16.03.2024, 11:18 ✶
Flynn zamrugał. Dlaczego właściwie uważał, że Nora zapisałaby się na to sama? W gruncie rzeczy, to nie było wydarzenie, którego ktokolwiek wyczekiwał z utęsknieniem... Tak naprawdę to wciąż nie dostrzegał jego głębszego sensu.
- Sprawiasz wrażenie kogoś, kto by to potraktował poważnie i dobrze się bawił. - A na jej następne słowa pokręcił głową. - Nie możesz wiedzieć, czy „wybrałaś najlepiej”. Te zdjęcia „mojego mieszkania” to jakiś pokój hotelowy, a większość danych z formularza to kompletne pierdoły, które Layla wymyśliła, stojąc w kolejce. Kandydatem numer dwa mógł być mugolski książę. - Będąc już w temacie kłamstw sprzed kilkudziesięciu godzin, to... No nie dało się ukryć, że absurdalnie sztucznie wyglądające pomieszczenie było tym najłatwiejszym do rozgryzienia i nie wątpił w to, aby ktokolwiek miał z tym problem. Ale jego formularz zgłoszeniowy miał ich w sobie tyle, coby teraz nie był w stanie przypomnieć sobie więcej niż dwóch pozycji... - Ta... Uh... Mam na imię... Flynn - wyprostował jedną. Zawahał się, czy nie przedstawić się „Monty”, ale Fantasmagoria rozłożyła się tak blisko Pokątnej, że ich kolejne spotkania mogły być kwestią czasu. Im głębiej wchodziłby w gąszcz swoich oszustw, tym gorzej dla wszystkich.
Była urocza. Nawet kiedy plątała się w słowach.
- Lubię słodkie rzeczy - uśmiechnął się, spoglądając na nią w sposób nieco sugestywny, ale nie nachalny. Bo naprawdę nie chciał być nachalny. I tak - lubił słodkie rzeczy, mógł sobie wcześniej myśleć coś o tym, że nie była kandydatką dla niego i coś tam, ale prawda o nim była dosyć przykra - gdyby wyraziła na to chęci, tak czy siak skończyłby z nią w łóżku i jedynym co wywołałoby w nim poczucie winy byłoby zobowiązanie wobec tych, których już przy sobie miał. Jednocześnie - lubił słodkie rzeczy, ale w tych sprawach preferował nieco ostrzejsze smaki - jego fantazje nie obejmowały uprawiania miłości, one zaglądały między nogi panienek do towarzystwa i w oczy należące do osób wciskających go z całej siły w materac trzeszczącego łóżka.
Ogarnął palcami jeden z loków opadających mu niesfornie na twarz.
- Rozczarowany...? - Czemu do diabła miałby być rozczarowany z powodu zostania wybranym? - Rozczarowanie to można czuć jak ktoś nie spełni twoich oczekiwań - a on nie miał absolutnie żadnych.
- Sprawiasz wrażenie kogoś, kto by to potraktował poważnie i dobrze się bawił. - A na jej następne słowa pokręcił głową. - Nie możesz wiedzieć, czy „wybrałaś najlepiej”. Te zdjęcia „mojego mieszkania” to jakiś pokój hotelowy, a większość danych z formularza to kompletne pierdoły, które Layla wymyśliła, stojąc w kolejce. Kandydatem numer dwa mógł być mugolski książę. - Będąc już w temacie kłamstw sprzed kilkudziesięciu godzin, to... No nie dało się ukryć, że absurdalnie sztucznie wyglądające pomieszczenie było tym najłatwiejszym do rozgryzienia i nie wątpił w to, aby ktokolwiek miał z tym problem. Ale jego formularz zgłoszeniowy miał ich w sobie tyle, coby teraz nie był w stanie przypomnieć sobie więcej niż dwóch pozycji... - Ta... Uh... Mam na imię... Flynn - wyprostował jedną. Zawahał się, czy nie przedstawić się „Monty”, ale Fantasmagoria rozłożyła się tak blisko Pokątnej, że ich kolejne spotkania mogły być kwestią czasu. Im głębiej wchodziłby w gąszcz swoich oszustw, tym gorzej dla wszystkich.
Była urocza. Nawet kiedy plątała się w słowach.
- Lubię słodkie rzeczy - uśmiechnął się, spoglądając na nią w sposób nieco sugestywny, ale nie nachalny. Bo naprawdę nie chciał być nachalny. I tak - lubił słodkie rzeczy, mógł sobie wcześniej myśleć coś o tym, że nie była kandydatką dla niego i coś tam, ale prawda o nim była dosyć przykra - gdyby wyraziła na to chęci, tak czy siak skończyłby z nią w łóżku i jedynym co wywołałoby w nim poczucie winy byłoby zobowiązanie wobec tych, których już przy sobie miał. Jednocześnie - lubił słodkie rzeczy, ale w tych sprawach preferował nieco ostrzejsze smaki - jego fantazje nie obejmowały uprawiania miłości, one zaglądały między nogi panienek do towarzystwa i w oczy należące do osób wciskających go z całej siły w materac trzeszczącego łóżka.
Ogarnął palcami jeden z loków opadających mu niesfornie na twarz.
- Rozczarowany...? - Czemu do diabła miałby być rozczarowany z powodu zostania wybranym? - Rozczarowanie to można czuć jak ktoś nie spełni twoich oczekiwań - a on nie miał absolutnie żadnych.
Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.