Każdy miał swoje sekrety. To prawda. Może i dotyczyły one różnych dziedzin życia, różnych sytuacji, jednak każdy nie chciał się dzielić wszystkim, nawet z najbliższymi. Wynikało to z różnych pobudek. Norka nie lubiła mówić o tym, co dawno powinno zostać zapomniane, zresztą nigdy nie wracała do tego tematu, ucinała go bardzo szybko, od kiedy tylko problem się pojawił. Tyle, że teraz weszła do tej samej rzeki, po raz kolejny, wbrew zdrowemu rozsądkowi i nie wiedziała jak sobie z tym poradzi, będzie musiała to przetrawić, na spokojnie. Wrócić do codzienności, bo przecież nie miała innego wyjścia.
Nieco uspokoiły ją słowa Brenny. Erik nie zrobił awantury, nie powiedział chyba nikomu, że coś jej się stało, to powodowało, że choć jeden z problemów który po drodze się pojawił zniknął. Będzie musiała mu tylko wszystko wyjaśnić i podziękować, że nie poszedł z tym dalej. Wiedziała, jak silne mogą być te uczucia po rytuale który ich połączył, bo w końcu sama była w tym miejscu. Tylko, że ona zupełnie przypadkiem dała mu jednej nocy całą paletę tych emocji, nie tak, że zrobiła to celowo, no ale się stało. Nie tylko i ona i Brenna będą niewyspane, tego była pewna.
- To dobrze, że miał się czym zająć. - Dodała jakby nigdy nic. Nie chciała drążyć tematu, chociaż wiedziała, że Brenna na pewno połączyła fakty, na pewno wiedziała dlaczego ją o to zapytała, bo jej przyjaciółka była bardzo bystra, a do tego była magipolicjantką. Na całe szczęście nie drążyła tematu, była jej za to ogromnie wdzięczna.
- Nie wiem, czy dam radę zasnąć. Spróbuję, ale jak coś chętnie ci pomogę, wiesz gdzie mnie szukać. - Odparła zupełnie szczerze. Była zmęczona, bo rzadko kiedy jej noce były intensywne, jak ta dzisiejsza, ale siedziało w niej tyle emocji i myśli, że nie wydawało jej się, że będzie w stanie zmrużyć oko.
Podeszła do Brenny i wtuliła się w nią mocno. Zdecydowanie tego potrzebowała najbardziej, świadomości, że nie jest sama, że ma przy sobie kogoś komu na niej zależy, że wszystko się ułoży i będzie dobrze. Niby nic złego się nie wydarzyło, jednak czuła, że pozwoliła sobie na zbyt wiele, dawno nie zachowała się tak bardzo egoistycznie, chcąc nie chcąc przynosiło to też ze sobą poczucie winy i ten dziwny ciężar na żołądku.
Usłyszała cichy trzask, który przerwał tę krótką chwilę jej niesubordynacji. Malwa pojawiła się w łazience z torbą. Odsunęła się więc od Brenny, bo był to znak, że już czas doprowadzić się do porządku. Zapomnieć o tej krótkiej nocy cudów.
- Tak, tak zrobię i dziękuję ci Brenn, że jesteś i byłaś. - Przejęła od skrzatki swoje rzeczy i poczekała na to, aż obie wyjdą, żeby mogła zająć się sobą i zmyć z siebie to poczucie wstydu, które się pojawiło.