13.03.2024, 09:57 ✶
– Tak. – mieszanie trunków nie brzmiało zbyt rozsądnie, ale nie dało się ukryć, że było to dobre wkupne Neila w to, aby Samuel chciał dzielić się z nim swoją miejscówką. Wrzosowiska były bardzo rozległe, ruinki wyrastały z nich to tu to tam, osłonięte kilkoma krzaczkami, dając ułudę prywatności i punkty orientacyjne dla spragnionych spacerów.
Oni jednak nie chcieli chodzić. Przyszli tu zatrzymać się i zapomnieć.
Zabawne.
Samuel podniósł się do siadu, oparł plecy o kamienie, które przed momentem były jego poduszką. Na moment rozciągnął się, rozkładając ręce na boki, przekrzywiając głowę, wyciągając i chrupiąc zastałym ciałem.
– Kiedyś przed laty, słyszałem taką piosenkę o wrzosowiskach, o tym, że można na nich wszystkiego zapomnieć. Kiedy jednak tu przychodzę, mam wrażenie, że wszystkie, absolutnie wszystkie wspomnienia stają się tym żywsze, tym intensywniej bijające się w głowę. Także ten wonny ocean nie pomaga, uprzedzam uczciwie. Ale butelka? Stali bywalcy Lizzy zachwalają. – wypuścił na prędce powietrze z trzewi, w rozbawieniu. Wcześniej nigdy nie pił. Nie w takich ilościach. Od potańcówki jednak totalnie nie wiedział co ze sobą zrobić. Był zagubiony i totalnie nieświadomy, że pod względem kłębowiska emocjonalnego, znalazł z francuskim przybłędą całkiem rozległy mianownik.
– A Ty? O czym chcesz zapomnieć? – zapytał upijając z gwinta ognistą wodę, krzywiąc się niemiłosiernie, nienawykły do smaku czegostak wbijającego się w twarz. Wino i miód jednak miały ze sobą sporo słodyczy przysłaniającą ostry alkoholowy posmak. Zdecydowanie Samuel nie byłby fanem czystej ani śliwkowego bimbru.
Oni jednak nie chcieli chodzić. Przyszli tu zatrzymać się i zapomnieć.
Zabawne.
Samuel podniósł się do siadu, oparł plecy o kamienie, które przed momentem były jego poduszką. Na moment rozciągnął się, rozkładając ręce na boki, przekrzywiając głowę, wyciągając i chrupiąc zastałym ciałem.
– Kiedyś przed laty, słyszałem taką piosenkę o wrzosowiskach, o tym, że można na nich wszystkiego zapomnieć. Kiedy jednak tu przychodzę, mam wrażenie, że wszystkie, absolutnie wszystkie wspomnienia stają się tym żywsze, tym intensywniej bijające się w głowę. Także ten wonny ocean nie pomaga, uprzedzam uczciwie. Ale butelka? Stali bywalcy Lizzy zachwalają. – wypuścił na prędce powietrze z trzewi, w rozbawieniu. Wcześniej nigdy nie pił. Nie w takich ilościach. Od potańcówki jednak totalnie nie wiedział co ze sobą zrobić. Był zagubiony i totalnie nieświadomy, że pod względem kłębowiska emocjonalnego, znalazł z francuskim przybłędą całkiem rozległy mianownik.
– A Ty? O czym chcesz zapomnieć? – zapytał upijając z gwinta ognistą wodę, krzywiąc się niemiłosiernie, nienawykły do smaku czegostak wbijającego się w twarz. Wino i miód jednak miały ze sobą sporo słodyczy przysłaniającą ostry alkoholowy posmak. Zdecydowanie Samuel nie byłby fanem czystej ani śliwkowego bimbru.