Błąd, błąd... jeden, wielki błąd w wykonaniu Hadesa. Stanleyowi mógł sobie grozić do woli. Mógł mu nawet sprzedać pstryczka w nos w formie ostrzeżenia. Nawet mogli się zacząć siłować, chociaż to McKinnon miał kategoryczną przewagę w tej kwestii. Była jednak rzecz, której nie należało robić - podnosić ręki, wyzywać czy grozić kobietom w otoczeniu Borgina, a już na pewno nie kobietom, które cenił i szanował... a jak na złości dla Hadesa, Persephona i Ambrosia znajdowały się na liście Stanleya. Po jego trupie będzie mógł im cokolwiek zrobić.
Zdawał sobie sprawę, że z Rosie można jeszcze pertraktować, ale Hades, z tym swoim zakutym łbem, to pojmuje tylko argument pięści na mordzie. Nic więc dziwnego, że do niej zwracał się z prośbą, a do jej brat ze swego rodzaju rozkazem. Próba wygaszenia konfliktu w jego zarodku się jednak nie powiodła - trzeba było przejść do działania.
To było bardzo miłe, że Ambrosia stanęła w jego bronie. Czasy się jednak nie zmieniły. To nie był już 1960, gdzie Stanley miał dobre 14 lat i był bezradny, a co gorsza - bezbronny. Teraz znał dużo więcej sztuczek i czarnomagicznych zaklęć, które pozwalały mu przeżyć z dnia na dzień. Nigdy jednak nie sądził, że kiedykolwiek przyjdzie mu z nich skorzystać w kwestii własnej rodziny. Cóż, czasem trzeba było dostosować metodę do przeciwnika. Skoro Hades był uparty, należało go sprowadzić do parteru i wyjaśnić kilka spraw.
Któreś z czaromagicznych zaklęć było oczywiście ostateczną formą, która miała zatrzymać McKinnona w tym pomieszczeniu. Nie mogli pozwolić, aby w tym stanie ruszył do swojej szanownej małżonki. Musiał odpokutować swoje grzechy i przeprosić Ambrosie. Kto to widział odzywać się w ten sposób do damy?
- Siadaj kurwa na tej dupie, bo inaczej zaraz ja użyje środków przymusowego morderstwa, jeżeli się nie posłuchasz - zagroził i nie czekając na jego jakiekolwiek dalsze działania, wycelował różdżką i ukształtował podmuch wiatru, który miał skierować tego przyjeba na kanapę - Chcesz, aby Megajra została połowiczną sierotą w wieku 9 lat? Bo jeżeli tak, wstań, ale gwarantuję Ci, że pożałujesz - ostrzegł go, a powieka zadrgała mu nerwowo. Żarty się skończył - Tobie się już styki do reszty kurwa przepaliły, jeżeli próbujesz podnosić rękę na własną rodzinę. Na swoją własną, rodzoną siostrę? Ty masz coś w godności w sobie czy tylko solidny wpierdol do Ciebie przemówi? - dalej trzymał różdżkę, które była skierowana na klatkę piersiową McKinnona. Przezorny, zawsze ubezpieczony. Cruciatus zawsze się sprawdza. Nie ma silnego na to przepiękne zaklęcie.
- Hades. Proszę Cię. Porozmawiajmy - spuścił odrobinę z tony, ciężko wzdychając - Nie chcemy od Ciebie nic więcej, tylko rozmowy. Kilka minut i będziesz wolny. Dobrze? - powrócił do próby perswazji. Stanley nie chciał, aby zaraz mieli tutaj brata Ambrosii, który tańczy breakdance'a w spazmach bólu. To by dopiero była pojebana akcja.
Dwa rzuty na próbę przesunięcia Hadesa przy pomocy powiewu wiatru. Korzystam z kształtowania.
Sukces!
Sukces!
"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina
"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972