19.03.2024, 13:29 ✶
Nie jestem pewny, czy jakikolwiek pies nazwałby to miejsce swoim domem – skomentował Karl, przyglądając się rysowanemu przez Mabel obrazkowi. – Chociaż nie jestem pewny, czy w moim życiu kiedykolwiek zrozumiem psie potrzeby.
Dziewczynka obrzuciła kota zirytowanym spojrzeniem i z wystawionym w skupieniu językiem, wróciła do przerwanej pracy, to znaczy rysowania na kartce papieru planu domu dla zamieszkujących Warownię psów.
Jej pomysł był naprawdę świetny.
Jeśli uda jej się zaprojektować ładny dom dla psów, a dom już miała bo wystarczyło przerobić jedynie starą chatkę ogrodnika, to mama zrozumie jak poważnie Mabel podchodzi do zajmowania się zwierzęta i pozwoli jej wreszcie dostać hipogryfa. I psa. Hipogryfa i psa. W końcu jedno planowała nazwać Jane, a drugie Michael, więc nie miałoby to najmniejszego sensu, gdyby dostała tylko psa lub hipogryfa.
Niestety w tym planie pojawiły się pewne luki – rysowanie jej nie szło i w sumie to nie miała do końca pomysłu, jak dobrze przerobić ten domek na psie miejsce.
– Byłoby ci łatwiej, gdybyś nie rysowała na trawie– skomentował Karl, gdy jego młoda przyjaciółka, wyjechała kredką poza linię rysowanej kanapy. Mabel zmarszczyła brwi, pozbierała kredki, chwyciła rysunek i podniosła się z ziemi.
– Nie – odparła zdeterminowana. – Byłoby mi łatwiej, gdybym rozejrzała się po domku. Chodź. Idziemy.
Niestety i tu pojawił się kolejny problem. W domku ktoś był i… Wyrzucał meble? Ciekawe. Spojrzała pytająco na Karla, ale on był zbyt zajęty wpatrywaniem się w coś w trawie, by jakkolwiek jej pomóc. Hm… Czyżby jednak się spóźniła i ktoś miał zupełnie inne plany na remont domku?
– Przepraszam proszę pana… Co pan robi? – zapytała w końcu, zachowując od mężczyzny pewną odległość
Dziewczynka obrzuciła kota zirytowanym spojrzeniem i z wystawionym w skupieniu językiem, wróciła do przerwanej pracy, to znaczy rysowania na kartce papieru planu domu dla zamieszkujących Warownię psów.
Jej pomysł był naprawdę świetny.
Jeśli uda jej się zaprojektować ładny dom dla psów, a dom już miała bo wystarczyło przerobić jedynie starą chatkę ogrodnika, to mama zrozumie jak poważnie Mabel podchodzi do zajmowania się zwierzęta i pozwoli jej wreszcie dostać hipogryfa. I psa. Hipogryfa i psa. W końcu jedno planowała nazwać Jane, a drugie Michael, więc nie miałoby to najmniejszego sensu, gdyby dostała tylko psa lub hipogryfa.
Niestety w tym planie pojawiły się pewne luki – rysowanie jej nie szło i w sumie to nie miała do końca pomysłu, jak dobrze przerobić ten domek na psie miejsce.
– Byłoby ci łatwiej, gdybyś nie rysowała na trawie– skomentował Karl, gdy jego młoda przyjaciółka, wyjechała kredką poza linię rysowanej kanapy. Mabel zmarszczyła brwi, pozbierała kredki, chwyciła rysunek i podniosła się z ziemi.
– Nie – odparła zdeterminowana. – Byłoby mi łatwiej, gdybym rozejrzała się po domku. Chodź. Idziemy.
Niestety i tu pojawił się kolejny problem. W domku ktoś był i… Wyrzucał meble? Ciekawe. Spojrzała pytająco na Karla, ale on był zbyt zajęty wpatrywaniem się w coś w trawie, by jakkolwiek jej pomóc. Hm… Czyżby jednak się spóźniła i ktoś miał zupełnie inne plany na remont domku?
– Przepraszam proszę pana… Co pan robi? – zapytała w końcu, zachowując od mężczyzny pewną odległość