• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 6 7 8 9 10 … 16 Dalej »
[29.12.1970] From dusk till dawn

[29.12.1970] From dusk till dawn
viscount of empathy
show me the most damaged
parts of your soul,
and I will show you
how it still shines like gold
wiek
30
sława
VI
krew
czysta
genetyka
wilkołak
zawód
detektyw w BUM
wiecznie zamyślony wyraz twarzy; złote obwódki wokół źrenic; zielone oczy; ciemnobrązowe włosy; gęste brwi; parodniowy zarost; słuszny wzrost 192 cm; wyraźnie zarysowana muskulatura; blizna na lewym boku po oparzeniu; dźwięczny głos; dobra dykcja; praworęczny

Erik Longbottom
#10
18.03.2024, 19:37  ✶  
Otaksował Millie uważnym spojrzeniem spod przymrużonych powiek. Alastor musiał mieć z nią skaranie boskie. Brennę jeszcze jako tako dało się wychować, jeśli przemówiło się jej do rozsądku lub postraszyło konsekwencjami; mogła zaliczać się do grona ryzykantek, ale rzadko kiedy naprawdę chciała narażać zdrowie i życie innych, bliskich im osób. Millie była... trudniejsza.

Może to kwestia mocniejszego charakteru lub wpływów brata. A może jej historii i wydarzeń, jakimi dzieliła się tylko z wybranymi osobami. Może i Erikowi marzyło się, aby wszyscy byli dla siebie mili i wyrażali się najpiękniejszą angielszczyzną pod słońcem, ale podejrzewał, że Moody by go obśmiała, gdyby wysłał ją na zajęcia z tego, jak powinno się przemawiać do tłumu, żeby nieco poprawić jej zdolności wypowiadania się. Albo wytoczyłaby mu o to wojenkę na środku departamentu.

Skrzywił się. Nie licząc tego, że byli inni pod względem charakterów, w gruncie rzeczy nie miał na co narzekać. Moody była dobrą przyjaciółką i nieźle im się pracowało pomimo różnic. Zdarzało im się ścierać, jednak dużo częściej po prostu się uzupełniali. Tam, gdzie jedno sobie nie radziło, drugie przejmowały stery i tak w kółko. Może był to efekt lekcji wyniesionych ze wspólnych rozgrywek quidditcha w przeszłości? A to, że chwilami zachowywała się jak kot, czający się na stadko myszy w ciemnej alejce, to już inna kwestia.

— Noszę koronę, a nie aureolę — poprawił ją automatycznie, układając usta w nieco głupkowaty uśmiech. — A jak naprawdę chcę się popisać, to proszę dziadka o wyciągnięcie z piwnicy zbroi jego prapradziadka i ściągam znad kominka miecz Godryka Gryffindora. — Wbił się plecami mocniej w oparcie loży, przeczesując powoli włosy. — Wyglądam wtedy wręcz majestatycznie.

Nieco oszukiwał. Owszem, miecz Gryffindora znajdował się na terenie posiadłości, jednak mało komu wolno było go dotykać. I z tego, co kojarzył, w piwnicy nie było też żadnego stojaka ze średniowieczną zbroją maga bojowego, w jakiej mógłby paradować po posiadłości. Musiałby się ograniczyć do bordowych szat wyjściowych Godryka, które wyglądały jakby były trzy razy starsze od niego. A to było jednak spore osiągnięcie. Uśmiechnął się półgębkiem na tę myśl, jednak zaraz mina mu zrzedła, gdy Millie przyjęła jego propozycję.

— Ha! — sarknął w połowie jej przemowy, jednak pozwolił jej dokończyć. — Obawiam się, że twój genialny plan wali się w posadach, moja droga. Brenna nie zaakceptuje żadnego partnera. Uwierz mi, wystarczy jedna sugestia, żeby wzniosła mur, którego nawet podwójna Bombarda nie rozwali. — Pokręcił głową. — Ale doceniam ofertę, kochana. Na pewno wspomnę o niej na obiedzie w pracy kilku osobom. Wyobrażasz sobie minę Alastora?

Wypuścił powoli powietrze z ust. Martwił się, że siostra nigdy nikogo sobie nie znajdzie. Nie, żeby zestarzenie się wspólnie było jakąś tragedią, jednak... Każdemu należała się szansa na miłość. Erikowi ewidentnie to nie wychodziło, więc mimowolnie liczył, że chociaż jej się uda. Czy mógł liczyć, że los pozwoli mu się cieszyć za jakiś czas szczęściem swojej młodszej siostry.

— Kontrowersję da się znaleźć wszędzie, Mills. — Nachmurzył, gdy nawiedziła go fala wspomnień sprzed lat. — Ludzie zawsze znajdą sobie powód, żeby kogoś napiętnować w towarzystwie. Lubią wierzyć, że skandal czy dwa pozwoli im zgnieść kogoś jak robaka. A inni się poddają tej wizji, bo kto chce zostać wykluczony z własnej społeczności? — Westchnął cicho. — Ciekawe, co by było, gdyby ludzie byli nieco bardziej odważni...


the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.
❞
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Erik Longbottom (2725), Millie Moody (2530)




Wiadomości w tym wątku
[29.12.1970] From dusk till dawn - przez Millie Moody - 05.03.2024, 20:52
RE: [29.12.1970] From dusk till dawn - przez Erik Longbottom - 06.03.2024, 22:52
RE: [29.12.1970] From dusk till dawn - przez Millie Moody - 08.03.2024, 18:53
RE: [29.12.1970] From dusk till dawn - przez Erik Longbottom - 08.03.2024, 23:27
RE: [29.12.1970] From dusk till dawn - przez Millie Moody - 09.03.2024, 12:38
RE: [29.12.1970] From dusk till dawn - przez Erik Longbottom - 10.03.2024, 02:38
RE: [29.12.1970] From dusk till dawn - przez Millie Moody - 13.03.2024, 07:46
RE: [29.12.1970] From dusk till dawn - przez Erik Longbottom - 15.03.2024, 15:49
RE: [29.12.1970] From dusk till dawn - przez Millie Moody - 16.03.2024, 23:03
RE: [29.12.1970] From dusk till dawn - przez Erik Longbottom - 18.03.2024, 19:37
RE: [29.12.1970] From dusk till dawn - przez Millie Moody - 21.03.2024, 23:34

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa