11.03.2024, 16:08 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 23.04.2024, 00:03 przez Erik Longbottom.)
W przeciwieństwie do młodszego kolegi nie postrzegał likantropii w tak pozytywnych barwach. Wprawdzie z czasem nauczył się z tym żyć i przyzwyczaił do myśli, że raczej będzie żył z tym przekleństwem do końca swoich dni, jednak aż nazbyt dobrze pamiętał, ile stresu przysporzyło mu ugryzienie za młodu. Nawet nie chodziło o same pełnie, bo te praktycznie od samego początku przechodził w izolacji. Bardziej chodziło o to, jak rozdmuchano kwestię tego, kiedy i jak doszło w jego przypadku do ugryzienia.
Nawet gdy był nastolatkiem, przewijał się przez media z uwagi na to, że nawet w trakcie ferii i wakacji angażował się w działalność charytatywną Longbottomów. Często gościł na zdjęciach grupowych wykonywanych podczas przyjęć. A kiedy został zaatakowany w trakcie letniego bankietu, media momentalnie to podchwyciły i zrobiły z tego wiadomość dnia. Longbottomom udało się uciszyć media, jednak mleko się rozlało i co bardziej zainteresowane osoby dowiedziały się, kto padł ofiarą ataku. Zero anonimowości, przynajmniej dopóki sprawa nie przycichła.
Powrót po wakacjach do Hogwartu był wówczas dla Erika wyjątkowo trudny, bo i sam robił sobie pod górkę. Nie był tak skory do tego, aby rozmawiać o tym, co go wówczas spotkało, więc gdyby nie wsparcie najbliższych mógł wówczas wylądować w naprawdę nieprzyjemnym punkcie w swoim życiu. To na szczęście było już za nim i nawet media na chwilę obecną znalazły dla niego inne tytuły niż ''Ugryziony przez wilkołaka''. Nie, żeby Najdroższy Czarodziej Wielkiej Brytanii był o wiele lepszy. Eh, przeklęte sępy z kolorowych pisemek.
— Czyli... Tuż po szkole, jak dobrze liczę?
Zmarszczył brwi, bo nie był pewny swoich rachunków.
— Zmyślnie. Lepsze to niż marnowanie połowy dnia na latanie w tą czy w tamtą — pochwalił krótko chłopaka, gdy przysiedli przy jednym ze stolików. Dodatkowe kopie zawsze można było spalić, a brak takowych mógł opóźnić przyjęcie dokumentów do biura.
Kiwał automatycznie głową, starając się jednocześnie słuchać monologu Neila, jak i przejrzeć przygotowane przez niego pismo. Chwilę mu to zajęło, bo musiał najpierw przyzwyczaić się do jego pisma, co by go rozczytać. Z lekkim niezadowoleniem zauważył, że arkusz wydawany przez Ministerstwo Magii uległ sporym zmianom i zdawał się dosyć ostry. Najgorsze zawsze jest pierwsze pozwolenie, skomentował w myślach, uśmiechając mimowolnie, gdy Efner zaczął opowiadać o wakacjach.
— Słyszałem kiedyś, że ludzie wystawiają tam małe dzieci na mróz, żeby się hartowały. Podobno jakoś to im pomaga we wzmocnieniu odporności. Może faktycznie mają coś w powietrzu. — Wzruszył lekko ramionami. — A wracając do tego... — Ułożył kartki w zgrabny stosik i popukał palcem w ich środek. — Jak właściwie wygląda u ciebie kwestia zabezpieczeń? Rozumiem, że to ten sam budynek, w którym mieszkają twoi rodzice? Czy... Jakieś pomieszczenie pod dodatkowym budynkiem gospodarczym?
Chciał dostać jak najwięcej informacji, aby móc skonfrontować fakty z tym, co było wypisane na kartkach. Niektóre informacje mogły działać na niekorzyść chłopaka, chociaż w gruncie rzeczy niewiele zmieniały w ostatecznym rozrachunku.
