Gerry nie była z tych bojaźliwych. Kiedy pojawiały się sytuacje, które potrzebowały jakiejkolwiek interwencji nie bała się zareagować. Nauczyła się już dawno pomagać słabszym, tym razem nie mogło być inaczej. Zdawała sobie sprawę, że zamieszanie spowodowane pojawieniem się popleczników Voldemorta mogło spowodować wiele złego. Na pewno osoby, które pojawiły się na marszu będą potrzebować pomocy. W końcu nikt się tego nie spodziewał, miała to być pokojowa manifestacja, ale pojawili się tamci, gotowi do ataku. Geraldine się ich nie bała, mierzyła się w swoim życiu z wieloma potworami, zdawała sobie też sprawę, że to ludzie byli najgorsi z nich wszystkich. Mieli sumienie, powinni potrafić odróżnić dobro od zła, jak widać jednak nie wszystkim to wychodziło. To było dla niej w tym wszystkim najgorsze, że znalazły się osoby, które świadomie atakowały niewinnych. Tego nie potrafiła zaakceptować. Może i sama polowała na stworzenia, wszak w ten sposób zarabiała na życie, jednak nigdy nie zaatakowałaby człowieka, który był bezbronny. Miała swoje zasady.
Yaxley nie miała oporów przed konfrontacją, szczególnie, kiedy widziała, że ktoś robi krzywdę innym, a to jej zdaniem teraz robiła Lestrange. Stała wyprostowana, w dłoni trzymała różdżkę i obserwowała kobietę. Wystarczy jeden gest, a będzie gotowa do interweniowania. Czy czuła, że nazwanie nieznajomej Lalką może wywołać gniew? Pewnie tak, nie miała oporów przed tym, aby wyprowadzać kogokolwiek z równowagi, miała świadomość, że czasem wystarczy jedno słowo. Robiła to wszystko świadomie. - Nigdzie stąd nie pójdę, dopóki nie będę pewna, że nikomu więcej nie zrobisz krzywdy, takie wynaturzenia jak Ty nie powinny chodzić między ludźmi.- W końcu nikt nie był w stanie zapanować nad żywiołem, uważała, że należało ich wszystkich zamknąć z dala od niewinnych. Zaczęła się zbliżać do nieznajomej, gotowa w każdym momencie zaatakować.
Nie miała pojęcia, co powinna z nią zrobić, złapać? Co dalej, przecież nie była strażnikiem porządku, aurorem, a jedynie myśliwą, w tym momencie traktowała Semiramis jak zwierzynę, którą należało odseparować od świata.