17.03.2024, 18:02 ✶
Olivia uśmiechnęła się lekko i pokiwała energicznie głową. Jeżeli chodziło o Brennę, to faktycznie - niemożliwe stawało się możliwe w dwa, trzy dni. A cudów potrafiła dokonać, tylko nie była pewna, czy to była kwestia miesiąca, czy może dwóch. A może i krócej? To wszystko było bardzo skomplikowane i czuła, że zaczyna boleć ją głowa. Miała także okropną ochotę zapalić, ale nawet ona wiedziała, że palenie w miejscu, gdzie praktycznie nie ma jakiegokolwiek przepływu powietrza, było dość głupie. Powstrzymała się więc, milcząc i przeskakując wzrokiem z Jasie na Dylana i z powrotem.
- Myślę, że powinno wystarczyć, ale najpierw trzeba by sprawdzić, czy Muzeum w Beamish. Jeżeli to była fałszywka, to po prostu nie zadziała. A jeśli jest prawdziwy, w końcu znajdziemy spokój.
Olivia chrząknęła, przenosząc wzrok na Brennę. To wszystko brzmiało naprawdę dobrze, bo przecież wystarczyło zapytać Jasie, gdzie poleciła pozbycie się naszyjnika, i tyle. Odnajdą go, znajdą to muzeum. A jeśli już nie istnieje, to mogą spróbować z innym, tak jak Brenna sugerowała. Może to wystarczy. Tylko...
- W jaki sposób przetransportujemy ten naszyjnik? Jeśli oczywiście powiecie nam, gdzie się go pozbyliście - tutaj spojrzała na Jasie. - Niekoniecznie chciałabym udawać się na tamten świat już teraz.
Czy wzięcie naszyjnika przez chusteczkę podziała? Bo co, jeśli nie da się go podnieść zaklęciami, bo jest jakoś na nie odporny? Absolutnie nie chciałaby go dotykać, bo przecież nie chciała umierać. Miała jeszcze mnóstwo rzeczy do zrobienia tu, na ziemi.
- Myślę, że powinno wystarczyć, ale najpierw trzeba by sprawdzić, czy Muzeum w Beamish. Jeżeli to była fałszywka, to po prostu nie zadziała. A jeśli jest prawdziwy, w końcu znajdziemy spokój.
Olivia chrząknęła, przenosząc wzrok na Brennę. To wszystko brzmiało naprawdę dobrze, bo przecież wystarczyło zapytać Jasie, gdzie poleciła pozbycie się naszyjnika, i tyle. Odnajdą go, znajdą to muzeum. A jeśli już nie istnieje, to mogą spróbować z innym, tak jak Brenna sugerowała. Może to wystarczy. Tylko...
- W jaki sposób przetransportujemy ten naszyjnik? Jeśli oczywiście powiecie nam, gdzie się go pozbyliście - tutaj spojrzała na Jasie. - Niekoniecznie chciałabym udawać się na tamten świat już teraz.
Czy wzięcie naszyjnika przez chusteczkę podziała? Bo co, jeśli nie da się go podnieść zaklęciami, bo jest jakoś na nie odporny? Absolutnie nie chciałaby go dotykać, bo przecież nie chciała umierać. Miała jeszcze mnóstwo rzeczy do zrobienia tu, na ziemi.