• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn Chinatown [28.07.1972] Skrzypce i atrament | Guinevere & Laurent

[28.07.1972] Skrzypce i atrament | Guinevere & Laurent
Lukrecja
Are you here looking for love
Or do you love being looked at?
wiek
sława
V
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
magizoolog
Wygląda jak aniołek. Jasnowłosy, wysoki (180cm), niezdrowo chudy blondyn o nieludzko niebieskich jak morze oczach. Zadbany, uczesany, elegancko ubrany i z uśmiechem firmowym numer sześć na ustach. Na prawym uchu nosi jeden kolczyk z perłą.

Laurent Prewett
#9
12.03.2024, 01:34  ✶  

Och, to prawda, nad pewnymi rzeczami należało się zastanowić. I to zastanowienie nie było na chwilę jedną, dwie czy trzy. Niektóre rzeczy wymagały czasami nawet tygodni! Inne nawet lat. Mówiono, szczególnie w biznesie, że pierwsze chwile były najważniejsze. Czasami pierwsze dwie minuty definiowały, czy uda ci się z kimś nawiązać kontakt, porozumienie, czy konsensus zostanie domknięty. Pierwsze dwie minuty, które o człowieku mówiły najwięcej. To się sprawdzało. Niestety - sprawdzało. Niezdecydowani ludzie nie nadawali się do wielkich przedsięwzięć. Nie było czasu na zastanawianie się tygodniami czy latami. Owszem, niektóre rzeczy wymagają analizy, ale inne to po prostu kwestia braku strachu. Łapanie okazji, która jest przed tobą. Różne psychiczne uwarunkowania wpływały na zmienną, jaką jest decyzyjność. To nigdy nie było zero-jedynkowe, bo ludzie niee byli zero-jedynkowi. Czy to dobrze czy nie... Mogliśmy dysputować. Nie byłoby tylko nad czym, bo Laurent lubił ten świat za to, jak wiele miał urzekających barw. Ponoć zresztą w świecie matematyki zero nie istniało.

- Nigdy nie myślałaś, żeby samej stworzyć ze swojego ciała płótno? - Zagaił w związku z jej odpowiedzią. Laurent przeszywał swój umysł przeróżnymi wizjami, przeróżnymi pomysłami, które nie zawsze były poprawne, nie zawsze były dobre i często aż się z nich otrząsał. Jak na przykład z tego dziwnego poczucia władzy, kiedy decydujesz nagle o czyimś byciu czy niebyciu... coś, co powinno odstręczać i kaleczyć mózg samą myślą. A jednak nie. Jednak potrafił go wręcz omamić swoim wrażeniem. Owszem, czuł się winny potem, tak jak czuł się źle, że w ogóle coś takie pomyślał, poczuł, że coś takiego miało miejsce, ale jak to mawiają: damage is done. I niektóre myśli przynosiły ze sobą właśnie takie obrażenia. - Tatuaż jednak jest taki nieelegancki - tak się prezentują te najbardziej widoczne. To było wędzidło, które powstrzymywało ruch. - Były jeszcze ręce, które lejce ciągnęły, siła tych rąk - było wiele składowych, dla których to były bardziej "nastoletnie mrzonki" niż jakiekolwiek poważne myśli czy ruchy. Teraz jednak byli tutaj, a Laurentowi zbierała się ta ekscytacja i pewność, że naprawdę chciałby taki tatuaż mieć. Tak i z fascynacją śledził kolejne wzory, chociaż wcale nie były w jego stylu w większości. Za dużo barw, za dużo się działo.

- Nie wiedziałem, że to wpływ słońca, ale miałem okazję oglądać takie tatuaże. - Niektóre aż z nazbyt bliska, chociaż wcale nie chciał ich oglądać z takiej odległości. Niektóre były piękne, inne brzydkie, ale najgorsze były te, które zrobił felerny artysta, a na drugim miejscu te zzieleniałe. To bardzo źle wyglądało. - Byłem pewien, że będzie w tym symbolika. Czyli nie zastanawiałaś się nigdy jakoś bardziej nad tym. - On w sumie wpadł na taką myśl dopiero teraz. Przynajmniej konkretną, bo zajawka pojawiła się już w zeszłym roku. - Skrzypce. Jak o tym myślałem to byłem pewien, że to muszą być skrzypce. - Przesunął kilka kolejnych kartek, ale nawiązał zaraz kontakt wzrokowy z Guinevere. Z błyskiem w oku. Z szarmanckim uśmiechem, filuternym. Ponoć nie było piękniejszej melodii niż ta, którą można było wygrywać na ludzkich strunach. - Owszem, jestem pewien. Czy tu? - Spojrzał na to miejsce. Prawdziwie mugolskie. To wszystko było szalenie ciekawe, ale czy było go stać na... lekkomyślność. Te dwie minuty - pamiętacie? Pewne decyzje podjęte, których potem niektórzy żałują na końcu, a inni cieszą się z profitów. Ale to też nie była kwestia żadnego biznesu. Tylko tego jego jakże cennego ciała. - Nie, nie jestem. Głodna? Wracamy na obiad?



○ • ○
his voice could calm the oceans.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Guinevere McGonagall (3183), Laurent Prewett (3678)




Wiadomości w tym wątku
[28.07.1972] Skrzypce i atrament | Guinevere & Laurent - przez Laurent Prewett - 01.03.2024, 20:17
RE: [28.07.1972] Skrzypce i atrament | Guinevere & Laurent - przez Guinevere McGonagall - 02.03.2024, 22:03
RE: [28.07.1972] Skrzypce i atrament | Guinevere & Laurent - przez Laurent Prewett - 03.03.2024, 21:08
RE: [28.07.1972] Skrzypce i atrament | Guinevere & Laurent - przez Guinevere McGonagall - 04.03.2024, 22:13
RE: [28.07.1972] Skrzypce i atrament | Guinevere & Laurent - przez Laurent Prewett - 05.03.2024, 19:30
RE: [28.07.1972] Skrzypce i atrament | Guinevere & Laurent - przez Guinevere McGonagall - 08.03.2024, 00:49
RE: [28.07.1972] Skrzypce i atrament | Guinevere & Laurent - przez Laurent Prewett - 08.03.2024, 14:38
RE: [28.07.1972] Skrzypce i atrament | Guinevere & Laurent - przez Guinevere McGonagall - 10.03.2024, 23:16
RE: [28.07.1972] Skrzypce i atrament | Guinevere & Laurent - przez Laurent Prewett - 12.03.2024, 01:34
RE: [28.07.1972] Skrzypce i atrament | Guinevere & Laurent - przez Guinevere McGonagall - 14.03.2024, 09:30

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa