Zagubiła się trochę po drodze, czuła, że dzieje się z nią coś niepokojącego, że nie powinna postępować w ten sposób, bo jeszcze trochę, a spłonie, bo żyła za mocno, paliła się niczym ogień, byleby tylko coś poczuć. Nie tędy droga, nie mogła się zatracać, zdecydowanie potrzebowała czegoś innego, a on już jej to dał, całkiem niedawno. Właśnie dlatego spróbowała się odezwać, może trochę szukała ratunku. Na całe szczęście okazało się, że nadal gdzieś tam był, gotowy z nią rozmawiać, pisać, czy się spotykać. Może miała jeszcze szansę na uratowanie przed całkowitą zagładą.
Najgorzej jak trafiały na siebie dwie osoby, które coś czuły, ale nie umiały o tym mówić. Powodowało to niepotrzebne komplikacje, których mogli uniknąć, gdyby nie mieli obaw przed tym, aby się tym podzielić. Życie nie było jednak proste, czasem prowadziło przez dziwne, bardzo kręte ścieżki, pozostawało się do tego dostosować i liczyć na litość sił wyższych.
- Sam przygotowałeś? - Uniosła pytająco brew, bo ją to zaskoczyło. Chyba faktycznie się postarał, może naprawdę chciał odpokutować swoje winy. Uśmiechnęła się do niego unosząc kącik ust. Najwyraźniej niewiele było potrzebne, żeby Ger chociaż trochę mu odpuściła, a przecież znaleźli się tutaj ledwie kilka minut temu. To był dopiero początek tego wieczoru.
- Skoro tak planowałeś, to kimże jestem, żeby zaburzać twoją wizję. - Polana brzmiała dobrze, miała na pewno dużo zalet, a największą z nich było to, że znajdą się daleko od całego świata.
- Oczywiście, że mi pasuje, to dobry pomysł. - Dodała jeszcze, żeby nie wziął jej poprzedniego komentarza za zbytnio uszczypliwy.
Yaxley ruszyła za nim, w zasadzie to dosyć szybko zrównała swój krok z jego. Przez chwilę milczeli, ale ta cisza nie do końca się jej podobała, powodowała niezręczność, a tej wolałaby uniknąć, postanowiła więc zacząć mówić, chociaż przychodziło jej to raczej niełatwo. - Często tu bywasz? - Całkiem niegroźne pytanie, które mogło rozładować to napięcie, które się pojawiło. - Ponoć Knieja ostatnio nie jest bezpieczna, lepiej, żebyśmy się do niej nie zbliżali. - Miała przyjemność spotkać się nawet z tymi słynnymi widmami z lasu i nie życzyłaby swojemu najgorszemu wrogowi podobnego doświadczenia. - Te widma, to coś strasznego. - Postanowiła się podzielić z Tomkiem swoją obserwacją, nie ma to jak rozmawiać o pierdołach, kiedy przecież mogliby zmienić temat na bardziej skomplikowany. Wybrała jednak tą łatwiejszą drogę.