• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
Lato 1972, 11 lipca // Miał piękny pogrzeb na dnie oceanu

Lato 1972, 11 lipca // Miał piękny pogrzeb na dnie oceanu
Lukrecja
Are you here looking for love
Or do you love being looked at?
wiek
sława
V
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
magizoolog
Wygląda jak aniołek. Jasnowłosy, wysoki (180cm), niezdrowo chudy blondyn o nieludzko niebieskich jak morze oczach. Zadbany, uczesany, elegancko ubrany i z uśmiechem firmowym numer sześć na ustach. Na prawym uchu nosi jeden kolczyk z perłą.

Laurent Prewett
#12
11.03.2024, 18:53  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 11.03.2024, 18:54 przez Laurent Prewett.)  

Jakie to było żałosne, że mimo tego, że ten człowiek go obrażał, że był jednym ze świadków jego niechlubnej przeszłości, którą chciał pogrzebać (albo utopić, utopić! w końcu Flynn miałby piękny pogrzeb na dnie oceanu) i potrafił być okrutny następnie zaklinając się, że nigdy by kogoś takiego jak on nie skrzywdził - żałosne, ze mimo tego wszystkiego ciągle tu siedział, nie poszedł sobie, nie uniósł dumnie głową i nie powiedział: szkoda, że cię nie utopiłem. Choć to zdanie w swojej goryczy wobec świata, który go złapał za nogi i porwał skórę, tańczyło na ustach cały ten czas. Mogło się wyślizgnąć jak jadowe kły węża, chociaż nie zrobiłyby pewnie żadnej różnicy. W ogóle nie wierzył w to, żeby robił jakiekolwiek wrażenie na Flynie. Nawet w jednym malutkim neuronie nie powstało wrażenie, że mógłby się Fleamontowi kojarzyć z czymś dobrym. Z czymś lepszym niż to, że przypadkiem (bo dobrymi chęciami Piekło brukowano, nawet z anielskich skrzydeł) wygadał się Elaine przez stres i strach. Z czymś lepszym niż z Fontaine, która (no przecież!) nie mogła się dobrze kojarzyć! Nie było takiej możliwości! Więc tym bardziej - jakie to było złe! Wobec samego siebie! Potem stanie przed lustrem i znowu nie będzie wierzył w to, że mimo prób odsuwania się od ludzi i zabierania swojej wrażliwości głęboko w studnię, w której zanurkował (wymienił je z morza) to nurkował w pieskich oczach Fleamonta. Niby nie były zapłakane, mimo że zaczerwione, a jednak wydawały się płakać. Czy będąc pod taflą wylewał te słone łzy? Czy ten człowiek płakał kiedykolwiek, czy może zawsze bronił się przed światem (i płaczem) swoim chamstwem? Pewnie nie będzie mu dane nigdy się tego dowiedzieć. Kiedy przed tym lustrem stanie to pożre go wstyd swoim dziwnym snem i tym, że na tej plaży nie potrafił mu sprzedać plaskacza i z ratując własną godność - odejść.

- Twój brak odpowiedzialności i pyskatość nie stawia cię w najlepszej pozycji do rządzenia. - Tak, pewne słowa były oczywiste, tak jak niektóre nazwiska, imiona. Pseudonimy. Nie było to imię, które chciałby słyszeć, ale nie było się czego wstydzić tu i teraz. Razem byli spleceni w tym wstydzie i wypatroszeni z dobroci doznań chwil, w których się poznali. Chyba. Podobno. Ponoć. Bo Laurenta ciągnęło jak ćmę do ognia z powrotem do wszystkich tych brzydkich uciech, przed którymi uciekł do swojego prostego, normalnego życia, w którym robił check listę osób, którym mógłby skraść serce i złożyć morzu w podzięce. - To była w końcu kobieta interesu... - Dodał ciszej, nie mając w sobie aż takiej odwagi, żeby głośno i jawnie mówić o tej wiedźmie. Zupełnie jakby mogła się tu zaraz pojawić i ich obu bacikiem z powrotem zagonić do swojej pieczary.

