Strzała pomknęła przed siebie i nie chybiła. Uśmiech sastysfakcji pojawił się na jej twarzy, do trafiła w zwierzynę. To wcale nie było takie trudne, dobrze że potrafiła pozostawać niezauważalna w lasach, lata doświadczenia robiły swoje, nie ma się co oszukiwać.
Niedźwiedź nie spodziewał się ataku, to dawało jej przewagę. Mogła do niego dobiec, tak naprawdę nie mógł nawet stwierdzić z której strony nadejdzie. Korzystała z okazji, korzystała z chwili w której ugieła się jego łapa i ruszyła przed siebie, biegła bardzo szybko ile tylko miała sił w nogach, aby nie dać mu uciec.
Przerzuciła kuszę na plecy, sięgnęła do paska po srebrny sztylet, który miał się stać kolejnym narzędziem tortur. Nie myślała w tej chwili o różdżce, podczas polowań z magii korzystała na samym końcu, kiedy inne metody nie przynosiły oczekiwanego efektu. Teraz jednak wcale nie była zdesperowana.
Póki co nie zamierzała jeszcze strzelać, nie teraz, kiedy już go naznaczyła. Teraz chciała spojrzeć zwierzęciu w oczy i pokazać, kto je pokonał, kto odbierze mu życie.
Nie miała problemu z tym, żeby je dogonić, bo było zranione, co skutecznie je spowolniło. Po dłuższej gonitwie udało jej się do niego dobiec. Mógł poczuć jak się zbliża, jej stopy znajdowały się coraz bliżej niego, jeszcze chwila, moment, a złapie go w swoje ręce. Tylko to było jej potrzebne do szczęścia. Będzie mogła się pochwalić ojcu, że znalazła niedźwiedzia w Dolinie, tego na pewno się nie spodziewał, zresztą, jak i ona sama. Nigdy dotąd nie udało jej się spotkać bowiem na tym obszarze podobnej bestii.