— Magiczne zamki są przydatne, więc dobrze, że o nich myślisz. Korzystasz z jakichś zaklęć ochronnych? Jednorazowe, jakieś mocniejsze, które dłużej trzymają? — Uniósł brwi. Postrzegał te pytania jako dosyć konkretne, nawet jeśli mogły nieco naruszać prywatność chłopaka.
Nawet gdy był nastolatkiem, przewijał się przez media z uwagi na to, że nawet w trakcie ferii i wakacji angażował się w działalność charytatywną Longbottomów. Często gościł na zdjęciach grupowych wykonywanych podczas przyjęć. A kiedy został zaatakowany w trakcie letniego bankietu, media momentalnie to podchwyciły i zrobiły z tego wiadomość dnia. Longbottomom udało się uciszyć media, jednak mleko się rozlało i co bardziej zainteresowane osoby dowiedziały się, kto padł ofiarą ataku. Zero anonimowości, przynajmniej dopóki sprawa nie przycichła.
Powrót po wakacjach do Hogwartu był wówczas dla Erika wyjątkowo trudny, bo i sam robił sobie pod górkę. Nie był tak skory do tego, aby rozmawiać o tym, co go wówczas spotkało, więc gdyby nie wsparcie najbliższych mógł wówczas wylądować w naprawdę nieprzyjemnym punkcie w swoim życiu. To na szczęście było już za nim i nawet media na chwilę obecną znalazły dla niego inne tytuły niż ''Ugryziony przez wilkołaka''. Nie, żeby Najdroższy Czarodziej Wielkiej Brytanii był o wiele lepszy. Eh, przeklęte sępy z kolorowych pisemek.
— Czyli... Tuż po szkole, jak dobrze liczę?
Zmarszczył brwi, bo nie był pewny swoich rachunków.
— Zmyślnie. Lepsze to niż marnowanie połowy dnia na latanie w tą czy w tamtą — pochwalił krótko chłopaka, gdy przysiedli przy jednym ze stolików. Dodatkowe kopie zawsze można było spalić, a brak takowych mógł opóźnić przyjęcie dokumentów do biura.
Kiwał automatycznie głową, starając się jednocześnie słuchać monologu Neila, jak i przejrzeć przygotowane przez niego pismo. Chwilę mu to zajęło, bo musiał najpierw przyzwyczaić się do jego pisma, co by go rozczytać. Z lekkim niezadowoleniem zauważył, że arkusz wydawany przez Ministerstwo Magii uległ sporym zmianom i zdawał się dosyć ostry. Najgorsze zawsze jest pierwsze pozwolenie, skomentował w myślach, uśmiechając mimowolnie, gdy Efner zaczął opowiadać o wakacjach.
— Słyszałem kiedyś, że ludzie wystawiają tam małe dzieci na mróz, żeby się hartowały. Podobno jakoś to im pomaga we wzmocnieniu odporności. Może faktycznie mają coś w powietrzu. — Wzruszył lekko ramionami. — A wracając do tego... — Ułożył kartki w zgrabny stosik i popukał palcem w ich środek. — Jak właściwie wygląda u ciebie kwestia zabezpieczeń? Rozumiem, że to ten sam budynek, w którym mieszkają twoi rodzice? Czy... Jakieś pomieszczenie pod dodatkowym budynkiem gospodarczym?
Chciał dostać jak najwięcej informacji, aby móc skonfrontować fakty z tym, co było wypisane na kartkach. Niektóre informacje mogły działać na niekorzyść chłopaka, chociaż w gruncie rzeczy niewiele zmieniały w ostatecznym rozrachunku.
— Magiczne zamki są przydatne, więc dobrze, że o nich myślisz. Korzystasz z jakichś zaklęć ochronnych? Jednorazowe, jakieś mocniejsze, które dłużej trzymają? — Uniósł brwi. Postrzegał te pytania jako dosyć konkretne, nawet jeśli mogły nieco naruszać prywatność chłopaka.
the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