• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Dolina Godryka v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
1972/lato/czerwiec/6 - Woda dla słoni

1972/lato/czerwiec/6 - Woda dla słoni
Cień Swojego Ojca
Prawdziwa nienawiść to dar, którego człowiek uczy się latami.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Patrząc na niego z daleka widzisz schludnego, nienagannie ubranego mężczyznę. Mierzy około 180 cm wzrostu. Jest szczupły. Nieszczególnie umięśniony. Ma ciemne włosy i jasne, niebieskie oczy. Z bliska okazuje się, że natura obdarzyła go wydatnym nosem i często zaciska usta w cienką linię. Rzadko się uśmiecha. Nie żartuje. Jest spięty. Ma pedantyczne ruchy. Aż do bólu opanowany i kontrolujący.

Ulysses Rookwood
#6
14.03.2024, 23:45  ✶  
Dlaczego klaun miał być nieśmieszny? Bo Ulysses nie miał w sobie nawet odrobiny poczucia humoru a śmiech traktował niemal jak oznakę słabości. A klauna wyobrażał sobie jako pomalowanego na biało mężczyznę z czerwoną kulką zamiast nosa, który paradował po arenie, wywracał się i bił wielkim, dmuchanym młotem w jakieś losowe miejsca tak długo, aż uderzył się w nogę i przy akompaniamencie młotów, zacząłby podskakiwać i…
Wzdrygnął się odruchowo. Stanowczo nie widział w tym niczego śmiesznego. Ale jak miałby wyjaśnić to Eunice w taki sposób, żeby przy okazji nie wyjść na gburowatego durnia? Nikt nie chciał iść na randkę z kimś, kto był gburowatym durniem.
- Może jednak będzie śmieszny – zreflektował się poniewczasie. Bo rzeczywiście, klauny powinny być śmieszne. Powinny być tak śmieszne, żeby ludzie pokładali się ze śmiechu na krzesłach.
Wolną ręką sięgnął po popcorn. Jego towarzyszka nie miała pojęcia, ile kosztowało go wsadzenie sobie do buzi i przełknięcie kilku oblepionych karmelem puchatych kulek. W smaku rzeczywiście był dobry. Bardzo dobry. Nawet bardzo, bardzo jak na coś, co jednocześnie zostało przygotowane w niespecjalnie higienicznych warunkach i nałożone jeszcze mniej higienicznie wyglądającą chochelką.
- Są doskonałe – skłamał, obiecując sobie gorąco, że w ramach kontynuowania łgarstwa będzie co jakiś czas sięgał po jeden, utytłany w karmelu popcornik i go zjadał.
A potem już właściwie nie musiał kłamać. Rozsiedli się na swoich miejscach i do czego nie chciałby się przyznawać sam, ale Ulyssesa również pochłonął cyrk. Nawet zaczął się powoli odprężać. Ręka Eunice przestała mu ciążyć, jak przymus, ściskanie jej stało się bardziej naturalne i w pewnym momencie, zaczął się nawet zastanawiać nad tym, by ją puścić, ale tylko po to by jednocześnie objąć narzeczoną w pasie. Narzeczeni czasem się przecież dotykali, a oni powinni się oswoić ze sobą nawzajem.
Rozluźnił się trochę. Po prostu chłonął wzrokiem przedstawienie, może nie śmiejąc się głośno i na pewno nie gwiżdżąc, ale coś w jego wzroku się zmieniło, jakby złagodniało. Od czasu do czasu zerkał też na Eunice, zadowolony, że ona także chyba naprawdę dobrze bawiła się w cyrku.
Więc może właśnie o to chodziło. O tę chwilę niepotrzebnego rozluźnienia, bo gdy tylko wybrzmiało pytanie zadanie przez człowieka w smokingu, Rookwood – całkiem naturalnie, co w jego przypadku było już jakimś rodzajem cudu – uniósł rękę do góry. Dokładnie tą samą rękę, którą wciąż ściskał dłoń Eunice. Czy myślał o tym, że nagle światło reflektorów pomknęło w ich stronę i tak o to stali na prostej drodze ku ośmieszeniu (a przecież to ośmieszenia obawiał się niemal tak samo mocno, jak zawiedzenia ojca)? Nie. Ba, w ogóle nie przeszło mu przez głowę, że cokolwiek z tego, o czym wcześniej wspominała narzeczona może być prawdą i jakiś iluzjonista naprawdę mógłby próbować ciskać w nich nożami lub przepoławiać któreś na pół.
- A więc mamy! – zawołał mężczyzna w smokingu i pelerynie. – Mamy nawet parę! To wspaniale! Zapraszam was do mnie! Niech reszta przypatrzy się śmiałkom!
Ulysses podniósł się z miejsca. Posłał Eunice dłuższe, odrobinę nawet rozbawione spojrzenie.
- Próbuję wyjść ze swojej strefy komfortu i sprawić, by ta randka stała się dla ciebie niezapomniana – powiedział uroczyście do narzeczonej.
We dwójkę ruszyli ku centrum areny. Już idąc w tamtym kierunku, Rookwood zaczął sobie zdawać sprawę z tego, jak wiele par oczu nagle zaczęło na nich spoglądać. Ale to przecież było tylko przedstawienie, prawda? Nic złego nie mogło się stać.
I wtedy mężczyzna w pelerynie zapytał:
- Miałeś kiedyś ochotę cisnąć nożem w narzeczoną?
Ulysses zbladł. Posłał mu przerażone spojrzenie. Owszem, Rookwoodowie często dość obcesowo traktowali swoje żony, ale on nie zamierzał brać z nich przykładu. Nawet gdyby bardzo miało mu się z Eunice nie układać, nigdy nie cisnąłby w nią nożem. Już prędzej użyłby hipnozy.
- Nie bój się. Nie będziesz musiał tego robić. – Ludzie na widowni roześmieli się, jakby to miał być jakiś żart najwyższych lotów. – Ja będę rzucał. – I znowu się roześmieli, jakby tym razem powiedział już taki dowcip, że należało pokładać się ze śmiechu.
Ale Rookwood nie potrafił. Po prostu stał zdezorientowany.
- Tobie zostawię zawiązanie twojej pięknej partnerce oczu szarfą. – I już nie było śmiechu, choć zdaniem Ulyssesa to dalej musiał być jakiś mało śmieszny żart.
A jednak, jakby wbrew samemu sobie sięgnął po czerwoną szarfę.
- Czy to jest ten moment, w którym powinniśmy się aportować? – zapytał szeptem Eunice.
Chwilę się wahał, jakby czekając na jej odpowiedź a potem zawiązał szarfę i patrzył jak obcy facet w pelerynie prowadził jego narzeczoną ku dziwnie wyglądającemu kołu.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Eunice Malfoy (1317), Ulysses Rookwood (1569)




Wiadomości w tym wątku
1972/lato/czerwiec/6 - Woda dla słoni - przez Eunice Malfoy - 20.02.2024, 20:51
RE: 1972/lato/czerwiec/6 - Woda dla słoni - przez Ulysses Rookwood - 23.02.2024, 01:59
RE: 1972/lato/czerwiec/6 - Woda dla słoni - przez Eunice Malfoy - 02.03.2024, 14:10
RE: 1972/lato/czerwiec/6 - Woda dla słoni - przez Ulysses Rookwood - 05.03.2024, 00:18
RE: 1972/lato/czerwiec/6 - Woda dla słoni - przez Eunice Malfoy - 11.03.2024, 21:02
RE: 1972/lato/czerwiec/6 - Woda dla słoni - przez Ulysses Rookwood - 14.03.2024, 23:45

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa