12.03.2024, 22:00 ✶
– No kurwa! Pytasz żula czy sra o północy na chodnik! – żachnęła się rozbawiona i od razu sięgnęła po paczkę. Tak to jest z tymi palaczami, że nie wyczuwają od siebie dymu, mając własną śluzówkę już dawno przeżartą. Wyciągnęła z kieszeni brygadowego przyodziewku srebrzystą, grawerowaną w nieregularny piorun zapalniczkę i odpaliła sobie fajka sprawnie.
Była brygadzistką już od kilku lat, jej kumple z ekipy kończyli już swoje staże na detektywów, wszyscy wspólnie świętowali ich awanse, a ona... jej było dobrze, na puchatym, niezobowiązującym stanowisku, na którym nikt zbyt wiele od niej nie oczekiwał. To znaczy... oczywiście chciała być kiedyś aurorem, ale to jeszcze czas, jeszcze czas...
Ćmiła sobie fajkę w milczeniu, rozglądając się po alei swoimi złocistymi jak miód oczami. Była drobniejsza od niego, wręcz chuchro, szczęśliwie o sile zaklęć nie decydował rozmiar ciała, a bardziej hart ducha. Palcami łaskotała rączkę swojej różdżki ukrytej w kulbace, widać, że też ją świeżbiło.
– No nie da się kurwa nic zrobić, ani tego ominąć. Z drugiej strony lepiej tak niż jak coś się odjebie, nie wygrzebałam się jeszcze z ubiegłotygodniowych raportów i nie chce mi się kolejnego dorzucać do kolejki... Może po służbie chcesz się pościgać? Latasz w ogóle? – zagadnęła, bo też nie kojarzyła za dobrze świeżaka. No ale teraz mieli dwie godzinki przymusowego zapoznawania się, więc jakoś trzeba było sobie zapełnić czas, co będą tak łazić i milczeć stypiarsko.
Była brygadzistką już od kilku lat, jej kumple z ekipy kończyli już swoje staże na detektywów, wszyscy wspólnie świętowali ich awanse, a ona... jej było dobrze, na puchatym, niezobowiązującym stanowisku, na którym nikt zbyt wiele od niej nie oczekiwał. To znaczy... oczywiście chciała być kiedyś aurorem, ale to jeszcze czas, jeszcze czas...
Ćmiła sobie fajkę w milczeniu, rozglądając się po alei swoimi złocistymi jak miód oczami. Była drobniejsza od niego, wręcz chuchro, szczęśliwie o sile zaklęć nie decydował rozmiar ciała, a bardziej hart ducha. Palcami łaskotała rączkę swojej różdżki ukrytej w kulbace, widać, że też ją świeżbiło.
– No nie da się kurwa nic zrobić, ani tego ominąć. Z drugiej strony lepiej tak niż jak coś się odjebie, nie wygrzebałam się jeszcze z ubiegłotygodniowych raportów i nie chce mi się kolejnego dorzucać do kolejki... Może po służbie chcesz się pościgać? Latasz w ogóle? – zagadnęła, bo też nie kojarzyła za dobrze świeżaka. No ale teraz mieli dwie godzinki przymusowego zapoznawania się, więc jakoś trzeba było sobie zapełnić czas, co będą tak łazić i milczeć stypiarsko.