• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 6 7 8 9 10 … 16 Dalej »
[29.12.1970] From dusk till dawn

[29.12.1970] From dusk till dawn
viscount of empathy
show me the most damaged
parts of your soul,
and I will show you
how it still shines like gold
wiek
30
sława
VI
krew
czysta
genetyka
wilkołak
zawód
detektyw w BUM
wiecznie zamyślony wyraz twarzy; złote obwódki wokół źrenic; zielone oczy; ciemnobrązowe włosy; gęste brwi; parodniowy zarost; słuszny wzrost 192 cm; wyraźnie zarysowana muskulatura; blizna na lewym boku po oparzeniu; dźwięczny głos; dobra dykcja; praworęczny

Erik Longbottom
#8
15.03.2024, 15:49  ✶  
Jak na razie konflikty z potencjalnym kandydatem na męża Brenny Erik mógł włożyć między bajki, bo takowe nawet nie miały szansy zaistnieć, biorąc pod uwagę niechęć dziewczyny do wiązania się z kimkolwiek. Wydawała się kompletnie poślubiona pracy i swoim obowiązkom, bez względu na to, czy wiązały się one z jej służbą w Brygadzie Uderzeniowej, czy przysługami dla przyjaciół, znajomych i sojuszników.

Romanse... Zdecydowanie nie były jej w głowie. Gdyby młodsza Longbottomówna sobie kogoś znalazła, to Erik byłby jak najbardziej otwarty na tego gościa; skoro zaszedł w relacji z Brenną tak daleko, to zasługiwał na status zaufanego członka rodziny. Podejrzewał, że prędzej znalazłby w nim powiernika swoich własnych zmartwień odnośnie do siostry.

— Musisz być taka wulgarna? — Skrzywił się na brzmienie jej słów, biorąc kolejny łyk kawy. Skrzywił się wówczas jeszcze bardziej. — Poza tym, jestem pewny, że nikt by się tak do ciebie nie odezwał. Za mało odwagi i za cienki portfel, aby ryzykować wizytę u lekarza po wybiciu paru zębów — dodał znużonym tonem, jakby nie pierwszy raz używał tego argumentu. Uniósł wzrok na pytanie Millie, jednak nie odpowiedział od razu. — Cóż... Liczę, że siostra przygarnie mnie na starość. — Uśmiechnął się krzywo, chociaż przymglone oczy nie wskazywało na to, że odczuwał zbyt wiele radości. — Wiesz, kiedy już postanowi przejąć władzę w rodzinie, ale nie będzie chciała być jej twarzą. Dostanę azyl w zamian za to, że do końca życia będę się uśmiechał ładnie do zdjeć i przytakiwał na każdą propozycję. Będę żył jak książę.

Raczej nie takiej odpowiedzi oczekiwała Moody, jednak nie potrafił jej powiedzieć zbyt wiele. Łatwiej było zażartować, postawić się w kuriozalnej sytuacji i zaśmiać się parę razy na to, jaka to okropna przyszłość go czekała pod butem Brenny. Cóż innego mógł powiedzieć? Że sam się potrafi sobą zająć i nikogo nie potrzebuje? Od razu wyczułaby, że kłamie; był dobrym liderem, jednak zawsze polegał na innych ludziach, czyniąc ich częścią całego procesu. Życie codziennie było niewiele inne pod tym względem. Inni ludzie byli fundamentami jego życia i to ich potrzeby stawiał na pierwszym miejscu. Gdyby nie krąg najbliższych, praktycznie nie miałby nic.

— No, chyba że ty się zgłaszasz — parsknął cichym śmiechem, odzyskując rezon. Upił kolejny łyk kawy, tłumiąc grymas próbujący wedrzeć się na jego twarz. Następnym razem weźmie herbatę i koniec. — Chociaż obawiam się, że musiałabyś najpierw przejść parę testów przed komisją, prywatnych rozmów, no i musielibyśmy przetestować, ile czasu jesteś w stanie wytrzymać w Warowni bez dostania pier... fioła.

Kolejna zręczna próba wymigania się od jednoznacznej odpowiedzi. Jednak lata spędzone pośród oczytanych ludzi, trudniącymi się na co dzień operowaniem słowem mówionym przynosiły jakieś efekty. Nic dziwnego, że siostra i kuzynki widziały w nim idealnego kandydata na Ministra Magii. Wzdrygnął się na samą myśl, zerkając przelotnie za okno lokalu. O tej porze Londyn wydawał się jeszcze bardziej wyludniony, zwłaszcza obsypany w dużej mierze śniegiem.

— Skoro nalegasz — rzucił, postanawiając się z nią nie kłócić. — Ale jak wygram, to następnym razem zabierzesz mnie do jakiejś herbaciarni. Dobrej herbaciarni.

W ciągu najbliższych kilkunastu godzin lub dni powinni dostać potwierdzenie, co do tej sprawy. Przynajmniej częściowe, a to na pewno pozwoli im rozsądzić ten drobny spór. Nie, żeby w sumie było o co się kłócić, bo bez względu czy byli to Śmierciożercy, czy tylko ich naśladowcy, to wywołane przez nich szkody pozostawały te same; krzywda na cywilach.


the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.
❞
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Erik Longbottom (2725), Millie Moody (2530)




Wiadomości w tym wątku
[29.12.1970] From dusk till dawn - przez Millie Moody - 05.03.2024, 20:52
RE: [29.12.1970] From dusk till dawn - przez Erik Longbottom - 06.03.2024, 22:52
RE: [29.12.1970] From dusk till dawn - przez Millie Moody - 08.03.2024, 18:53
RE: [29.12.1970] From dusk till dawn - przez Erik Longbottom - 08.03.2024, 23:27
RE: [29.12.1970] From dusk till dawn - przez Millie Moody - 09.03.2024, 12:38
RE: [29.12.1970] From dusk till dawn - przez Erik Longbottom - 10.03.2024, 02:38
RE: [29.12.1970] From dusk till dawn - przez Millie Moody - 13.03.2024, 07:46
RE: [29.12.1970] From dusk till dawn - przez Erik Longbottom - 15.03.2024, 15:49
RE: [29.12.1970] From dusk till dawn - przez Millie Moody - 16.03.2024, 23:03
RE: [29.12.1970] From dusk till dawn - przez Erik Longbottom - 18.03.2024, 19:37
RE: [29.12.1970] From dusk till dawn - przez Millie Moody - 21.03.2024, 23:34

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa