11.03.2024, 23:09 ✶
Uniósł wymownie jedną brew na zaprzeczenie narkotyzowania się. Jak ktoś musi się tak bronić, to kto wie co ma za uszami. Uśmiechnął się i wzruszył ramionami. Widać było, że nie wierzy, ale wydawało się, że bardziej się zgrywa. Koniec końców, to nie jego sprawa. Nie wiedział też, jak bardzo jego wyjaśniające pytanie i bronienie się Erika wpłynęły na myśli Peserusa, bo gdyby wiedział, na pewno zaraz zacząłby go przepraszać i oferować prezent ze świec i maści.
Zaśmiał się na słowa o słodyczach.
-Tak, zdecydowanie łatwiej byłoby rzucić palenie. Z resztą ono śmierdzi.-dodał od siebie, choć wcześniej nie miał nic przeciwko by palili przy nim. Morpheus skutecznie go już przyzwyczaił do tego specyficznego zapachu.
O ile wcześniej Erik dawał mu jakąś zabawę i nadzieję, jak teraz... Wolałby być sam, co? No na tym etapie to niemożliwe, choć nie został zdradzony, w teorii. Interpretacja odpowiedzi mężczyzny jeszcze bardziej mu namieszała w głowie, ale pokiwał głową ze zrozumieniem.
Zadawał pytanie i sam próbował na nie odpowiedzieć według swojego sumienia, poszukując odpowiedzi na trapiące go problemy, jakich nie rozwiąże do końca cudzym doświadczeniem oderwanym od jego sytuacji i kontekstu. Kącik jego ust powędrował jednak w górę. Przespać się z wrogiem? Ciekawe co ten pajac teraz robi. Pewnie żyje we Francji z piękną żoną, ma dobrą pracę i ładny dom. A przyjaciel? Gdyby miał uderzyć przyjaciela, to kogo właściwie by uderzył? Miał taką osobę? Po tym jak przebiegał dzisiejszy wieczór już nie miał pojęcia kto jest przyjacielem, a kto wrogiem.
Spojrzał na psychologa słysząc własne imię i wzdrygnął się na dźwięk dochodzący od drzwi. Ktoś ich znalazł. Ratunek przybył, zostaną wypuszczeni na wolność, a rozmowa jaką tu odbyli umrze na zawsze. Co się stało w toalecie, na zawsze w niej zostanie, bo choć było miło, to niektóre rzeczy, jak spaczenie, kotki, słodycze, strach przed przyszłością, nie powinny wyjść na światło dzienne, do publiki.
Zaśmiał się na słowa o słodyczach.
-Tak, zdecydowanie łatwiej byłoby rzucić palenie. Z resztą ono śmierdzi.-dodał od siebie, choć wcześniej nie miał nic przeciwko by palili przy nim. Morpheus skutecznie go już przyzwyczaił do tego specyficznego zapachu.
O ile wcześniej Erik dawał mu jakąś zabawę i nadzieję, jak teraz... Wolałby być sam, co? No na tym etapie to niemożliwe, choć nie został zdradzony, w teorii. Interpretacja odpowiedzi mężczyzny jeszcze bardziej mu namieszała w głowie, ale pokiwał głową ze zrozumieniem.
Zadawał pytanie i sam próbował na nie odpowiedzieć według swojego sumienia, poszukując odpowiedzi na trapiące go problemy, jakich nie rozwiąże do końca cudzym doświadczeniem oderwanym od jego sytuacji i kontekstu. Kącik jego ust powędrował jednak w górę. Przespać się z wrogiem? Ciekawe co ten pajac teraz robi. Pewnie żyje we Francji z piękną żoną, ma dobrą pracę i ładny dom. A przyjaciel? Gdyby miał uderzyć przyjaciela, to kogo właściwie by uderzył? Miał taką osobę? Po tym jak przebiegał dzisiejszy wieczór już nie miał pojęcia kto jest przyjacielem, a kto wrogiem.
Spojrzał na psychologa słysząc własne imię i wzdrygnął się na dźwięk dochodzący od drzwi. Ktoś ich znalazł. Ratunek przybył, zostaną wypuszczeni na wolność, a rozmowa jaką tu odbyli umrze na zawsze. Co się stało w toalecie, na zawsze w niej zostanie, bo choć było miło, to niektóre rzeczy, jak spaczenie, kotki, słodycze, strach przed przyszłością, nie powinny wyjść na światło dzienne, do publiki.
Koniec sesji