• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[8.07.1972] Lullaby from old times | Laurent & Olivia

[8.07.1972] Lullaby from old times | Laurent & Olivia
Córka koleżanki twojej starej
Powinni wynaleźć kamizelki ochronne na duszę, nie tylko na ciało.
wiek
28
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Wytwórca eliksirów
Rude proste włosy, obcięte za ramiona, rozwiane. Piegowaty nos. Niebieskie oczy. Drobna, raczej szczupła, wiecznie roześmiana, rozgadana. Niska, mierząca zaledwie 160 cm wzrostu.

Olivia Quirke
#4
17.03.2024, 12:49  ✶  
Tak, zranił ją. Mocno, dotkliwie - zadał cios w samo serce i pozostawił okropną, głęboką ranę, która nigdy nie zostanie zaleczona. Ale czy był pierwszym, który to zrobił? Nie. Olivię łatwo było zranić, bo była zbyt ufna, zbyt kochliwa i zbyt dobra. Zbytnio naiwna, w każdym starała się dostrzec dobro. I chociaż życie weryfikowało jej poglądy, ostatnio coraz mocniej, to przecież się pod tym kątem absolutnie nie zmieniła. Mogła kogoś nie lubić, mogła być złośliwa. Mogła kogoś unikać, bo przecież wbrew pozorom nie była pierwszą lepszą frajerką: nawet ona miała swoje granice. Ale te kolejne ciosy nie sprawiały, że zrobiła się nieufna czy zamknęła się na nowe znajomości. W przypadku Laurenta sprawa było trochę bardziej skomplikowana, bo przecież była w nim szaleńczo zakochana. Ale to nie była zdrowa miłość. Być może w ogóle to nie była miłość, bo to, co było między nimi tak bardzo różniło się od tego, co miała teraz. Być może to było to słynne zauroczenie i dlatego Olivię to tak nie do końca bolało? No i, najważniejsze, wyszło jej to na dobre, tak po prostu.
- Och, daj spokój - Quirke zmarszczyła nosek w oburzeniu. - Staram się, okej? To nie jest takie proste, jak mogłoby się wydawać. Uzależnienia to coś, do czego należy podejść z głową, zwłaszcza jak się chce z tego wyplątać. Nie istnieje idealny moment, ale istnieje idealny stan psychiczny, który nazywa się gotowością. Jak będę gotowa, to rzucę, ale na razie myślę, że to mogłoby spowodować więcej złego niż dobrego, wiesz?
Mówiła spokojnie i dość cicho, bo nie chciała spłoszyć zwierząt. Jednocześnie zdawała sobie sprawę z tego, że powinna rzucić te fajki w pizdu. Albo przerzucić się na coś, co nie miało zapachu. Problem w tym, że to drugie było okropnie ryzykowne. Jak zacznie palić coś, co nie śmierdzi, to zacznie palić więcej. W domu, w pracy, ukradkiem. Znała siebie i doskonale wiedziała, że tak będzie.
- Ograniczam - przytaknęła, przekrzywiając głowę. - Przynajmniej to mi się udaje.
Mrugnęła wesoło, bo akurat z tego była naprawdę dumna. Zmieniała powoli swoje rytuały. Nie było już papierosa po przebudzeniu, gdzie wychylała się przez okno, bo nie chciało jej się wyjść z domu. Najpierw była szklanka wody, potem śniadanie, potem kawa i dopiero papieros, gdy wychodziła z domu. W pracy nawet potrafiła zjeść marchewkę zamiast jednego z wielu ćmików, które kiedyś wypalała. To był proces stopniowy, który powoli przynosił skutki. Nawet jak się denerwowała, to najpierw starała się stres rozchodzić, a dopiero w ostateczności sięgać po paczkę fajek.
- A ja lubię go. Jest delikatny, nie każdy koń tak ma. Opowiadałam ci kiedyś, jak ojciec zabrał mnie na przejażdżkę, ale koń był mocno straumatyzowany? I no, wiedzieliśmy o tym, ale było w porządku. Do momentu, w którym nie wróciliśmy. Ugryzła mnie w łopatkę, bo nie miałam przy sobie marchewek. W zasadzie tylko złapała zębami, ale bolało jak jasna cholera, no i miałam okropny ślad przez kilka dni. Nie chciał zejść nawet przy pomocy maści, chociaż gdyby nie one, to pewnie bym miała go dłużej.
Nie miała do konia żalu - to nie była jego wina. To był jeden z tych wierzchowców, którego bito, gdy się nie słuchał. One to pamiętały, były nieufne. Trzeba było podchodzić do nich zupełnie inaczej, niż do zwierząt które wychowały się otoczone miłością. No i każdy z nich miał inny temperament, a tego nie dało się przeskoczyć.
- Tak. Dziękuję - posłała Laurentowi przepiękny uśmiech, a następnie chwyciła jedną ręką za wodze, luźno ale tak żeby się nie ześlizgnęły, oraz siodło. Zgięła nogę i gdy tylko Laurent jej pomógł, przerzuciła drugą przez siodło. Była drobna, nie powinien mieć większego problemu, poza tym zamierzała mu pomóc, podciągając się i odpowiednio mocno wybijając z ziemi. - Ach tak, słyszałam o tym jakoś na początku czerwca. Jestem ciekawa, jak radzą sobie Greengrassowie, w końcu Knieja to ich tereny, nie? Jedna z moich znajomych opowiedziała mi, że tam była gdy pojawiły się... Nie pamiętam jak to określiła. Ale powiedziała, że te istoty były upiorne, gorsze od dementorów.
Mówiła ściszonym głosem, chociaż nikogo przy nich nie było. Wolała jednak nie mówić normalnie, w razie gdyby ktoś postanowił nagle sobie do nich podejść - nie chciała, żeby ktoś usłyszał, o czym rozmawiają.

