Nie każdy lubił towarzyskie spotkania. Bankiety, bale, rodzinne uroczystości typu rocznice, śluby. Sztuczne uśmiechy. Wścibskie spojrzenia. Usta komentujące co się da, pozytywnie, negatywnie. Byle tylko pokazać się od najlepszej swojej strony. Czasami trzeba było w tym uczestniczyć. Zostać chociażby obserwatorem z boku. Pozwalało to oceniać innych. W milczeniu. W ciszy. Mieć oczy wszędzie. Udzielać odpowiedzi, jeżeli pytają. I to takich, aby nie wzbudzały jakiegokolwiek zainteresowania tematem. Co innego, chcąc od kogoś wyciągnąć pewne informacje. Nicholas za tego typu publicznymi spotkaniami nie przepadał. Chodził jedynie z obowiązku, jeżeli już musiał.
Travers przywitał się słownie i skinieniem głowy. Lata pracy przy konkretnych osobach, nauczyło zapamiętania, kto jakie preferuje zasady etykiety witania się. Taka forma jak obecnie, nawet pracownikowi Komnaty Śmierci odpowiadało.
- Dostałem pozwolenie, aby Panu w tych badaniach towarzyszyć. Więc jestem.Odpowiedział ze spokojem. Nie dodając też nic, że ten temat go mógł w pewnym stopniu zainteresować. Choćby ze względu na rodzinny interes związany z archeologią. Gdyby jego babka Delilah to zobaczyła, kto wie czy nie zaczęłaby się także bardziej interesować?
Uprzejme ze strony Pana Longbottoma, że przeszedł od razu do rzeczy. Travers słuchał go uważnie. Obejmując ramiona, w jednej dłoni trzymając teczkę. Spoglądał na cztery trumny, w których znajdowały się najpewniej ciała, ekshumowane.
Kompleks Świątynny na wyspie Simi. Kopia świątyń z Delf. Starał się zapamiętywać najważniejsze z opowieści nazwy miejsc. Lecz czy bezpiecznym było, sprowadzanie ciał taki kawał drogi? Czy one były już tam sprawdzone pod względem działania jakichś zaklęć? Nie panowała tam żadna klątwa? Nicholas po swoich przeżyciach (w dzieciństwie i w sumie nawet jakiś czas temu), z dotykaniem czego popadnie co było zaklęte, chyba był już przewrażliwiony na tym punkcie, że wszędzie co obce i nieznane z bardzo dawnych lat, jest przeklęte.
Wspominając o dwóch kobietach, pochowanych we wskazanych przez Morpheusa słowach, Nicholas zatrzymał wzrok na dwóch trumnach. Aby wiedzieć, gdzie są one ulokowane. Odebrał przy tym folder ze zdjęciami, od razu je przeglądając.
- Myślę, że na razie nie będzie koniecznie, korzystanie z myślodsiewni. Czy miejsce było zbadane dokładnie pod okiem również archeologów? Nie było żadnych zaklęć ochronnych, klątw? Pytam zapobiegawczo.Zapytał. Bo o ile Longbottom wspomniał o samodzielnej misji udania się na wyspy Rodos, to czy miał pomocników? Nie mówił nic osobach towarzyszących. Jeżeli mają zbadać ich dokładniejsze pochodzenie, genealogię, warto wziąć pod uwagę dosłownie wszystko.