15.03.2024, 16:48 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 15.03.2024, 17:02 przez Neil Enfer.)
Nie chciał mieć żadnego związku z Morpheusem. Znaczy chciał, ale nie chciał dojść do momentu gdy ludzie zacznął zauważać, że trochę za bardzo mężczyzna mu pomaga i jakie intencje się za tym kryją. Nie chciał też mu aż tak pokazywać, że bez niego sobie nie poradzi, bo wystarczy jedna kłótnia i na pewno zostanie to wyciągnięcie jako argument przeciwko wilkołakowi. Ufał czarodziejowi, ale... Nie miał już pojęcia co o tym wszystkim myśleć.
Zmrużył oczy, szukając w głowie powiązań z jej nazwiskiem.
-Tak... Ona...-no jej nazwisko mówiło samo przez się, więc to musiała być ona. Ale że zapomniał takiego oczywistego detalu? Choć czy przedstawiona ona była mu po nazwisku? Chyba nie. No teraz to nie jest ważne.
Septima. Znajoma Morpheusa. No wiadomo, że znajoma. Jak to określił Sam: ,,Idą do swojego gniazda robić młode?". Niech będzie, Septima, niech ci będzie. Nie chciał być psem ogrodnika, ale jeśli chodzi o Morpheusa, to z chęcią nim będzie, niech tylko odzyska różdżkę.
Pokiwał głową żywo w podzięce i zrozumieniu porad i wskazówek. Pokątna. Eh kolejne spacery, miał dosyć tego chodzenia i jeżdżenia wszędzie.
-Tak chyba zrobię, dziękuję.-skinął mu głową z uśmiechem. Dla niego niemienie różdżki nie było końcem świata, od nie może zmienić poduszki w psa.
Zerknął nad jego ramieniem na kobietę za ladą i westchnął cicho.
-To ja się będę zbierać. Papiery same się nie złożą i nie odrzucą.-zażartował, wstając ze swojego miejsca.-Ale dziękuję jeszcze raz za pomoc... Miło było spotkać tu kogoś kogo znam.-wyciągnął w jego stronę dłoń do uścisku.-I prosiłbym jeszcze, żebyś pozdrowił ode mnie Morpheusa jeśli go spotkasz, bo ostatnio jakoś tak się... wymijaliśmy. -No nie to, że się wymijali, co sam go chciał unikać. Potańcówka, praca, kradzież, dokumenty. Rozkołatane serce w niczym by mu tu nie pomogło.
Zmrużył oczy, szukając w głowie powiązań z jej nazwiskiem.
-Tak... Ona...-no jej nazwisko mówiło samo przez się, więc to musiała być ona. Ale że zapomniał takiego oczywistego detalu? Choć czy przedstawiona ona była mu po nazwisku? Chyba nie. No teraz to nie jest ważne.
Septima. Znajoma Morpheusa. No wiadomo, że znajoma. Jak to określił Sam: ,,Idą do swojego gniazda robić młode?". Niech będzie, Septima, niech ci będzie. Nie chciał być psem ogrodnika, ale jeśli chodzi o Morpheusa, to z chęcią nim będzie, niech tylko odzyska różdżkę.
Pokiwał głową żywo w podzięce i zrozumieniu porad i wskazówek. Pokątna. Eh kolejne spacery, miał dosyć tego chodzenia i jeżdżenia wszędzie.
-Tak chyba zrobię, dziękuję.-skinął mu głową z uśmiechem. Dla niego niemienie różdżki nie było końcem świata, od nie może zmienić poduszki w psa.
Zerknął nad jego ramieniem na kobietę za ladą i westchnął cicho.
-To ja się będę zbierać. Papiery same się nie złożą i nie odrzucą.-zażartował, wstając ze swojego miejsca.-Ale dziękuję jeszcze raz za pomoc... Miło było spotkać tu kogoś kogo znam.-wyciągnął w jego stronę dłoń do uścisku.-I prosiłbym jeszcze, żebyś pozdrowił ode mnie Morpheusa jeśli go spotkasz, bo ostatnio jakoś tak się... wymijaliśmy. -No nie to, że się wymijali, co sam go chciał unikać. Potańcówka, praca, kradzież, dokumenty. Rozkołatane serce w niczym by mu tu nie pomogło.
Koniec sesji