15.03.2024, 17:30 ✶
– Proszę nie mówić hop, póki się nie przeskoczy, panie Alderton… rzeczy niemożliwe załatwiamy w trzy dni, na cuda potrzeba około miesiąca – powiedziała Brenna, unosząc wzrok znad notatnika i obdarzając mężczyznę uśmiechem. Bo sprawa była bardzo trudna i niekoniecznie osiągną tutaj z Olivią sukces, ale w miarę, jak pojawiały się nowe informacje, przybyło jej odrobinę optymizmu. Widziała tutaj przynajmniej kilka punktów zaczepienia.
– Jeśli to nie byłaby fałszywka, mamy trochę możliwości na jego namierzenie, żyją jeszcze krewni pani siostry… a poza tym można spróbować skontaktować się z duchami… – dodała, zawieszając się na moment na tym zagadnieniu. Znała parę osób, które potrafiły skontaktować się z drugą stroną. Laurent Prewett – chociaż jego średnio chciała w to wciągnąć, pamiętając, w jaki sposób wpłynął na niego ostatni seans. Jamil Anwar? Egipcjanin pewnie chciałby sobie dorobić. A może Effimery Trelawney? Ona też nie pogardziłaby pewnie zleceniem. A jeżeli to by się nie udało, mogła poszukać dalej. Siostra Jasie albo ten kupiec… Albo Eryk. Chociaż Brenna wolała na razie nie dzielić się swoimi planami z tą dwójką, mogliby zareagować gwałtownie na pomysł próby wyciągania ich krewnych z Limbo. A i nie było pewne, czy to się uda – czy dusze pozostawały w Limbo na stałe? Chociaż… babka czekała na wuja… – Muzeum mugolskie czy czarodziejskie?
W końcu ile czarodziejskich muzeów, otwartych mniej więcej w tej dacie, mogło być w Wielkiej Brytanii? Nawet jeżeli je zamknięto, w Ministerstwie na pewno został jakiś ślad po zezwoleniach i tym podobnych.
- Było przeznaczone dla czarodziejów, ale miało być połączone z dostawą dostępną dla mugoli.
– Dobrze, lecimy dalej. Problemem jest przywrócenie świetności rodowi czy konkretnie ten naszyjnik? Czy gdyby, hipotetycznie rzecz ujmując, do jakiegoś muzeum trafił jakiś cenny naszyjnik, przekazany w imieniu braci Alderton i panny Jasmine, to by wystarczyło? Albo… w imieniu potomków Eryka, jeśli jakichś miał? – zasugerowała, bo być może dokonanie takiej darowizny mogłoby załatwić sprawę. I byłoby znacznie mniej problematyczne dla Brenny niż wywoływanie duchów, szukanie w archiwach za muzeami oraz tym podobne. Po tym pytaniu zerknęła jeszcze na Olivię – jakby chciała wiedzieć, czy ta ma jakieś dodatkowe pytania do pary duchów.
– Jeśli to nie byłaby fałszywka, mamy trochę możliwości na jego namierzenie, żyją jeszcze krewni pani siostry… a poza tym można spróbować skontaktować się z duchami… – dodała, zawieszając się na moment na tym zagadnieniu. Znała parę osób, które potrafiły skontaktować się z drugą stroną. Laurent Prewett – chociaż jego średnio chciała w to wciągnąć, pamiętając, w jaki sposób wpłynął na niego ostatni seans. Jamil Anwar? Egipcjanin pewnie chciałby sobie dorobić. A może Effimery Trelawney? Ona też nie pogardziłaby pewnie zleceniem. A jeżeli to by się nie udało, mogła poszukać dalej. Siostra Jasie albo ten kupiec… Albo Eryk. Chociaż Brenna wolała na razie nie dzielić się swoimi planami z tą dwójką, mogliby zareagować gwałtownie na pomysł próby wyciągania ich krewnych z Limbo. A i nie było pewne, czy to się uda – czy dusze pozostawały w Limbo na stałe? Chociaż… babka czekała na wuja… – Muzeum mugolskie czy czarodziejskie?
W końcu ile czarodziejskich muzeów, otwartych mniej więcej w tej dacie, mogło być w Wielkiej Brytanii? Nawet jeżeli je zamknięto, w Ministerstwie na pewno został jakiś ślad po zezwoleniach i tym podobnych.
- Było przeznaczone dla czarodziejów, ale miało być połączone z dostawą dostępną dla mugoli.
– Dobrze, lecimy dalej. Problemem jest przywrócenie świetności rodowi czy konkretnie ten naszyjnik? Czy gdyby, hipotetycznie rzecz ujmując, do jakiegoś muzeum trafił jakiś cenny naszyjnik, przekazany w imieniu braci Alderton i panny Jasmine, to by wystarczyło? Albo… w imieniu potomków Eryka, jeśli jakichś miał? – zasugerowała, bo być może dokonanie takiej darowizny mogłoby załatwić sprawę. I byłoby znacznie mniej problematyczne dla Brenny niż wywoływanie duchów, szukanie w archiwach za muzeami oraz tym podobne. Po tym pytaniu zerknęła jeszcze na Olivię – jakby chciała wiedzieć, czy ta ma jakieś dodatkowe pytania do pary duchów.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.