To nie tak, że spodziewała się jakiejkolwiek awantury, po prostu wolała nie mówić o pewnych rzeczach, nigdy nie umiała, i nie wydawało jej się, żeby to był odpowiedni czas, zresztą chyba nigdy nie będzie odpowiedniego momentu. Czuła też poczucie winy, bo mogła to obejść, mogła podejść do sprawy inaczej, a po prostu pierwszy raz od dawna dała się ponieść, naprawdę nie zdarzało jej się to często i trochę też nie poznawała siebie, bo brakowało w niej spontaniczności, przynajmniej przez ostatnie kilka lat, analizowała i zastanawiała się nad swoimi decyzjami, tym razem jednak tego nie zrobiła.
- Czy Erik zachowywał się dziwnie? - Nie miała pojęcia, czy spał, od kiedy spał i czego powinna się spodziewać. Z racji na łączący ich rytuał, którego do tej pory nie przerwali mogło być różnie, szczególnie, że dzisiaj zapewniła mu karuzelę emocji, miała nadzieję, że jej to wybaczy, że przegadają sprawę, chociaż tak naprawdę wolałaby wydarzenia tej nocy po prostu przemilczeć, nie wracać do nich, przynajmniej jak na razie. No, ale znajdowała się tutaj, a znała Erika, wiedziała, że jej nie odpuści, jeśli tylko nadarzy się okazja - zresztą nie ma się, co dziwić, ona sama na niego ostatnio nawrzeszczała kilka razy wypominając mu jego nieodpowiedzialność i egoistyczne podejście. Będzie musiała spojrzeć prawdzie w oczy i pogodzić się z tym, że tym razem to ona go zawiodła.
- Mogę pomóc, wiesz, z śniadaniem. - Mogłaby odpokutować swoje zniknięcie, chociaż też nie tylko o to chodziło, mało kto mógł jej dorównać w gotowaniu, a chętnie uraczyłaby wszystkich rano, którymś ze swoich wypieków, aby osłodzić im ten zapewne trudny poranek. Wiadomo, jak to jest, alkohol się lał, były tańce, spacery, zabawy, na pewno odczują to rano.
Brenna całkiem sprawnie doprowadziła ją do porządku, cóż była bardzo wprawioną czarownicą, nie stanowiło to dla niej nawet najmniejszego problemu. Mimo zmęczenia, które zauważyła na jej twarzy, obie potrzebowały snu, zdecydowanie.
Drgnęła, kiedy usłyszała jej pytanie. Czy chciała porozmawiać. Sama nie wiedziała, bo co niby miała jej powiedzieć? Sprawa była za świeża, jeszcze nie miała pojęcia, co o tym wszystkim myśleć, kłębiły się w niej różne emocje. Trochę miała do siebie wyrzuty sumienia, że pozwoliła sobie na zbyt wiele. Będzie musiała to wszystko na spokojnie przetrawić. - Chyba nie chcę Brenn... - Tak chyba było lepiej, przynajmniej jak na razie. - Ale, czy mogę się do ciebie przytulić? - Powiedziała nieco ciszej, chyba tego potrzebowała, spoglądała wtedy na swoje stopy, które wydawały się jej być bardzo interesujące.
Póki co nie sięgnęła jeszcze po szczotkę, chociaż widziała, że Longbottomówna zadbała nawet o to, faktycznie musiała rozczesać swoje włosy, bo rano, w sumie już było rano, ale później mógłby się z nich zrobić jeden, wielki kołtun.