17.03.2024, 19:45 ✶
– Och, to tak można? Podobnie jak w Dolinie, ale wydaje mi się, że tutaj mimo wszystko mugole... nie wiedzą do końca kto z kim i dlaczego. Wydaje mi się, że System nie lubi, gdy ta granica między naszymi nacjami się zaciera. – Przestał ją instruować i wyprostował się w zamyśleniu. Słowo "System" niosło w sobie cała pogardę tego świata, było bardzo powiedziane głosem jego matki (choć oczywiście Samuel brzmiał cały czas jak Samuel. Tylko no... ta pogarda była zdecydowanie niesamuelowata). – Strasznie mnie to drażni, szczególnie teraz kiedy musze mieszkać w Dolinie. Nigdy nie wiem czy nie wzbudzę sensacji czy też jakiegoś zawału, gdy jakiś człowiek nie daj bogowie zobaczy jak przemieniam się w niedźwiedzia czy odwrotnie.Tych co znam, co kręcą się po rynku, czasem też nawet zachodzą do Lizzy, to łatwiej mi ogarnąć, ale jak ktoś jest przyjezdny...? Nigdy nie wiesz. Może jest jakiś sekretny znak o którym nikt mi nigdy nie powiedział, wiesz coś o tym?
Stanął obok i chwycił różdżkę zgodnie z własną instrukcją. Kiepskim byłby nauczycielem, gdyby teraz nagle nie zademonstrował tej teorii w praktyce, a powrócił do sierpu z transmutowanego scyzoryka. Skoncentrował się i ukształtował cienkie, błękitne energetyczne ostrze. Przypominało ono trochę żelazne, ale ostrzone tak długo, że już została z niego sama ostrość. Zamachnął się i nagle oboje usłyszeli ogromny pisk. Z ziemi poderwał się niewielki humanoid o bulwiastej, nieregularnej i pozbawionej włosów głowie. Szkoda tylko, że nie pachinał ziemniakiem. Mały stwór zaczął się pieklić, jeden z włosów opadł wraz ze źdźbłami uciętych ziół i chwastów.
– Och patrz, to gernumbli gardensi w sensie... to gnom, byłem pewien że Lysander nie ma żadnego już w ogródku.. – chciał coś jeszcze dodać, ale w tym samym momencie oberwał z polnego kamienia prosto w czoło. – AUĆ! – zatoczył się i złapał za głowę. Uderzenie nie było mocne, ale nieszczęśliwie celne.
Stanął obok i chwycił różdżkę zgodnie z własną instrukcją. Kiepskim byłby nauczycielem, gdyby teraz nagle nie zademonstrował tej teorii w praktyce, a powrócił do sierpu z transmutowanego scyzoryka. Skoncentrował się i ukształtował cienkie, błękitne energetyczne ostrze. Przypominało ono trochę żelazne, ale ostrzone tak długo, że już została z niego sama ostrość. Zamachnął się i nagle oboje usłyszeli ogromny pisk. Z ziemi poderwał się niewielki humanoid o bulwiastej, nieregularnej i pozbawionej włosów głowie. Szkoda tylko, że nie pachinał ziemniakiem. Mały stwór zaczął się pieklić, jeden z włosów opadł wraz ze źdźbłami uciętych ziół i chwastów.
– Och patrz, to gernumbli gardensi w sensie... to gnom, byłem pewien że Lysander nie ma żadnego już w ogródku.. – chciał coś jeszcze dodać, ale w tym samym momencie oberwał z polnego kamienia prosto w czoło. – AUĆ! – zatoczył się i złapał za głowę. Uderzenie nie było mocne, ale nieszczęśliwie celne.