19.03.2024, 14:26 ✶
Brenna nie wątpiła, że Samuel wie, że w Kniei są miejsca, których należy unikać.
Nie wątpiła też, że w przekonaniu, że Knieja to „jego” środowisko, może i tak na nie zawędrować, pewien, że da sobie radę. Ile razy ona sama postępowała w ten sposób? Zdecydowanie zbyt wiele.
Nie wiedziała jeszcze niczego o klątwie żywiołów – dopiero miał przyjść czas, gdy zacznie się przyglądać bliżej temu zagadnieniu. I teraz, i później, zawsze jednak miała myśleć o tym jak o przekleństwie, przydatnym może w sytuacji zagrożenia, ale właśnie odcinającym od świata. Nie było zdrowe, że Sam mieszkał w małej chatce z matką. Nie było zdrowe, że uczył się magii i teorii od niej, nie od wyspecjalizowanych nauczycieli. Nie było zdrowe, że ta patrzyła z niechęcią na każdego, kto zbliżał się do jej syna.
Klątwa ograniczyła jego świat do zieleni Kniei. Mógł ją kochać. Ale powinien wybrać ją, wiedząc, że istnieją i inne opcje.
Brenna nie powiedziała jednak tego, wędrując wraz z samemu ku stoisk z łakociami. Zamiast tego przytaknęła ze śmiechem, że tak, będzie Bumbuliliną, bo nie wyobrażała sobie dla siebie innej kariery, że teleportacja przyda się jej bardzo, bo zamierzała mieszkać w Dolinie Godryka, przynajmniej na razie, a pracować będzie przecież w Londynie. I że najpierw i tak czekają ją OWUETEMy, ostatni rok w Hogwarcie, a potem kurs i wstępne egzaminy do Ministerstwa. I plotła o tym wszystkim, póki nie przyszło się im rozstać, gdy on ruszył ku swojej ponurej matce, a ona z powrotem do Warowni w Dolinie Godryka.
Nie wątpiła też, że w przekonaniu, że Knieja to „jego” środowisko, może i tak na nie zawędrować, pewien, że da sobie radę. Ile razy ona sama postępowała w ten sposób? Zdecydowanie zbyt wiele.
Nie wiedziała jeszcze niczego o klątwie żywiołów – dopiero miał przyjść czas, gdy zacznie się przyglądać bliżej temu zagadnieniu. I teraz, i później, zawsze jednak miała myśleć o tym jak o przekleństwie, przydatnym może w sytuacji zagrożenia, ale właśnie odcinającym od świata. Nie było zdrowe, że Sam mieszkał w małej chatce z matką. Nie było zdrowe, że uczył się magii i teorii od niej, nie od wyspecjalizowanych nauczycieli. Nie było zdrowe, że ta patrzyła z niechęcią na każdego, kto zbliżał się do jej syna.
Klątwa ograniczyła jego świat do zieleni Kniei. Mógł ją kochać. Ale powinien wybrać ją, wiedząc, że istnieją i inne opcje.
Brenna nie powiedziała jednak tego, wędrując wraz z samemu ku stoisk z łakociami. Zamiast tego przytaknęła ze śmiechem, że tak, będzie Bumbuliliną, bo nie wyobrażała sobie dla siebie innej kariery, że teleportacja przyda się jej bardzo, bo zamierzała mieszkać w Dolinie Godryka, przynajmniej na razie, a pracować będzie przecież w Londynie. I że najpierw i tak czekają ją OWUETEMy, ostatni rok w Hogwarcie, a potem kurs i wstępne egzaminy do Ministerstwa. I plotła o tym wszystkim, póki nie przyszło się im rozstać, gdy on ruszył ku swojej ponurej matce, a ona z powrotem do Warowni w Dolinie Godryka.
Koniec sesji
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.