15.03.2024, 22:08 ✶
– Jest doskonała. – przyznał, nawet jeśli nie spędził w niej wcale tyle czasu, ile mógłby wskazywać czas jego nieobecności. Ociekał jednak wodą intensywnie, rozglądając się po przestrzeni z zainteresowaniem, patrząc na miejsce, w którym przyjdzie im spędzić kilka kolejnych godzin. A potem bezceremonialnie zaczął się rozbierać, aby rozłożyć swoje ubrania do jakiegokolwiek przeschnięcia.
– Ja tam bardzo lubię spędzać czas z Bee. Ona wtedy zazwyczaj bardzo dużo mówi, albo daje mi bardzo dużo mówić, jakoś tak to wychodzi nam naturalnie. Chociaż zazwyczaj jak mi o czymś opowiada, to nie mam pojęcia, o czym i przyznam, że nie za bardzo ją wtedy słucham. W Londynie byłem tylko raz i naprawdę ciężko wyobrazić mi sobie te wszystkie... rzeczy. Ale też no...hmm... gdyby nie Beltane, raczej nie byłoby okazji, by widzieć się tak często. W sumie nie byłoby okazji, by widzieć się tu. – uśmiechnął się zaskoczony tym wnioskiem. Może banicja nie była aż taka zła.
Łaskawie pozostał w bieliźnie.
– A tak to jak przesiaduje wieczorami u Lizzy, to raczej nie gadam z ludźmi, ani oni ze mną. Mówią, że nie można zaufać komuś, kto w pubie po zmierzchu pije napar miętowy, nie wiem szczerze czemu. Jak od rana jest robota, to nie ma sensu pić prawda? Mm... masz jutro rano robotę? – przysiadł obok Erika i pytając wsadził w sobie rękę w mokre włosy, by je trochę poczochrać dla szybszego ich osuszenia. Zazwyczaj tak robił i działało. Zazwyczaj obok nikt nie siedział.
– Ja tam bardzo lubię spędzać czas z Bee. Ona wtedy zazwyczaj bardzo dużo mówi, albo daje mi bardzo dużo mówić, jakoś tak to wychodzi nam naturalnie. Chociaż zazwyczaj jak mi o czymś opowiada, to nie mam pojęcia, o czym i przyznam, że nie za bardzo ją wtedy słucham. W Londynie byłem tylko raz i naprawdę ciężko wyobrazić mi sobie te wszystkie... rzeczy. Ale też no...hmm... gdyby nie Beltane, raczej nie byłoby okazji, by widzieć się tak często. W sumie nie byłoby okazji, by widzieć się tu. – uśmiechnął się zaskoczony tym wnioskiem. Może banicja nie była aż taka zła.
Łaskawie pozostał w bieliźnie.
– A tak to jak przesiaduje wieczorami u Lizzy, to raczej nie gadam z ludźmi, ani oni ze mną. Mówią, że nie można zaufać komuś, kto w pubie po zmierzchu pije napar miętowy, nie wiem szczerze czemu. Jak od rana jest robota, to nie ma sensu pić prawda? Mm... masz jutro rano robotę? – przysiadł obok Erika i pytając wsadził w sobie rękę w mokre włosy, by je trochę poczochrać dla szybszego ich osuszenia. Zazwyczaj tak robił i działało. Zazwyczaj obok nikt nie siedział.