11.03.2024, 14:44 ✶
Miała nadzieję, że faktycznie uda jej się przełamać tę klątwę, o jakiej zdawała się mówić Heather. Może tym razem nie będzie tak źle - może obejdzie się bez trupów, czarnoksiężników i nieumarłych. Może, bo nawet jeśli Dora miała ogromną nadzieję, to zdawała sobie sprawę z tego, że ta nie zawsze wystarczała, a ona sama musiała się jeszcze wiele nauczyć, jeśli chodziło o tego typu podchody, jaki przyszły im tego dnia odgrywać.
- Brzmi dobrze - kiwnęła głową. Nie byłą pewna czy z rozbrojeniem zaklęć ochronnych potrzebowała pomocy, ale zawsze lepiej było mieć towarzystwo bo przecież co dwie głowy to nie jedna. Uśmiechnęła się też do Wood lekko, kiedy ta wspomniała o niewchodzeniu do środka, ale nic nie powiedziała. Ten aspekt akurat był dla niej całkowicie oczywisty, bo od tego właśnie tutaj była, by wykorzystać umiejętność, którą podarowano członkom jej rodziny, żeby nikt niepowołany nie mógł jej ani znaleźć, ani rzucić na nią klątwy.
- Może być coś innego - zapewniła pośpiesznie. - Te gumochłony to pierwsze, co mi przyszło do głowy - wzruszyła ramionami. Rzuciła je chyba tylko dlatego, bo wydawało jej się, że od gumochłona całkiem łatwo było kogoś wyzwać, na przykład. Ale prawda też była taka, że Crawley nie miała zbyt dużego doświadczenia w obrażaniu ludzi.
Podążyła za Heather, kierując się na tyły parterowego domku. Widząc, że Wood wyciąga różdżkę, sama zrobiła to samo, chyba dla samej otuchy i żeby mieć coś w rękach, bo przecież prawdę powiedziawszy - ta nie była jej do niczego potrzebna.
- Co mamy? - zapytała jeszcze, zerkając na nią, a potem i na sam, porośnięty gęsto roślinnością ogródek.
- Brzmi dobrze - kiwnęła głową. Nie byłą pewna czy z rozbrojeniem zaklęć ochronnych potrzebowała pomocy, ale zawsze lepiej było mieć towarzystwo bo przecież co dwie głowy to nie jedna. Uśmiechnęła się też do Wood lekko, kiedy ta wspomniała o niewchodzeniu do środka, ale nic nie powiedziała. Ten aspekt akurat był dla niej całkowicie oczywisty, bo od tego właśnie tutaj była, by wykorzystać umiejętność, którą podarowano członkom jej rodziny, żeby nikt niepowołany nie mógł jej ani znaleźć, ani rzucić na nią klątwy.
- Może być coś innego - zapewniła pośpiesznie. - Te gumochłony to pierwsze, co mi przyszło do głowy - wzruszyła ramionami. Rzuciła je chyba tylko dlatego, bo wydawało jej się, że od gumochłona całkiem łatwo było kogoś wyzwać, na przykład. Ale prawda też była taka, że Crawley nie miała zbyt dużego doświadczenia w obrażaniu ludzi.
Podążyła za Heather, kierując się na tyły parterowego domku. Widząc, że Wood wyciąga różdżkę, sama zrobiła to samo, chyba dla samej otuchy i żeby mieć coś w rękach, bo przecież prawdę powiedziawszy - ta nie była jej do niczego potrzebna.
- Co mamy? - zapytała jeszcze, zerkając na nią, a potem i na sam, porośnięty gęsto roślinnością ogródek.
The woods are lovely, dark and deep,
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.