11.03.2024, 23:52 ✶
Czy go to bawiło? Pff, czego się spodziewał niby, co? Pierwszy do pouczania, a ostatni do samorefleksji, wiadomo. Przewrócił oczyma, zaraz jednak strzygąc uchem na jego słowa. Więc naprawdę mieszkał w środku kniei? Pokiwał głową, czego mężczyzna nie wiedział przez zamknięte oczy.
-Aj tam, trochę bólu nie zaszkodzi. To hartuje człowieka. Z resztą one nie występują w Anglii-w sumie chciałby być przez taką ugryziony, chciałby to poczuć, przekonać się na własnej skórze.
Zadał pytanie licząc na zbycie go, ewentualnie przemienienie go w skrzyp, ale dostał odpowiedź i to względnie szczerą i choć dość ogólną to dostatecznie szczegółową, żeby wiedział o co mogło chodzić. Do tego jego kolejne słowa jeszcze bardziej go umocniły w przekonaniach i nie napawały optymizmem. Czyli nawet po latach pamięta się pewne rzeczy i nie każdy się uwolni od uczuć? Czy tak właśnie i z nim będzie? Lata męczarni? Poczucia zmarnowanego czasu, który ani trochę się nie opłacił, bo na koniec skończy sam, zgorzkniały, z poczuciem porażki? Zacisnął usta i milczał chwilę. To wszystko było bez sensu, zero nadziei na poprawę sytuacji, szczególnie po tym co widział na potańcówce. Miał niezwykle mocną przeciwniczkę, sam uważał ją za piękną, no i była miła, umiała względnie tańczyć, miała talent, pracę przyszłościową, zapewne była też bogata i wykształcona. Miała wszystko co sam chciałby mieć. Poczucie, że jest niewystarczający dla Morpheusa spadło na niego tak, jak niedługo spadnie deszcz z ciężkich chmur dających im jeszcze szansę na ucieczkę zanim rozpocznie się ulewa.
Ciszę przerwał chlupot alkoholu, gdy butelka po raz kolejny została podniesiona do ust, a trunek sporymi łykami spływał do wygłodniałego żołądka, aż w szkle nie było ani kropli. Odstawił butelkę na bok, w bezpieczne miejsce, przyciągnął do siebie plecak, otwierając go i wyciągając z niego butelkę wódki, zabarwionej lekko na czerwono przez żurawinę. Już puszczała soki nadając alkoholowi lekkiego owocowego smaku i choć powinna siedzieć jeszcze i kisić się w ciemności przez kilka tygodni, to...
-Chcesz się jeszcze napić?-nawet nie patrząc na Samuela trzymając butelkę za szyjkę, postawił alkohol pomiędzy nimi, dając mężczyźnie zgodę na oficjalny pierwszy łyk.
-Aj tam, trochę bólu nie zaszkodzi. To hartuje człowieka. Z resztą one nie występują w Anglii-w sumie chciałby być przez taką ugryziony, chciałby to poczuć, przekonać się na własnej skórze.
Zadał pytanie licząc na zbycie go, ewentualnie przemienienie go w skrzyp, ale dostał odpowiedź i to względnie szczerą i choć dość ogólną to dostatecznie szczegółową, żeby wiedział o co mogło chodzić. Do tego jego kolejne słowa jeszcze bardziej go umocniły w przekonaniach i nie napawały optymizmem. Czyli nawet po latach pamięta się pewne rzeczy i nie każdy się uwolni od uczuć? Czy tak właśnie i z nim będzie? Lata męczarni? Poczucia zmarnowanego czasu, który ani trochę się nie opłacił, bo na koniec skończy sam, zgorzkniały, z poczuciem porażki? Zacisnął usta i milczał chwilę. To wszystko było bez sensu, zero nadziei na poprawę sytuacji, szczególnie po tym co widział na potańcówce. Miał niezwykle mocną przeciwniczkę, sam uważał ją za piękną, no i była miła, umiała względnie tańczyć, miała talent, pracę przyszłościową, zapewne była też bogata i wykształcona. Miała wszystko co sam chciałby mieć. Poczucie, że jest niewystarczający dla Morpheusa spadło na niego tak, jak niedługo spadnie deszcz z ciężkich chmur dających im jeszcze szansę na ucieczkę zanim rozpocznie się ulewa.
Ciszę przerwał chlupot alkoholu, gdy butelka po raz kolejny została podniesiona do ust, a trunek sporymi łykami spływał do wygłodniałego żołądka, aż w szkle nie było ani kropli. Odstawił butelkę na bok, w bezpieczne miejsce, przyciągnął do siebie plecak, otwierając go i wyciągając z niego butelkę wódki, zabarwionej lekko na czerwono przez żurawinę. Już puszczała soki nadając alkoholowi lekkiego owocowego smaku i choć powinna siedzieć jeszcze i kisić się w ciemności przez kilka tygodni, to...
-Chcesz się jeszcze napić?-nawet nie patrząc na Samuela trzymając butelkę za szyjkę, postawił alkohol pomiędzy nimi, dając mężczyźnie zgodę na oficjalny pierwszy łyk.