15.03.2024, 23:53 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 16.03.2024, 22:08 przez Brenna Longbottom.)
Brenna nie uważała Atreusa za niegodziwego – raczej za kogoś, kto szybko by się nią znudził, bo była… no cóż, po prostu sobą, dziewczyną, która wyróżniała się wyłącznie nieprzeciętnymi zdolnościami pakowania się w tarapaty. Elaine, Ludovicka, taka Lorraine, były z tej „mniej zwyczajnej półki”. Nie, żeby ta świadomość jakoś szczególnie wpływała na jej zachowanie, i tylko wiedza, że zasadniczo to spojrzał na nią dwa razy wyłącznie z powodu Beltane, jeszcze nie pozwoliła się jej zakochać, ale zakładała, że brat chyba powinien brać to pod uwagę… a tak naprawdę chodziło o to, by nie próbował więcej.
Chociaż trzeba przyznać, że poczuła trochę wyrzutów sumienia, kiedy nagle przyznał, że popełnił błąd w ocenie, bo trochę go tutaj oszukiwała. To nie tak, że nie było niczego. Po prostu sama nie za bardzo umiała powiedzieć co. I właśnie dlatego w tym konkretnym przypadku bardzo jej zależało, by Erik nie próbował więcej: bo o ile z prób swatania z innymi mogła się śmiać, a potencjalną ofiarę szczerze przepraszać, tak tutaj za łatwo mogło skończyć się cholernym złamaniem serca.
– To nie kwestia historii i tak naprawdę nie chodzi o żadną opinię i właściwie to go lubię, ale on jest... podrywaczem – westchnęła więc tylko. – Próbuję ci uświadomić, że tacy ludzie nie interesują się takimi jak ja, Erik. A nawet gdyby, to nie jest powód, żebyś próbował mnie swatać – wyjaśniła. I nie, nie oczekiwała, że Erik zacznie się kajać, raz, wątpiła, by Victoria tak szybko wpakowała się w nowy związek, dwa, to byłby jej wybór, trzy, przywołała to tylko po to, żeby brat sobie uświadomił, jakie dziewczęta przyciągają uwagę innych. Dorastając u boku Victorii, Mavelle czy Cynthii, miała okazję się tego nauczyć, ale on po prostu nie patrzył na siostrę obiektywnie.
A potem…
Potem dotarło do niej, że przesadziła. Sama też przetarła dłonią twarz, niepewna, jak zareagować – do licha, powinna być bardziej empatyczna, ale chyba ostatnie kilka dni (albo miesięcy), ta cała zabawa, i fakt, że Atreus był jej słabym punktem, sprawiły, że momentami ją zaślepiało.
– Hej, przestań – mruknęła w końcu, podnosząc się, by do niego podejść i położyć mu dłoń na ramieniu. – Przepraszam. Wiem, że wcale nie chcesz. Po prostu niechcący możesz mnie mocno skrzywdzić takimi zabiegami. Pomyślała to, ale nie powiedziała na głos... – Tak naprawdę wcale nie myślałam, że chcesz, żebym się wyprowadziła. Naprawdę przepraszam, nigdzie się nie wybieram. Ale nie potrzebuję, żebyś mnie chronił. Przed czymkolwiek i przed kimkolwiek. Ot w niektóre rzeczy… nie powinniśmy się sobie nawzajem wtrącać. Ja obiecuję tego nie robić, a jeżeli kiedyś poczujesz, że tę obietnicę naruszam, to po prostu mnie palnij. Ty też tego nie rób i wszystko będzie w porządku.
Chociaż trzeba przyznać, że poczuła trochę wyrzutów sumienia, kiedy nagle przyznał, że popełnił błąd w ocenie, bo trochę go tutaj oszukiwała. To nie tak, że nie było niczego. Po prostu sama nie za bardzo umiała powiedzieć co. I właśnie dlatego w tym konkretnym przypadku bardzo jej zależało, by Erik nie próbował więcej: bo o ile z prób swatania z innymi mogła się śmiać, a potencjalną ofiarę szczerze przepraszać, tak tutaj za łatwo mogło skończyć się cholernym złamaniem serca.
– To nie kwestia historii i tak naprawdę nie chodzi o żadną opinię i właściwie to go lubię, ale on jest... podrywaczem – westchnęła więc tylko. – Próbuję ci uświadomić, że tacy ludzie nie interesują się takimi jak ja, Erik. A nawet gdyby, to nie jest powód, żebyś próbował mnie swatać – wyjaśniła. I nie, nie oczekiwała, że Erik zacznie się kajać, raz, wątpiła, by Victoria tak szybko wpakowała się w nowy związek, dwa, to byłby jej wybór, trzy, przywołała to tylko po to, żeby brat sobie uświadomił, jakie dziewczęta przyciągają uwagę innych. Dorastając u boku Victorii, Mavelle czy Cynthii, miała okazję się tego nauczyć, ale on po prostu nie patrzył na siostrę obiektywnie.
A potem…
Potem dotarło do niej, że przesadziła. Sama też przetarła dłonią twarz, niepewna, jak zareagować – do licha, powinna być bardziej empatyczna, ale chyba ostatnie kilka dni (albo miesięcy), ta cała zabawa, i fakt, że Atreus był jej słabym punktem, sprawiły, że momentami ją zaślepiało.
– Hej, przestań – mruknęła w końcu, podnosząc się, by do niego podejść i położyć mu dłoń na ramieniu. – Przepraszam. Wiem, że wcale nie chcesz. Po prostu niechcący możesz mnie mocno skrzywdzić takimi zabiegami. Pomyślała to, ale nie powiedziała na głos... – Tak naprawdę wcale nie myślałam, że chcesz, żebym się wyprowadziła. Naprawdę przepraszam, nigdzie się nie wybieram. Ale nie potrzebuję, żebyś mnie chronił. Przed czymkolwiek i przed kimkolwiek. Ot w niektóre rzeczy… nie powinniśmy się sobie nawzajem wtrącać. Ja obiecuję tego nie robić, a jeżeli kiedyś poczujesz, że tę obietnicę naruszam, to po prostu mnie palnij. Ty też tego nie rób i wszystko będzie w porządku.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.