Nie spodziewała się, że przyjdzie im tutaj debatować nad mugolskimi stosunkami z czarodziejami. No dobrze, Nora wcale nie była taka głupiutka, na jaką wyglądała. Wyprostowała się więc gotowa do dyskusji. - Tak, to wiem, musi utrzymywać kontakt z premierem. - To akurat było oczywiste. - Myślisz, że dyskutuje z nim o działaniach Voldemorta? Nie wiem, to by świadczyło o tym, że czarodzieje sobie nie radzą, bardziej na moje po prostu mówi o tym, że może być niebezpiecznie. - Nie wydawało jej się, żeby minister magii wdawał się w aż takie szczegóły. - W sumie Elżbieta jest królową już prawie dwadzieścia lat, ten premier zaś całkiem nowy i na moje nie wygląda na takiego, który miałby się utrzymać. Możesz mieć rację, nawet by mnie nie zdziwiło, gdyby Elka miała większą wiedzę od niego, sama chętnie bym się z nią napiła herbaty. - Figg bardzo podobało się, że to kobieta była królową Wielkiej Brytanii, imponowało jej to dosyć mocno.
- Co to jest ostatnia wieczerza? - Zapytała, bo nie miała pojęcia o czym mówi, aż tak bardzo obyta z mugolskim światem nie była, a skoro już rzucił hasłem to akurat może dowie się czegoś nowego.
- To chyba nie tak działa, że ktoś by ich nie wybrał przez to, że są za ciężcy o dwa gramy, znaczy wiesz, to łatwe wytłumaczenie, ale w dużej mierze ci ludzi są po prostu strasznie zepsuci. - To wcale nie tak, że dokładnie to jej próbował powiedzieć. Norka miała spory dystans do ludzi, znaczy lubiła ich całą masę, jednak nie obracała się w takim wymuskanym środowisku, jej znajomi raczej nie mieli oporu przed tym, żeby zjeść kilo ciastek, nawet nie musiała ich o to prosić. - Większość przejmuje się tym, co wypada, nie wiem dlaczego. - Ona sama niby była bardzo rozsądna, próbowała sprawiać pozory, ale bywało różnie, nie tak łatwo było ją do siebie zrazić. Miała w sobie coś takiego, co kazało jej opiekować się wszystkimi strapionymi duszami i chyba poczuła, że mogłaby się zająć również i Flynnem, nie wiedzieć czemu, bo znali się chwilę.
- Czy ja ci wyglądam na kogoś, kto by ich sprawdził? - Pytanie z serii retorycznych, ona w życiu nie wpadałby na to, że mógłby ich ktoś oszukać. Patrzyła na świat, jakby był dobrym miejscem, a wszyscy mieli tylko nieskazitelne intencje. - To mogłoby być całkiem ciekawe doświadczenie. - Jeszcze nigdy nikt nie wyrzucił jej ze statku. - Chociaż chyba wolałabym, żeby ta nagroda faktycznie była prawdziwa, od zawsze marzyłam o tym Paryżu, może to głupie. - Zwątpiła teraz, czy faktycznie ich wyjazd dojdzie do skutku, Flynn mógł zauważyć rozczarowanie na jej twarzy, bo jego słowa spowodowały, że jej marzenia się oddaliły.