17.03.2024, 19:39 ✶
Kiwał głową z nieco szyderczym uśmiechem, dając jej do zrozumienia, że bardziej go to bawi, niż z nim rezonuje, a w jej słowach nie znalazł niczego mniej i niczego więcej niż tego, co już na jej temat powiedział. Nigdy nie miał się za kogoś, kto zjadał ludzkie umysły, ani generalnie za speca od ludzkich charakterów, a jednak fakt, iż to nie ona wypełniła formularz zgłoszeniowy, wydawał się jakimś takim małym, nieistotnym szczegółem w morzu tego co zdążył wyczytać z jej twarzy.
- Idziesz do Dziurawego Kotła, naciskasz na tę cegłę w ścianie i ulica sama się przed tobą odkrywa - otworzył szerzej oczy i ścisnął swoją twarz w geście udawanego szoku. Tak, mugolaki istniały w tym uniwersum, kurwa mać! Cudem powstrzymał śmiech na dźwięk słów, że był z kandydatów najnormalniejszy. Bo to zawsze tak w niego uderzało - owszem, miał się za najnormalniejszego ze wszystkich wokół, do momentu, w którym przypominał sobie ile krwi miał na rękach i z jaką rozwagą rozglądał się po tej kawiarni jeszcze chwilę temu, wyobrażając sobie coraz to potworniejsze scenariusze, przez którymi Nora mogłaby chcieć się zabezpieczyć.
Tego, że przeczytał jej imię na szyldzie, nie potwierdził, bo to przecież był oczywiste. Musiałby być analfabetą, żeby tego nie potrafić, ale większość czarodziejów omijał ten zaszczyt - bo oprócz sierot zmuszonych do pozostania w cyrku na czas swojej edukacji, naprawdę ciężko było znaleźć kogoś, kto nie uczęszczałby do Hogwartu.
- Bo ubieram się na czarno? - Bo był facetem? Bo miał tatuaże? Tyle niewypowiedzianych pytań, można by je wymieniać tu i pół dnia, ale najważniejsze było to, że zmuszał jej mózg do wysilenia się i ujęcia w słowa tego, co krążyło gdzieś tam w tle, niewypowiedziane i być może nie do końca przemyślane.
- Nie wiem, czy to miało jakieś znaczenie. - Oczywiście, że miało. Gdyby miał tam usiąść na oczach tych wszystkich ludzi i wybierać, to od razu zacząłby się jąkać, albo mówić o trzy tony ciszej. Niewyraźnie, niezrozumiale. - Chciałem rozbawić ludzi, z którymi tam przyszedłem - przyznał. - Nawet nie wiedziałem, że tam da się cokolwiek wygrać.
- Idziesz do Dziurawego Kotła, naciskasz na tę cegłę w ścianie i ulica sama się przed tobą odkrywa - otworzył szerzej oczy i ścisnął swoją twarz w geście udawanego szoku. Tak, mugolaki istniały w tym uniwersum, kurwa mać! Cudem powstrzymał śmiech na dźwięk słów, że był z kandydatów najnormalniejszy. Bo to zawsze tak w niego uderzało - owszem, miał się za najnormalniejszego ze wszystkich wokół, do momentu, w którym przypominał sobie ile krwi miał na rękach i z jaką rozwagą rozglądał się po tej kawiarni jeszcze chwilę temu, wyobrażając sobie coraz to potworniejsze scenariusze, przez którymi Nora mogłaby chcieć się zabezpieczyć.
Tego, że przeczytał jej imię na szyldzie, nie potwierdził, bo to przecież był oczywiste. Musiałby być analfabetą, żeby tego nie potrafić, ale większość czarodziejów omijał ten zaszczyt - bo oprócz sierot zmuszonych do pozostania w cyrku na czas swojej edukacji, naprawdę ciężko było znaleźć kogoś, kto nie uczęszczałby do Hogwartu.
- Bo ubieram się na czarno? - Bo był facetem? Bo miał tatuaże? Tyle niewypowiedzianych pytań, można by je wymieniać tu i pół dnia, ale najważniejsze było to, że zmuszał jej mózg do wysilenia się i ujęcia w słowa tego, co krążyło gdzieś tam w tle, niewypowiedziane i być może nie do końca przemyślane.
- Nie wiem, czy to miało jakieś znaczenie. - Oczywiście, że miało. Gdyby miał tam usiąść na oczach tych wszystkich ludzi i wybierać, to od razu zacząłby się jąkać, albo mówić o trzy tony ciszej. Niewyraźnie, niezrozumiale. - Chciałem rozbawić ludzi, z którymi tam przyszedłem - przyznał. - Nawet nie wiedziałem, że tam da się cokolwiek wygrać.
Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.