13.03.2024, 09:57 ✶
Widział jego skonfundowanie i aż kusiło zapytać ile mu dawał lat. Czy naprawdę wygląda tak....staro? Pod 30? No prawie pod 30... Ale jednak. Może musi zmienić kremy, albo to londyńskie powietrze tak na niego działa? Może to jakaś klątwa? Miał jednak nadzieję, że mężczyzna zwyczajnie źle popatrzył i teraz widzi, że się pomylił, bo jeśli nie... To będzie musiał zaakceptować, że wygląda zwyczajnie staro. Może dlatego Morpheus...
Pokiwał głową z szerokim uśmiechem kiedy Erik potwierdził że wyjazd to może być dobry pomysł. Tak, na pewno pojadą, kiedyś, jak tylko uzbierają pieniądze na podróż i odpowiednie zakwaterowanie.
Później nastąpiło kolejne pokiwanie głową. Piwnica owszem, lepsza, jeszcze musieli ją dopasować nieco, wrzucić materac, koce, wodę coś na co w razie czego będzie się mógł rzucić, jak zabawki dla psa.
Zacisnął zęby i uśmiechnął się na usłyszenie potwierdzenia beznadziei pomysłu aby zgłosić się o sprawdzenie piwnicy. Wiedział, że nic z tego nie wyjdzie i średnio ma co z tym zrobić.
-Profecjonaliści kosztują.-zauważył średnio zadowolony, jednak szybko wracał do uśmiechu i miłego spojrzenia.-Spróbuję, w końcu najgorsze co się może stać, to mi odmówią i nic się nie zmieni.-wzruszył ramionami jakby nie ruszała go wizja porażki, chociaż żal było mu mamy, która bardzo liczyła na to, że długo planowany remont poprawi coś, cokolwiek.
Sięgnął zaraz po dokumenty, układając je ładnie i równo żeby schować je do teczki. Popatrzył jeszcze raz na mężczyznę.
-Z resztą izolatka nie jest taka zła...-zaczął szukać pozytywów, bo co innego mu zostało? Też chciał jakoś uspokoić czarodzieja, bo czuł, że ten może się w takiś sposób martwić i przejmować jego sytuacją-Pozwalają przynieść trichę swoich rzeczy. Z własnym kocem jakoś tak trochę przytulniej tam jest. Z resztą da się przyzwyczaić.-dodał, kiwając głową z uśmiechem. Było mu niezręcznie, bo właśnie dostał światka nie dosyć że swojego wilkołactwa, co braku pieniędzy i jeszcze nieudanego podania do urzędu. To było dla niego mocne połączenie.-Ale dziękuję za pomoc. Zawsze trochę milej spotkać przyj... Przyjazną twarz.-tak przyjazną, nie przyjemną, chociaż przyjemna też była. Koniec rozmowy? Jeszcze coś powinien powiedzieć? Nie chciał zajmować mu więcej czasu, bo jeszcze dostanie burę od szefostwa, że się obija, a już wystarczająco problemów sprawił w jego rodzinie, może nie całej rodzinie, ale jednak.
Pokiwał głową z szerokim uśmiechem kiedy Erik potwierdził że wyjazd to może być dobry pomysł. Tak, na pewno pojadą, kiedyś, jak tylko uzbierają pieniądze na podróż i odpowiednie zakwaterowanie.
Później nastąpiło kolejne pokiwanie głową. Piwnica owszem, lepsza, jeszcze musieli ją dopasować nieco, wrzucić materac, koce, wodę coś na co w razie czego będzie się mógł rzucić, jak zabawki dla psa.
Zacisnął zęby i uśmiechnął się na usłyszenie potwierdzenia beznadziei pomysłu aby zgłosić się o sprawdzenie piwnicy. Wiedział, że nic z tego nie wyjdzie i średnio ma co z tym zrobić.
-Profecjonaliści kosztują.-zauważył średnio zadowolony, jednak szybko wracał do uśmiechu i miłego spojrzenia.-Spróbuję, w końcu najgorsze co się może stać, to mi odmówią i nic się nie zmieni.-wzruszył ramionami jakby nie ruszała go wizja porażki, chociaż żal było mu mamy, która bardzo liczyła na to, że długo planowany remont poprawi coś, cokolwiek.
Sięgnął zaraz po dokumenty, układając je ładnie i równo żeby schować je do teczki. Popatrzył jeszcze raz na mężczyznę.
-Z resztą izolatka nie jest taka zła...-zaczął szukać pozytywów, bo co innego mu zostało? Też chciał jakoś uspokoić czarodzieja, bo czuł, że ten może się w takiś sposób martwić i przejmować jego sytuacją-Pozwalają przynieść trichę swoich rzeczy. Z własnym kocem jakoś tak trochę przytulniej tam jest. Z resztą da się przyzwyczaić.-dodał, kiwając głową z uśmiechem. Było mu niezręcznie, bo właśnie dostał światka nie dosyć że swojego wilkołactwa, co braku pieniędzy i jeszcze nieudanego podania do urzędu. To było dla niego mocne połączenie.-Ale dziękuję za pomoc. Zawsze trochę milej spotkać przyj... Przyjazną twarz.-tak przyjazną, nie przyjemną, chociaż przyjemna też była. Koniec rozmowy? Jeszcze coś powinien powiedzieć? Nie chciał zajmować mu więcej czasu, bo jeszcze dostanie burę od szefostwa, że się obija, a już wystarczająco problemów sprawił w jego rodzinie, może nie całej rodzinie, ale jednak.