Stał już na nogach i zastanawiał się, w jaki sposób najlepiej przetransportować Fleamonta. Nie, wróć. W tej chwili zastanawiał się, czy w ogóle go ratować. "RATOWAĆ", wielkie słowo... przecież nie zginie. Pocierpi trochę, ale pewnie w końcu się doczłapie do domu. Jak zawsze. Tacy skazańcy jak on zawsze... zawsze źle kończyli i jak koty - umierali w samotności, pod nieznaną jabłonią, chociaż chcieli trafić pod czereśnie, z której zrywali liście i pestkami strzelali do wron jak karabinami żołnierze do wrogów. Co więc powinien zrobić - to był dylemat zastanowienia. Niestety Fleamont kochał... co w zasadzie kochał? Obrażać innych? Sprawiać im przykrość? Albo lubił obrażać tylko jego samego - nie wiedział tego. Zacisnęły się mocniej pięści blondyna, zacisnęła szczęka, kiedy fala bólu przelała się przez jego wnętrze - od trzewi prosto do gardła, podchodząc tam smutkiem i rozgoryczeniem. Musiał to powiedzieć, chociaż zupełnie nie wiedziałeś, dlaczego i skąd to się wzięło. Ale musiał. Musiał wbić się też w najbardziej czuły punkt. Musiał wyłuskać największy problem, który kręcił się potem wokół pustego domu i ciągłego pytania siebie samego: co jest ze mną nie tak. Pewnie wszystko. Na pewno to musiało być jedno wielkie wszystko.

- Ciebie wpisywać do pamiętnika? Nie będę brudził jego stron. - Odparł chłodniej, ale spojrzenie go zdradzało. Nie, oczywiście, że nie wiedział, o co chodzi. I nie pamiętał, że Fleamont Bell cierpi na lęk wysokości. Chociaż... gdyby miał wybór - pewnie by chciał zapamiętać. - Wstawaj. - Rzucił krótko, z ciętością i pochylił się, żeby złapać go za ramię i pomóc wstać. - I zapisz sobie w pamiętniczku, że "śliczna twarz bez cienia inteligencji" ściągnęła cię pijanego z plaży. - Wędrówka z Fleamontem w takim stanie chyba będzie katorgą. Ale o tym miał się dopiero przekonać.



○ • ○
his voice could calm the oceans.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Laurent Prewett (6220), The Edge (5219)




Wiadomości w tym wątku
Lato 1972, 11 lipca // Miał piękny pogrzeb na dnie oceanu - przez The Edge - 20.02.2024, 09:10
RE: Lato 1972, 11 lipca // Miał piękny pogrzeb na dnie oceanu - przez Laurent Prewett - 20.02.2024, 15:30
RE: Lato 1972, 11 lipca // Miał piękny pogrzeb na dnie oceanu - przez The Edge - 24.02.2024, 07:54
RE: Lato 1972, 11 lipca // Miał piękny pogrzeb na dnie oceanu - przez Laurent Prewett - 24.02.2024, 11:21
RE: Lato 1972, 11 lipca // Miał piękny pogrzeb na dnie oceanu - przez The Edge - 25.02.2024, 11:43
RE: Lato 1972, 11 lipca // Miał piękny pogrzeb na dnie oceanu - przez Laurent Prewett - 25.02.2024, 16:38
RE: Lato 1972, 11 lipca // Miał piękny pogrzeb na dnie oceanu - przez The Edge - 09.03.2024, 18:32
RE: Lato 1972, 11 lipca // Miał piękny pogrzeb na dnie oceanu - przez Laurent Prewett - 09.03.2024, 20:00
RE: Lato 1972, 11 lipca // Miał piękny pogrzeb na dnie oceanu - przez The Edge - 09.03.2024, 20:57
RE: Lato 1972, 11 lipca // Miał piękny pogrzeb na dnie oceanu - przez Laurent Prewett - 09.03.2024, 21:23
RE: Lato 1972, 11 lipca // Miał piękny pogrzeb na dnie oceanu - przez The Edge - 11.03.2024, 17:45
RE: Lato 1972, 11 lipca // Miał piękny pogrzeb na dnie oceanu - przez Laurent Prewett - 11.03.2024, 18:53
RE: Lato 1972, 11 lipca // Miał piękny pogrzeb na dnie oceanu - przez The Edge - 11.03.2024, 21:46
RE: Lato 1972, 11 lipca // Miał piękny pogrzeb na dnie oceanu - przez Laurent Prewett - 12.03.2024, 06:33
RE: Lato 1972, 11 lipca // Miał piękny pogrzeb na dnie oceanu - przez The Edge - 14.03.2024, 19:30

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa