Niestety są sprawy, których nie da się wiecznie przesuwać, odwlekać. One i tak powrócą. A zmierzenie się z nimi jest jedynym wyjściem. Aby komuś coś wyjaśnić, rozwiązać problemy czy zapewnić, że wszystko jest dobrze, albo i nie. Odwlekanie było ucieczką. To właśnie robił Theon. Nie chciał widocznie nikogo widzieć? Chciał sam rozwiązać pewne sprawy, skoro prosił brata o kilka dni, wydłużające się aż do dwóch tygodni? Jeżeli coś było na rzeczy, to na pewno nie rozwiąże się samo.
Mimo wszystko, Theon przeprosił. Nicholas już mniej gniewniej na niego patrzył. Zlustrował go, nim jego brat skierował się na kanapę. Był cały. Sprawny. Normalnie się poruszał. Co więc sprawiło, że potrzebował opieki medycznej? Miał jakieś poważniejsze rany? Obrażenia?
Dał jednak zapewnienie, że porozmawia z Delilah, że rozwiąże ten problem, temat, cokolwiek się wywiązało. Także wspomniał o rodzicach. Szczególnie, że chce porozmawiać z matką. Tutaj Nicholas już skorzystał z zaproszenia i zajął miejsce na fotelu, aby mieć dobry widok na Theona.
- Matka nie wie co się z Tobą działo. O Twojej nieobecności wie ojciec i Delilah. Trzeba było załatwić jakieś usprawiedliwienie do Ministerstwa, aby Cię nie zwolnili, lub nie poszukiwali.Wyjaśnił mu, nie będąc pewnym, czy o tym wiedział. Żeby był mniej więcej w temacie tego, co działo w rodzinie, pod jego nieobecność. Co ustalili, do czasu aż się odezwie, lub będzie wiadomo co z nim działo.
Po tym mogła zapaść chwilowa cisza. Nicholas już nie robił mu kazań. Cieszył się, że go widzi. Całego. W jednym kawałku. Choć miał dziwne przeczucie, że coś mogło być nie tak. Czy było wszystko w porządku?
Theona w tym wszystkim chyba interesował ten ich znajomy, zadając ważne pytanie.
Odpowiedział mu Nicholas, zgodnie z prawdą, jednocześnie zadając dość ważne pytanie. Nie mając pojęcia, czy brat będzie z nim szczery. Ale musiał poznać jego wersję. Jako świadka naocznego wydarzenia, do jakiego został oddelegowany w organizacji.