Kątem oka widział jak Penny rozprawia się z Aidanem. Skomentował to tylko krótkim he, he pod nosem. Fajną miał tą koleżaneczkę, taką dbającą o ich małego Parkinsonka. Taki słodziutki był teraz, kiedy to eksplodująca dama dbała o to, aby i on tutaj nie zakończył swojego żywota. Coś wspaniałego po prostu, aż się łezka kręciła w oku.
Jeszcze potrafił się postawić! Tak szybko dorastał. Już się nawet potrafił postawić dziewczynie! Stanley nie dowierzał w to co widzi. Tak się pięknie przekomarzali. Tak chciał ją zamknąć, a jak to Borgin sugerował zwinięcie Rudej na dołek, to zgrywał bohatera. Będą musieli się rozmówić w Ministerstwie - bo albo grają do jednej bramki albo on smoli cholewki do jakiejś dziewoi z Horyzontalno-Nokturnowskiej dzielnicy. Nie mógł nic na to poradzić.
Słuchał tego, jak tą całą sprawę widział jego serdeczny druh. W zasadzie to kurwili na siebie wzajemnie pod nosem, ale potrafili się dogadać i sobie pomagali. Te "szpileczki" były po prostu częstą ich jestestwa.
Stanley kiwał głową na zgodę, miał jednak jedno 'ale'. Pozwolił dokończyć Parkinsonowi i dopiero zabrał głos - Mała poprawka. Nie wezwałaś, a zawołałaś. My akurat byliśmy nie daleko, więc podjęliśmy interwencję. Będą mogli sprawdzić, że nikt taki jak Penny, nie wzywał tego wieczoru brygadzistów - zauważył - Stwierdzenie, że nas zawołała, daje nam większe pole do popisu w kwestii późniejszego raportu. Mamy większą szansę na ułożenie go w taki sposób, w jaki byśmy chcieli. Zaufaj mi - uśmiechnął się pod nosem do partnera. W końcu z ich dwójki, to Stanley klepał te raporty. Tym razem miało być przecież tak samo.
- Bardzo ciekawie mówisz spiszesz - zwrócił uwagę, chociaż zawsze dzielili się "chwałą" za swoje raporty na spółkę. Pisali je razem, czyż nie? Na samym dole zawsze były dwa podpisy - Borgin i Parkinson - Ale z tymi zabezpieczeniami to fakt. Nie zawsze mamy dyżur w tej okolicy - spojrzał wymownie na Aidana. Nie mieli wcale tutaj dyżurów, ponieważ siedzieli na dupie w Ministerstwie. Zawsze byli pierwszymi chętnymi do papierkowej roboty, którą wypełniał Stanley, a Aidan mu miał dotrzymywać towarzystwa.
- No dobrze, dobrze. Zrobisz to jak już wrócimy i złożymy potrzebne raporty - zgasił jego zapał do pomszczenia swojej koleżaneczki, a w międzyczasie przełożył stronę w notatniku. Był gotowy do przyjęcia zeznań Rudej, chociaż część już sobie zanotował - Dobrze. Panno Penny, co tutaj miało miejsce? Przypomnę tylko, że wszystko co teraz pani powie, będzie zamieszczone w raporcie - wytłumaczył, kiwając głową do jednego i drugiego. Parkinson mógł podpowiadać, a Borgin by zignorował to co on mówi, biorąc to jako słowa ich ofiary.
"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina
"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972