Odrzucenie nie było miłym uczuciem. Często jej się przytrafiało, dlatego też nie napisała do niego wcześniej. Pogodziła się z tym, że może nie chce jej widzieć, miał do tego prawo, nie on pierwszy i nie ostatni. Przywykła do tego, że często się tak dzieje w jej życiu. Obiecała sobie, że nie będzie się do nikogo zbliżać, bo była to gra niewarta świeczki. Fakt, było miło, przez chwilę, ale później, za każdym razem bolało coraz bardziej. Łatwiej chyba było wybudować wokół siebie mur i nikogo przez niego nie przepuszczać.
List napisała w momencie słabości. Zdarzały się jej one ostatnio często. Dawno nie była w takim dołku, miała wrażenie, że czas jej ucieka i nieodpowiednio go wykorzystuje. Teraz trochę tego żałowała, bo bała się tego spotkania. Nie wiedziała, jak się zachować, bo nie była dobra w mówieniu o tym, co czuje. Dużo łatwiej było jej się zamknąć w sobie i udawać, że wszystko jest w porządku, kiedy w środku strasznie ją kuło.
Tyle, że odpisał jej na ten list, tak samo jak na każdy następny, był to powód, który powodował, że mu ufała, przynajmniej w to, że chciał z nią utrzymywać kontakt, że może faktycznie po prostu coś się wydarzyło, że może to wszystko była prawda.
Zawsze zjawiała się przed czasem, nie znosiła się spóźniać, a do tego nie umiała usiedzieć zbyt długo na tyłku. Kończyła palić, kiedy usłyszała kroki. Zbliżał się do niej, póki co jeszcze nie dostrzegła jego sylwetki, ale wiedziała, że jest niedaleko. Przygasiła fajkę i czekała, aż nadejdzie. Odetchnęła głęboko, jeszcze chwila i go zobaczy.
Odwróciła się w jego kierunku i czekała, aż do niej podejdzie. Nie wiedziała, czy powinna rzucić mu się z radością na szyję, czy poczekać, wybrała drugą opcję, wydawała się jej mniej drastyczna.
- Cześć. - Powiedziała chrapliwie, głos uwiązł jej w gardle. Dobrze wyglądał, zresztą jak zawsze. Miała wrażenie, że niewiele się zmienił od czasu Hogwartu, wciąż widziała w nim tego chłopca, z którym latała na miotle, już wtedy bardzo go lubiła. Nadal miał ten błysk w oku, który zwiastował kłopoty.
- Trochę tak. - Zawsze była głodna, ale to już inna sprawa. - Zostajemy tutaj, czy idziemy głębiej? - Nie miała pojęcia, co dokładnie zaplanował, a nie chciała zaczynać się rządzić. Nie miała zamiaru też go tutaj atakować pytaniami, nie oczekiwała, że będzie ją przepraszać, to miało być miłe, przyjacielskie spotkanie, przynajmniej bardzo chciała, żeby takie było.