- Tyle osób u was mieszka, że myślę, że nikt by nie zauważył, jakbyście zaczęli jeszcze tutaj trzymać przestępców. - Oczywiście nie uważała tego za dobry pomysł... ale zawsze było to jakieś rozwiązanie. - Czy pan bumowiec mi się właśnie przyznał, że wypełnia na dokumenty na kolanie? Nieładnie. - Posłała Erikowi promienny uśmiech, wiedziała, że ostatnio mają naprawdę dużo pracy, w związku ze wzmożoną działalnością śmierciożerców, powinni korzystać z każdej możliwej opcji, aby ją sobie chociaż trochę uprzyjemnić. Bardzo sprytne rozwiązanie, które wydawało jej się mieć sens. No i na pewno funkcjonariusz, który spędzi poranek w swoim ogrodzie będzie zdecydowanie szczęśliwszy od tego w biurze.
- Na całe szczęście nie dotyczą mnie żadne sprawy w waszym departamencie, przynajmniej jak na razie. - Nie spodziewała się, że odpowiedź Erika będzie twierdząca, powinna chyba zaprzestać wysyłania tych pączków, bo co jeśli faktycznie ktoś zainteresuje się cukiernią? To mogło przynieść jej niepotrzebne problemy. - Czekaj, czekaj, czy ty mi zapewniasz darmową obstawę? - Nie zauważyła jakoś specjalnie wzmożonej aktywności brygadzistów w okolicach cukierni, ale praktycznie nie wyściubiała nosa poza jej ściany, także miała prawo tego nie dostrzec. Po tej informacji pewnie zacznie zwracać na to uwagę, żeby zobaczyć, czy Erik naprawdę posunął się do takich kroków.
Patrole były przydatne z racji na to, że niebezpieczeństwo mogło się pojawić w najmniej oczekiwanym momencie. Skoro śmierciożercy nie bali się wizyty na Beltane, to nie mieliby też pewnie problemu z atakiem na Pokątną, która była pełna czarodziejów. Dobrze, że bumowcy ich doglądali. Nikt nie zna dnia ani godziny.
- Mamy w planach dorzucić gofry do oferty, w sumie Thomas na to wpadł, ale to musiałbyś podejść do cukierni bo najlepiej smakują ciepłe, wolałabym, żebyś zasmakował pełnowartościowych produktów. - Erik był jej najwierniejszym testerem, wypadałoby więc, żeby poznał prawdziwy smak, aby mógł wszystko najprawdziwiej ocenić. Zdarzało się, że wysyłała mu próbki pocztą, ale w tym przypadku nie byłoby to do końca miarodajne,
- Cóż, najlepiej wysoko celować, po co się rozdrabniać? - Panna Figg miała dzisiaj wyjątkowo dobry nastrój, spowodowany był pewnie tą przyjemną letnią pogodą. - Butelka wina to jest coś, co jeszcze jestem w stanie zrobić, ale jak możesz mnie w ogóle podejrzewać o to, że jestem w stanie wypić kratę piwa? Myślę, że wypiję z cztery i mnie pozamiata. - Była malutka i drobniutka i zdecydowanie wolała nie przeceniać swoich możliwości, wiedziała, że jeśli chodzi o alkohol to nie może sobie pozwolić na zbyt wiele, bo może bardzo szybko skończyć dzień, a ten się przecież dopiero rozpoczął. - Tak naprawdę wolę w mniejszym gronie, mniej osób ma szansę zobaczyć, jaka staję się, jak za dużo wypiję, niektórzy mogliby sobie z tym nie poradzić. - Norka bywała bardzo męcząca, kiedy przesadzała z alkoholem, w zależności od dnia na jaki padło budziły się w niej różne bestie, które mogły zirytować każdego.
Spojrzała na niego uważnie, droczył się z nią, jak zawsze. - Mówisz, że tylko ty jesteś na tyle odważny? Reszta się mnie boi, to ciekawe. - Zaśmiała się w głos. Zdecydowanie mieli się czego bać. Ta dziewczyna nie dość, że piekła pączki, to sama była jak jeden z nich. Rozumiała jednak, że każdy ma prawo mieć różne lęki, niektórzy mogli bać się zbyt dużej ilości cukru.
- Oj tak, jak ktoś nabroi zamieniam się w bestię, na szczęście, rzadko kiedy się to zdarza. - Erik widział ją w najgorszych momentach jej życia, nikt inny chyba nie przeżył z nią tyle, co on. Wiedziała więc, że jego opinia jest zdecydowanie najbardziej prawdziwa. Na całe szczęście większość jej znajomych nie miała tej przyjemności, bo kto wie ilu z nich by przy niej zostało.