15.03.2024, 14:43 ✶
Longbottom mimowolnie celował w wiek pomiędzy dwudziestym czwartym a dwudziestym ósmym rokiem życia. Czasem mimowolnie dodawał ludziom po parę lat, nawet jeśli naturalny wygląd wskazywał na to, że ktoś był wyjątkowo młody. Poza tym, po tym świecie chodzili ludzie o najróżniejszych rysach twarzy i sylwetkach i byli istnymi kameleonami, toteż czy można było w stu procentach winić Erika za to, że nie do końca wiedział na ile ocenić Efnera?
— O ile Bank Gringotta nie padnie, to obawiam się, że akurat na to nie za wiele poradzimy — odparł cierpko. — Chociaż... Niektórym dalej zdarza się stosować barter. O ile masz coś na wymianę lub potrafisz coś wytwarzać. — Wzruszył lekko ramionami. — Po Beltane ludzie zaczęli robić zapasy, więc może i wśród ekspertów od zaklęć znajdzie się jakiś potrzebujący.
Nie był to idealny układ, ale gdyby Neilowi udałoby się dogadać z kimś, kto przystałby na taką transakcję, to na pewno ułatwiłoby to zdobycie oficjalnych pozwoleń na kryjówkę od Ministerstwa Magii lub znacznie skróciłoby tę drogę. Longbottom nie mógł też oferować gotowych rozwiązań, a co najwyżej pomysły, a tymi to czasem sypał aż za bardzo...
— Mam nadzieję, że z czasem uda ci się załatwić coś stałego — odparł z pocieszającym uśmiechem, przygryzając lekko wewnętrzną stronę dolnej wargi. — Niedługo jesień, potem zima... Może faktycznie przeczekać te pełnie w areszcie niż marznąć po piwnicach. — Pokiwał głową, jakby sam chciał przekonać się do tego, że chłopakowi będzie lepiej w podziemiach Ministerstwa Magii. — Poza tym, we wrześniu ludzie wrócą z urlopów, niektórzy wznowią działalnością, więc może złapiesz jakiegoś specjalistę, który pójdzie ci na rękę.
Zamilkł na moment, gotów się pożegnać i wrócić do uzupełniania własnych dokumentów, jednak postanowił pozwolić sobie na udzielenie jeszcze jednej sugestii. Być może takowa została rzucona już wcześniej, jednak Erik nie był wszechwiedzący, toteż nie miałby prawa o tym wiedzieć, a z jego perspektywy jawiło się to jako dosyć proste i być może efektywne rozwiązanie.
— Nie ma problemu. Trochę... Rozumiem, w jakiej sytuacji się znajdujesz — rzucił niezobowiązująco, uciekając na moment wzrokiem w bok. Nie był przyzwyczajony do pomagania innym wilkołakom, toteż był pod tym względem dosyć zielony. — Wiesz co? Mógłbyś w sumie rozpytać u Morfeusza. Może ci kogoś poleci.
Wychodził z założenia, że Neil znał się z Morfeuszem dużo lepiej niż z nim, więc być może byłby bardziej skory do zdradzenia, czego konkretnie oczekuje od swojej kryjówki. A bądź co bądź, starszy Longbottom spędził na tym świecie kilka lat dłużej toteż i jego siatka kontaktów była zapewne bardziej rozwinięta.
Nie wspominając już o tym, że pracował dla Departamentu Tajemnic, więc mógł wiedzieć, jak wygląda sprawa na ''rynku'' zaklęć. A może wręcz przeciwnie. Erik nachmurzył się lekko. Wydział ten był okryty wieloma sekretami i niedopowiedzeniami, toteż sam nie potrafił powiedzieć, czym zajmują się jego pracownicy. Być może legendarnym ''wszystkim i niczym''?
— O ile Bank Gringotta nie padnie, to obawiam się, że akurat na to nie za wiele poradzimy — odparł cierpko. — Chociaż... Niektórym dalej zdarza się stosować barter. O ile masz coś na wymianę lub potrafisz coś wytwarzać. — Wzruszył lekko ramionami. — Po Beltane ludzie zaczęli robić zapasy, więc może i wśród ekspertów od zaklęć znajdzie się jakiś potrzebujący.
Nie był to idealny układ, ale gdyby Neilowi udałoby się dogadać z kimś, kto przystałby na taką transakcję, to na pewno ułatwiłoby to zdobycie oficjalnych pozwoleń na kryjówkę od Ministerstwa Magii lub znacznie skróciłoby tę drogę. Longbottom nie mógł też oferować gotowych rozwiązań, a co najwyżej pomysły, a tymi to czasem sypał aż za bardzo...
— Mam nadzieję, że z czasem uda ci się załatwić coś stałego — odparł z pocieszającym uśmiechem, przygryzając lekko wewnętrzną stronę dolnej wargi. — Niedługo jesień, potem zima... Może faktycznie przeczekać te pełnie w areszcie niż marznąć po piwnicach. — Pokiwał głową, jakby sam chciał przekonać się do tego, że chłopakowi będzie lepiej w podziemiach Ministerstwa Magii. — Poza tym, we wrześniu ludzie wrócą z urlopów, niektórzy wznowią działalnością, więc może złapiesz jakiegoś specjalistę, który pójdzie ci na rękę.
Zamilkł na moment, gotów się pożegnać i wrócić do uzupełniania własnych dokumentów, jednak postanowił pozwolić sobie na udzielenie jeszcze jednej sugestii. Być może takowa została rzucona już wcześniej, jednak Erik nie był wszechwiedzący, toteż nie miałby prawa o tym wiedzieć, a z jego perspektywy jawiło się to jako dosyć proste i być może efektywne rozwiązanie.
— Nie ma problemu. Trochę... Rozumiem, w jakiej sytuacji się znajdujesz — rzucił niezobowiązująco, uciekając na moment wzrokiem w bok. Nie był przyzwyczajony do pomagania innym wilkołakom, toteż był pod tym względem dosyć zielony. — Wiesz co? Mógłbyś w sumie rozpytać u Morfeusza. Może ci kogoś poleci.
Wychodził z założenia, że Neil znał się z Morfeuszem dużo lepiej niż z nim, więc być może byłby bardziej skory do zdradzenia, czego konkretnie oczekuje od swojej kryjówki. A bądź co bądź, starszy Longbottom spędził na tym świecie kilka lat dłużej toteż i jego siatka kontaktów była zapewne bardziej rozwinięta.
Nie wspominając już o tym, że pracował dla Departamentu Tajemnic, więc mógł wiedzieć, jak wygląda sprawa na ''rynku'' zaklęć. A może wręcz przeciwnie. Erik nachmurzył się lekko. Wydział ten był okryty wieloma sekretami i niedopowiedzeniami, toteż sam nie potrafił powiedzieć, czym zajmują się jego pracownicy. Być może legendarnym ''wszystkim i niczym''?
the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