11.03.2024, 23:41 ✶
Uniósł dłoń, jakby odruchowo chciał pokazać Norze środkowy palec, jednak w ostatniej chwili zacisnął dłoń w pięść i ją opuścił. Tak łatwo nie da się jej sprowokować.
— Chyba nie oczekujesz, że odpowiem na to pytanie? — sarknął głośno, bo oficjalnie w życiu by się pod tym nie podpisał. Zmienianie wcześniej opracowanych tras patroli tylko po to, aby przez okolice klubokawiarni przewinęło się kilku Brygadzistów? Nigdy w życiu. — Aczkolwiek radziłbym zaopatrzyć się w większe ilości pączków w przyszłym tygodniu. Możliwe, że parę osób wpadnie po nie od razu po zakończeniu popołudniowej zmiany.
Właściwie był to swego rodzaju złoty środek. Ministerialna kafeteria nie była pięciogwiazdkową restauracją, a kawa z kuchni pracowniczej nie smakowała jakoś zachęcająco. W związku z tym, co najmniej raz dziennie, ktoś z biura zahaczał o Pokątną przed powrotem z patrolu, aby zaopatrzyć pracowników, którzy zostali na miejscu. To, że klubokawiarnia Nory znajdowała się w centrum magicznego Londynu i była świeżą i popularną miejscówką tylko pomagało. A Brygadzistów Figg mogła nie zauważać przez to, że sporo z nich było jej znajomymi.
— Pomyślcie o jakiejś specjalnej ofercie na jesień. Lato szybko się skończy, wrzesień przeminie jeszcze prędzej, a potem obudzicie się tydzień przez Samhain z ofertą wakacyjną — zasugerował, po czym uśmiechnął się minimalnie. — A gofry brzmią bardzo dobrze, dziękuję za zaproszenie.
Och, już nie bądź taka skromna, pomyślał z przekąsem, gdy dziewczyna próbowała mu wmówić, że miałaby problem z wypiciem tak dużych ilości piwa. Była praktycznie o połowę mniejsza od niego, więc może... Alkohol z niej szybciej wyparowywał? Albo po prostu bardzo szybko i bardzo często biegała do talety. W sumie nogi też miała krótkie, więc mogłaby latać wte i we wte, jak kot po kocimiętce. Może wtedy udałoby się jej obalić całą kratę piwa prosto z Pubu "Pod Trzema Miotłami". Powinna kiedyś spróbować.
— Raczej przerażające niż ciekawe — odparł, opierając splecione ze sobą dłonie na brzuchu. — Wiesz jaką przewagę masz nad znaczącą większością naszych wspólnych znajomych? Za dobrze orientujesz się w tym, co masz w kuchni. Te wszystkie tłuczki do mięsa, patelnie, chochle, noże... Cały zestaw broni masowej zagłady. — Wybałuszył oczy z nieciekawym grymasem twarzy, jakby ta tajemna wiedza faktycznie stanowiła nie lada zagrożenie. — Trzeba uważać, jak należy się do ciebie zwracać, bo jeszcze ktoś skończy bez palców.
— Chyba nie oczekujesz, że odpowiem na to pytanie? — sarknął głośno, bo oficjalnie w życiu by się pod tym nie podpisał. Zmienianie wcześniej opracowanych tras patroli tylko po to, aby przez okolice klubokawiarni przewinęło się kilku Brygadzistów? Nigdy w życiu. — Aczkolwiek radziłbym zaopatrzyć się w większe ilości pączków w przyszłym tygodniu. Możliwe, że parę osób wpadnie po nie od razu po zakończeniu popołudniowej zmiany.
Właściwie był to swego rodzaju złoty środek. Ministerialna kafeteria nie była pięciogwiazdkową restauracją, a kawa z kuchni pracowniczej nie smakowała jakoś zachęcająco. W związku z tym, co najmniej raz dziennie, ktoś z biura zahaczał o Pokątną przed powrotem z patrolu, aby zaopatrzyć pracowników, którzy zostali na miejscu. To, że klubokawiarnia Nory znajdowała się w centrum magicznego Londynu i była świeżą i popularną miejscówką tylko pomagało. A Brygadzistów Figg mogła nie zauważać przez to, że sporo z nich było jej znajomymi.
— Pomyślcie o jakiejś specjalnej ofercie na jesień. Lato szybko się skończy, wrzesień przeminie jeszcze prędzej, a potem obudzicie się tydzień przez Samhain z ofertą wakacyjną — zasugerował, po czym uśmiechnął się minimalnie. — A gofry brzmią bardzo dobrze, dziękuję za zaproszenie.
Och, już nie bądź taka skromna, pomyślał z przekąsem, gdy dziewczyna próbowała mu wmówić, że miałaby problem z wypiciem tak dużych ilości piwa. Była praktycznie o połowę mniejsza od niego, więc może... Alkohol z niej szybciej wyparowywał? Albo po prostu bardzo szybko i bardzo często biegała do talety. W sumie nogi też miała krótkie, więc mogłaby latać wte i we wte, jak kot po kocimiętce. Może wtedy udałoby się jej obalić całą kratę piwa prosto z Pubu "Pod Trzema Miotłami". Powinna kiedyś spróbować.
— Raczej przerażające niż ciekawe — odparł, opierając splecione ze sobą dłonie na brzuchu. — Wiesz jaką przewagę masz nad znaczącą większością naszych wspólnych znajomych? Za dobrze orientujesz się w tym, co masz w kuchni. Te wszystkie tłuczki do mięsa, patelnie, chochle, noże... Cały zestaw broni masowej zagłady. — Wybałuszył oczy z nieciekawym grymasem twarzy, jakby ta tajemna wiedza faktycznie stanowiła nie lada zagrożenie. — Trzeba uważać, jak należy się do ciebie zwracać, bo jeszcze ktoś skończy bez palców.
the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