Quirke poprawiła się w siodle, obróciła też strzemię, które się zawinęło. Koń machnął ogonem, strącając jedną z much, które chodziły mu po zadzie. Nieodłączna część tej przyjemności - zapach oraz muchy. Jej to nie przeszkadzało, Laurentowi o dziwo chyba też nie, chociaż miała wrażenie, że po każdej takiej przejażdżce zanurzał się potem w całym basenie perfum. Jej zapach stajni nigdy nie przeszkadzał, ale potrafił być mocno intensywny. Ale też fakt, że była palaczem: jej nos nie był tak wrażliwy, jak nosy osób niepalących.
- W takim razie panowie przodem. Jak podjedziemy gdzieś, co przykuje moją uwagę, to na pewno nie dam ci odjechać bez przyjrzenia się temu - roześmiała się. Mógł być pewny, że to była obietnica. Jak Olivia łapała trop i coś przyciągało jej uwagę, to potrafiła być bardzo nierozsądna i upierdliwa, byle by tylko osiągnąć swój cel i zobaczyć, co się dzieje tam, gdzie akurat poniósł ją wzrok.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Laurent Prewett (6182), Olivia Quirke (5023)




Wiadomości w tym wątku
[8.07.1972] Lullaby from old times | Laurent & Olivia - przez Laurent Prewett - 15.03.2024, 20:04
RE: [8.07.1972] Lullaby from old times | Laurent & Olivia - przez Olivia Quirke - 16.03.2024, 20:33
RE: [8.07.1972] Lullaby from old times | Laurent & Olivia - przez Laurent Prewett - 17.03.2024, 12:16
RE: [8.07.1972] Lullaby from old times | Laurent & Olivia - przez Olivia Quirke - 17.03.2024, 12:49
RE: [8.07.1972] Lullaby from old times | Laurent & Olivia - przez Laurent Prewett - 17.03.2024, 19:17
RE: [8.07.1972] Lullaby from old times | Laurent & Olivia - przez Olivia Quirke - 17.03.2024, 21:57
RE: [8.07.1972] Lullaby from old times | Laurent & Olivia - przez Laurent Prewett - 20.03.2024, 00:22
RE: [8.07.1972] Lullaby from old times | Laurent & Olivia - przez Olivia Quirke - 21.03.2024, 22:14
RE: [8.07.1972] Lullaby from old times | Laurent & Olivia - przez Laurent Prewett - 24.03.2024, 00:23
RE: [8.07.1972] Lullaby from old times | Laurent & Olivia - przez Olivia Quirke - 25.03.2024, 13:19
RE: [8.07.1972] Lullaby from old times | Laurent & Olivia - przez Laurent Prewett - 27.03.2024, 18:57
RE: [8.07.1972] Lullaby from old times | Laurent & Olivia - przez Olivia Quirke - 03.04.2024, 18:56
RE: [8.07.1972] Lullaby from old times | Laurent & Olivia - przez Laurent Prewett - 05.04.2024, 09:58
RE: [8.07.1972] Lullaby from old times | Laurent & Olivia - przez Olivia Quirke - 08.04.2024, 11:06
RE: [8.07.1972] Lullaby from old times | Laurent & Olivia - przez Laurent Prewett - 10.04.2024, 15:34
RE: [8.07.1972] Lullaby from old times | Laurent & Olivia - przez Olivia Quirke - 11.04.2024, 10:03
RE: [8.07.1972] Lullaby from old times | Laurent & Olivia - przez Laurent Prewett - 13.04.2024, 21:11
RE: [8.07.1972] Lullaby from old times | Laurent & Olivia - przez Olivia Quirke - 16.04.2024, 17:51
RE: [8.07.1972] Lullaby from old times | Laurent & Olivia - przez Laurent Prewett - 17.04.2024, 16:19

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa