Czuła, że przyjaciółka przeszywa ją wzrokiem i trochę się tego bała, bo przecież była magipolicjantką, jak połowa mieszkańców tego domu, co mogło trochę utrudnić jej wyjście z tej sytuacji z twarzą. Wiedziała, że przed Brenną nic się nie ukryje, lecz póki mogła, wolała nie mówić nic. Zresztą co jej miała powiedzieć, że ją poniosło? Że przytrafił jej się moment nierozwagi. Chciała tego uniknąć, i tak częściowo było to już niemożliwe, bo zobaczyła ją w stanie bardzo dalekim od normalności.
- Dawno zasnęłaś? - Trochę była ciekawa, jak potoczyła się dalsza część imprezy, ta w domu, przede wszystkim interesowało ją to, czy Erik coś jej wspominał? Chyba nie, musiał milczeć jak grób, bo gdyby coś powiedział, to pewnie postawiliby na nogi całą Dolinę, żeby ją znaleźć.
- Poradzę sobie saaa... - ma. Nie zdążyła jednak nawet dokończyć zdania, a przyjaciółka już trzymała ją za rękę i prowadziła w stronę łazienki, niczym małe dziecko, które ubrudziło się w ogrodzie podczas zabawy i trzeba mu było pomóc się oczyścić.
Cholernie jej było głupio, że ją obudziła, bo na pewno potrzebowała odpoczynku po tej potańcówce, szczególnie, że to ona wszystko organizowała, ona pilnowała, aby reszcie nie stała się krzywda, a teraz jeszcze Nora sprawiła jej kłopot. Była na siebie zła, że nie udało jej się tutaj wejść bardziej dyskretnie.
Figg faktycznie była mokra, może bardziej nawet po prostu przemoczona, bo wyszła z jeziora już jakiś czas temu. Jednak nie miała czasu na to, aby się wysuszyć, liczyła na to, że zrobi to na spokojnie, kiedy dojdzie do Warowni, jej sprytny plan oczywiście diabli wzięli.
Dotarły do jednej z łazienek, na szczęście po drodze do niej nie wpadły na żadnego innego mieszkańca Warowni, wolała nawet nie myśleć o tym, co powiedziałby senior rodu, gdyby zobaczył ją tutaj w takim nieładzie, dramat. Mimo wszystko Norce zależało na opinii innych, tym bardziej, że przecież była matką, nie powinna sobie pozwalać na takie wyskoki, zdawała sobie z tego sprawę. Nie wypadało jej.
- Tam jest torba, taka zielona, w niej są ubrania. - Dodała jeszcze, aby ułatwić Malwie poszukiwania, z tą wskazówką powinna sobie poradzić bez mniejszego problemu.
Nie mogła oczywiście zaprotestować, kiedy Brenna powiedziała jej, żeby zdjęła koc. Westchnęła jedynie cicho i zsunęła go z ramion, spadł na ziemię, a wtedy przyjaciółka mogła dostrzec rozerwany zamek przy gorsecie tej nieszczęsnej sukienki, która wyglądała jak nocne niebo, teraz może trochę mniej, bo przeszła sporo w ciągu tych kilku godzin.
Przymknęła oczy, gdy przyjaciółka zaczęła czarować strumień ciepłego powietrza, całkiem miłe to było uczucie, przy okazji mogła uniknąć jej wzroku.