Norka otrzeźwiała, kiedy znaleźli się na tym pomoście. Trochę żałowała, że tak mało dzisiaj wypiła, gdyby była na rauszu pewnie łatwiej by jej było przejść przez tę rozmowę. Okazało się, że wcale nie tak łatwo jest podchodzić do pewnych spraw bez emocji. Szczególnie, kiedy zostały odkopane po wielu latach i najwyraźniej wcale nie straciły na swej sile.
Jego tłumaczenie tylko pogarszało sprawę. - Szkoda, że nie pozwoliłeś mi zadecydować o tym, co przyniesie mi szczęście. - Dlaczego tak łatwo było mu uznać, że wie, co jest dla niej lepsze? Było to strasznie egoistyczne, teraz jeszcze usilnie jej wmawiał, że to dla jej dobra, że wiedział lepiej, czego ona pragnie. Sława nie była dla niej priorytetem, nigdy. Jak mógł w ogóle przypuszczać, że kieruje się takimi nieznaczącymi ambicjami.
Nie zdążyła jednak za bardzo się nad tym rozwinąć, bowiem ledwie chwilę później do jej uszu dotarło głośne Uważaj. Wszystko działo się bardzo szybko. Nim zdążyła w jakikolwiek sposób zareagować dwa niedźwiedzie ramiona odpychały ją w stronę wody. Nie miała pojęcia, co się właściwie dzieje. Nie zdawała sobie sprawy o przypadłości Samuela, bo o tym też jej nigdy nie powiedział. Jak widać komunikacja nie była ich szczególnie mocną stroną.
Za bardzo nie miała wyboru, została wepchnięta w głębię zimnego jeziora. Nie wiedziała dlaczego, nie spodziewała się, że będzie musiała walczyć z żywiołem, nie miała też pojęcia, że Sam w tym samym czasie toczył swoją walkę z zupełnie innymi siłami. Wpadła do wody, spotkanie z tonią wody nie należało do przyjemnych, szczególnie takie nagłe. Próbowała wypłynąć na powierzchnię, ale Nora nie była szczególnie dobrym pływakiem, nie ułatwiała jej tego wcale ta suknia, która zrobiła się strasznie ciężka. Nie mogła jej jednak ściągnąć, skupiła się na tym, żeby zmierzać ku powierzchni, ku światłu księżyca.
Niestety, jej drobne ciało miało problem, aby poradzić sobie z wodą, miała wrażenie, że ta nie daje jej się przebić, jakby próbowała pociągnąć ją w dół. Figg nie miała szczególnie dużo siły, czuła, że zaraz zabraknie jej powietrza, że nie uda jej się opuścić jeziornych czeluści. Zaczęła panikować, co wcale nie ułatwiało sprawy.
Akcja nieudana