18.03.2024, 20:34 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 19.03.2024, 14:53 przez Neil Enfer.)
Z wewnętrzną ekscytacją czekał na werdykt i jak zawsze z przyjemnością słuchał jego głosu. Robiłby to nawet jakby mówił kompletnie oderwane od logiki i sensu rzeczy.
Uniósł lekko brew gdy wytłumaczył znaczenie karty, zaraz marszcząc je kiedy oskarżył go o kłamstwo. Choć ,,oskarżył", to złe słowo, on po prostu zauważał kłamstwo, które nawet nie próbowało się ukryć. Jednak co to za wyrzut w westchnięciu?
-Oszukuję cię, ale to oczywiste, w końcu wiesz, że nie czytam gazet, choć rozważam... Czasami można wygrać nawet mikser.-uśmiechnął się pod nosem, cicho wydychając powietrze.-Ułatwiłoby mi to robienie ciast.-Czy Morpheus wiedział, że nie czyta gazet? Wiedział to, ale czy był to szczegół godny zapamiętywania? W końcu gdyby miał zapamiętywać takie informacje o kimś tak mało istotnym dla niego... Nie, nie był dla niego nieistotny, po prostu nie był na szczycie.
Odchylił się na oparcie krzesła i podążył spojrzeniem tam gdzie zwrócił się czarodziej. Nie wrócił oczyma do niego nawet gdy ten poprosił o następne pytanie. Kolejna kilkusekundowa cisza i szelest ubrań gdy zakładał nogę na nogę, wyciągając się na krześle.
-Nie wiem o co pytać. Mogę o pierdoły, jak to czym będzie pachnieć na klatce kiedy jutro sąsiadka będzie robić obiad.-ponowny markotny uśmiech. Jak dobrze, że czarodziej nie mógł go zobaczyć.-O prace cię nie zapytam, o zdrowie ojca też nie, o miłość tym bardziej... A jeśli chodzi o resztę rzeczy, to chyba nie chcę znać odpowiedzi. Po co martwić się rozczarowaniami, które jeszcze nie nadeszły?-głos miał dość pogodny, jakby nic nie sprawiało mu przykrości, beztroskie było życie dla kogoś tak młodego i mającego przed sobą tyle lat perspektyw rozwoju i przyjemności.-Ale skoro chcesz pytania... Powiedz mi proszę gdzie znajdę mojego miśka z dzieciństwa? Nie jestem pewien czy zgubiłem go jeszcze we Francji czy już tutaj i jest gdzieś na strychu jednak, czy mama go wyrzuciła i nigdy go nie znajdę. Szukam i nie wiem już w co ręce wsadzić.-cichy śmiech uciekł z jego ust. Zawsze wierzył w to, że misiek jest gdzieś obok, dopiero teraz przyjmował perspektywę dorosłej osoby, która pozbędzie się straszliwie zniszczonego pluszaka, aby wymienić go na mniej zdewastowanego.
Uniósł lekko brew gdy wytłumaczył znaczenie karty, zaraz marszcząc je kiedy oskarżył go o kłamstwo. Choć ,,oskarżył", to złe słowo, on po prostu zauważał kłamstwo, które nawet nie próbowało się ukryć. Jednak co to za wyrzut w westchnięciu?
-Oszukuję cię, ale to oczywiste, w końcu wiesz, że nie czytam gazet, choć rozważam... Czasami można wygrać nawet mikser.-uśmiechnął się pod nosem, cicho wydychając powietrze.-Ułatwiłoby mi to robienie ciast.-Czy Morpheus wiedział, że nie czyta gazet? Wiedział to, ale czy był to szczegół godny zapamiętywania? W końcu gdyby miał zapamiętywać takie informacje o kimś tak mało istotnym dla niego... Nie, nie był dla niego nieistotny, po prostu nie był na szczycie.
Odchylił się na oparcie krzesła i podążył spojrzeniem tam gdzie zwrócił się czarodziej. Nie wrócił oczyma do niego nawet gdy ten poprosił o następne pytanie. Kolejna kilkusekundowa cisza i szelest ubrań gdy zakładał nogę na nogę, wyciągając się na krześle.
-Nie wiem o co pytać. Mogę o pierdoły, jak to czym będzie pachnieć na klatce kiedy jutro sąsiadka będzie robić obiad.-ponowny markotny uśmiech. Jak dobrze, że czarodziej nie mógł go zobaczyć.-O prace cię nie zapytam, o zdrowie ojca też nie, o miłość tym bardziej... A jeśli chodzi o resztę rzeczy, to chyba nie chcę znać odpowiedzi. Po co martwić się rozczarowaniami, które jeszcze nie nadeszły?-głos miał dość pogodny, jakby nic nie sprawiało mu przykrości, beztroskie było życie dla kogoś tak młodego i mającego przed sobą tyle lat perspektyw rozwoju i przyjemności.-Ale skoro chcesz pytania... Powiedz mi proszę gdzie znajdę mojego miśka z dzieciństwa? Nie jestem pewien czy zgubiłem go jeszcze we Francji czy już tutaj i jest gdzieś na strychu jednak, czy mama go wyrzuciła i nigdy go nie znajdę. Szukam i nie wiem już w co ręce wsadzić.-cichy śmiech uciekł z jego ust. Zawsze wierzył w to, że misiek jest gdzieś obok, dopiero teraz przyjmował perspektywę dorosłej osoby, która pozbędzie się straszliwie zniszczonego pluszaka, aby wymienić go na mniej zdewastowanego.