Żadne z nich nie chciało przerwać tej chwili, którą dostali od losu, aby ponownie zagubić się w swoich ramionach. Dłonie błądziły po ciałach spragnionych dotyku, usta szukały ukojenia. Ciała bardzo chciały się do siebie zbliżać, mimo tego że dusze zrezygnowały z siebie dawno temu. Nie mogli nic na to poradzić, a może mogli, jednak wcale nie chcieli tego zrobić.
Rozsądku nie przywrócił ani piasek, który nie był specjalnie przyjemnym podłożem, ani chłodna woda, a raczej jej resztki, która przecież powinna ostudzić emocje. To było niewystarczające, kiedy tak bardzo pragnęli znaleźć się w sobie, znowu połączyć w jedno, jak wtedy, gdy wszystko się zaczęło.
Czuła pod palcami drobne zadrapania, nie pytała o nie jednak, nie zamierzała odezwać się słowem, bo bała się, że mogłoby to odczarować ten moment. Przywykli do tego, aby zbyt wiele nie mówić, skoro się to sprawdzało, to jaki sens był w tym, żeby to zmieniać, tak było prościej. Trzymać się wypracowanego przed laty schematu.
Nie sądziła, że kiedykolwiek jeszcze będzie jej dane znaleźć się w ramionach Księcia Kniei, tym razem na głowie w prawdziwej koronie, wyrwany ze swojego świata przez złośliwość losu. Może tak miało być, przeznaczenie chciało, żeby ponownie zatracili się w sobie, chociaż w tę jedną noc, tak bardzo podobną do tych innych, które razem spędzali.
Chciała jak najszybciej zaspokoić swoje pragnienia, jakby bała się tego, że Sam za chwilę zniknie, odejdzie w serce lasu, zostawiając ją tutaj zupełnie samą. To, że obiecał jej, że wrócą razem, że zapewniał o tym nie miało teraz żadnego sensu, bo nadal lękała się, że Knieja znowu jej go odbierze, bo nie czuła, że mogłaby oczekiwać od niego czegokolwiek. Gdyby tylko wiedział, jakie tajemnice przed nim skrywała... ale nie miał pojęcia, miał się o nich nie dowiedzieć nigdy, aby nie czuć wymuszonej odpowiedzialności.
To wszystko jednak nie było teraz istotne, gdy ciała tańczące razem w świetle księżyca znalazły wspólny rytm, zaznajomione ze swoimi potrzebami. Jej usta zbyt mocno chciały poczuć smak jego skóry, spragnione kąsały jego ciało pozostawiając na nim delikatne ślady drogi którą przemierzały. Liczyło się jednak tylko to, aby wreszcie poczuć uczucie spełnienia, do którego dążyli wspólnie, jakby nadal było to coś więcej niż tylko dwa ciała, które uporczywie pragnęły swojej bliskości.