Problem w tym, że nikt im tego raczej nie powiedział, że skoro oboje wpadli w bagno stworzone przez Penny, najpewniej będą z hukiem z niego wychodzić. A oto przecież nie chodziło żadnej ze stron. To nie było szkolne przedstawienie, na jakie Renigald zabrał Penny, bo chciała zobaczyć jak tam wygląda, coś zjeść i poznać innych ludzi. Tu było poważne przyjęcie pokazu mody i byli prawdziwi celebry ci, politycy i dziennikarze. To, co się mówi wśród dzieciarni szkolnej, nie jest brane na poważnie. W dorosłym świecie, jest to podsycane dla pieniędzy i sławy, ciekawostek i grzebania w tym głębiej. Penny mogło grozić też to, że mogą zacząć szukać na jej palcu kosztownego pierścionka zaręczynowego. Konkurencja dla jubilerów, gdzie kupił i za ile galeonów wart? W świecie bogaczy ma to ogromne znaczenie.
Dlaczego więc zgodził się wysłuchać Terry’ego? Bo może on jako jedyny miał najwięcej cierpliwości do całej ich bandy, będąc otoczonym wariatami z różnymi rodzajami osobowości i charakterów? Narwany Aidan, Dziwna Penny, Pierdolony Renigald?
Malfoy zmarszczył brwi, jak tylko usłyszał o sympatycznym trollu. Jasne. Bardzo zabawne. Trelawney miał dziwne momentami poczucie humoru. Malfoy postanowił jednak dać mu szansę powiedzenia czegoś z sensem. Wysłuchał go. Oczywiście. Miło z jego strony, że w końcu podszedł do tego poważnie. Czy może udawał?
Renigald westchnął, rozłożył ręce i podszedł do lady, gdyż tam zostawił swój kapelusz. Na razie oparł się jedną ręką i ladę, drugą o swoje biodro.
- Wymusiła na mnie, abym zabrał ją na przyjęcie. Zgodziłem się. Zależało jej na spotkaniu z dziennikarką, licząc na kontakt i reklamę tego sklepu. Gdy do niej podeszliśmy, Penny walnęła z mostu, że niedługo może nazywać siebie Malfoy. Niedowierzali. Ale przez ten jej wyskok, zostałem atakowany przez rodzinę. Miałem zaprzeczyć, wycofać się, aby ją ośmieszyli? Zrobili sobie z niej inny temat do gazety?Wyjaśniając, przez moment patrzył w podłogę, ale przy pytaniach, spojrzał na Trelawneya.
- Jak byś się w takiej sytuacji zachował? Ja… Pociągnąłem jej grę. Wiedząc jakie będą tego konsekwencje. Ostrzegłem ją. Dlatego chciałem z nią to jeszcze raz wyjaśnić.
Dodał. I westchnął. Niby wiedział co powinien zrobić. Ale też i nie wiedział. Znał Penny, ale tego w życiu by się nie spodziewał.
- Dla jasności. Nigdy bym się jej nie oświadczył.
Przyznał się bez bicia. Szczerze. Bo wiedział, że do siebie nie pasowali pod każdym względem. Nie była w jego typie. Ona też miała inny ideał faceta. Tutaj wszyscy będą mówić, że chodzi o pieniądze. Bo przecież była biedna. A on bogaty.