16.03.2024, 00:27 ✶
Patrick zamrugał, a potem posłał Sebastianowi pełne braku zrozumienia spojrzenie.
- Przecież go nie wyśmiewam. Nie sugerowałem mu, że postąpił głupio przychodząc tutaj. Pytam, po prostu, dlaczego tutaj przyszedł, skoro jak sam zauważył, nie lubi takich miejsc – wyjaśnił, zastanawiając się mimowolnie, czy Macmillan nie próbował się właśnie sam bronić. I czy naprawdę egzorcysta mógłby podejrzewać, że został tutaj przyciągnięty tylko po to, by stać się jakimś miernej jakości żartem.
Auror miał nadzieję, że jednak nie; że po prostu był przewrażliwiony i to przewrażliwienie zmuszało go do wynajdywania się w zwykłych pytaniach czegoś, czego tam kompletnie nie było.
Powiódł wzrokiem ku Neilowi, szukając w skonsternowanej, jeszcze młodzieńczej twarzy czegoś, co chciał mu pokazać Sebastian. Ale tak naprawdę nie wiedział, czego miałby szukać. Chodziło o młodość? O nieśmiałość? O jakiś rodzaj zagubienia, który zmusił go do podejścia do dwójki zupełnie obcych mu ludzi? O jakieś podobieństwo do samego siebie, które Macmillan dostrzegł w Efnerze?
Zamrugał, maczając usta w szklance z alkoholem. Wsłuchiwał się w kaznodziejski ton przyjaciela. Czuł narastające rozbawienie. Miał raptem trzydzieści lat, jego towarzysz niewiele więcej a mówił tak, jakby zbliżał się przynajmniej do sześćdziesiątki. Tak, w zestawieniu z Neilem, który wyglądał na dziesięć mniej od Stewarda to trochę znaczyło, ale nie aż tak dużo. Znowu uderzyło w niego jak przesadnie dojrzały był egzorcysta i znowu pomyślał o unikającym imprez chłopcu, którym musiał być kiedyś.
- Mam nadzieję, że ten tutaj traktuje mnie jako przyjaciela – powiedział miękko, patrząc na Sebastiana z ukosa. Patrzył na siedzącego ciepło, zastanawiając się na ile nieporadnie ten zareaguje.
W międzyczasie odstawił na wpół opróżnioną szklankę na trawę, koło nogi od ławki. Picie alkoholu przez Patricka mniej więcej tak właśnie wyglądało: więcej o nim mówił, niż rzeczywiście pił. Co na ogół dawało innym złudne poczucie, że jest bardziej pijany niż był w rzeczywistości.
Ale, jeśli chodziło o przyjaciół to prawda wyglądała tak, że nawiązywanie kontaktów z innymi ludźmi przychodziło mu łatwo. Nawet bardzo łatwo. Co nie zmieniało tego, że chociaż sam potem wynosił z takich znajomości sporo wiedzy, to pozostawał raczej skryty i niewielu osobom ufał. Sebastian należał do tej garstki niewielu wybranych.
- Z pracy w Ministerstwie Magii.
- Przecież go nie wyśmiewam. Nie sugerowałem mu, że postąpił głupio przychodząc tutaj. Pytam, po prostu, dlaczego tutaj przyszedł, skoro jak sam zauważył, nie lubi takich miejsc – wyjaśnił, zastanawiając się mimowolnie, czy Macmillan nie próbował się właśnie sam bronić. I czy naprawdę egzorcysta mógłby podejrzewać, że został tutaj przyciągnięty tylko po to, by stać się jakimś miernej jakości żartem.
Auror miał nadzieję, że jednak nie; że po prostu był przewrażliwiony i to przewrażliwienie zmuszało go do wynajdywania się w zwykłych pytaniach czegoś, czego tam kompletnie nie było.
Powiódł wzrokiem ku Neilowi, szukając w skonsternowanej, jeszcze młodzieńczej twarzy czegoś, co chciał mu pokazać Sebastian. Ale tak naprawdę nie wiedział, czego miałby szukać. Chodziło o młodość? O nieśmiałość? O jakiś rodzaj zagubienia, który zmusił go do podejścia do dwójki zupełnie obcych mu ludzi? O jakieś podobieństwo do samego siebie, które Macmillan dostrzegł w Efnerze?
Zamrugał, maczając usta w szklance z alkoholem. Wsłuchiwał się w kaznodziejski ton przyjaciela. Czuł narastające rozbawienie. Miał raptem trzydzieści lat, jego towarzysz niewiele więcej a mówił tak, jakby zbliżał się przynajmniej do sześćdziesiątki. Tak, w zestawieniu z Neilem, który wyglądał na dziesięć mniej od Stewarda to trochę znaczyło, ale nie aż tak dużo. Znowu uderzyło w niego jak przesadnie dojrzały był egzorcysta i znowu pomyślał o unikającym imprez chłopcu, którym musiał być kiedyś.
- Mam nadzieję, że ten tutaj traktuje mnie jako przyjaciela – powiedział miękko, patrząc na Sebastiana z ukosa. Patrzył na siedzącego ciepło, zastanawiając się na ile nieporadnie ten zareaguje.
W międzyczasie odstawił na wpół opróżnioną szklankę na trawę, koło nogi od ławki. Picie alkoholu przez Patricka mniej więcej tak właśnie wyglądało: więcej o nim mówił, niż rzeczywiście pił. Co na ogół dawało innym złudne poczucie, że jest bardziej pijany niż był w rzeczywistości.
Ale, jeśli chodziło o przyjaciół to prawda wyglądała tak, że nawiązywanie kontaktów z innymi ludźmi przychodziło mu łatwo. Nawet bardzo łatwo. Co nie zmieniało tego, że chociaż sam potem wynosił z takich znajomości sporo wiedzy, to pozostawał raczej skryty i niewielu osobom ufał. Sebastian należał do tej garstki niewielu wybranych.
- Z pracy w Ministerstwie Magii.