• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 … 5 6 7 8 9 … 11 Dalej »
[24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent

[24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent
Lukrecja
Are you here looking for love
Or do you love being looked at?
wiek
sława
V
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
magizoolog
Wygląda jak aniołek. Jasnowłosy, wysoki (180cm), niezdrowo chudy blondyn o nieludzko niebieskich jak morze oczach. Zadbany, uczesany, elegancko ubrany i z uśmiechem firmowym numer sześć na ustach. Na prawym uchu nosi jeden kolczyk z perłą.

Laurent Prewett
#19
19.03.2024, 17:31  ✶  

Wnętrze pełne newralgicznych miejsc. Newralgiczne miejsca nabrzmiałe od wrzodów, wypełnione pęcherze skóry ropą, dotknięte zgnilizną kawałki mięsa. Możesz wyjść z takiej sytuacji? Nie wystarczą już maści, lód przyłożony do skóry tylko na chwilę ukoi twoje cierpienie. Będzie zimno. Będzie gorąco. Okręcą się wokół tobie wszystkie demony bólu, poszarpią za włosy, będą chciały wycisnąć łzy spod powiek i odkryjesz wtedy: czemu nie płaczę? Tylko w chwili połączenia się Sol z Selene upuścisz jedną z nich po tym porcelanowym licu. To niesprawiedliwe, wiesz? Gładka skóra na twarzy opatrzone zmęczeniem niezbyt przespanych nocy (nie wiem, czy źle spałeś wczoraj, czy dziesięć lat temu, ale to zmęczenie utknęło w Twoich oczach), a potem ta noga, która odbierała jakiś kawałek symetrii ideału boskiego stworzenia. Boże, jak to się stało, że ten chłopak ze snów o palonych gobelinach doszedł właśnie do tego miejsca? Gdzie spojrzenie było klarowne, ale oczy już całkiem mętne. Gdzie myśl o prawdzie i fałszu, pragnieniach i obowiązkach, mieszała się ze sobą w kotle wspomnień i przyszłości. Jakoś nie było perspektyw, kiedy każda minuta mogła zostać okolona smutkiem i bólem. Gdy poruszasz się tak, żeby nie naciągnąć mięśni objętych zgnilizną i nie możesz ocierać za mocno ręki o własne ciało, bo podrażnisz pęcherze. Smród ropy był paskudny, tymczasem Perseus Black pachniał zakazanym snem, którego chciało się dosiąść, wejść w niego, zanurzyć. Lub pozwolić jemu zanurzyć się w sobie samym. We śnie... czy jednak w swoim ciele? Ten piżmowy zapach, któremu Laurent był tak uległy, był tak samo ciężki jak wszystkie myśli o tym, że mógł uciec z burdelu, ale burdel... chyba niekoniecznie uciekł z niego. Jakby jego ciało pamiętało, jakby zostało nauczone, jakby ciągle chciało upajać się seksem, uśmiechać się od nocnego tańca dwóch ciał, ogrzewać swoje ciało kroplami potu, nawet kiedy każdy normalny szukał ukojenia w chłodzie przy najbardziej upalnych latach. Zgnilizna mięśni i wrzody mogły zostać uleczone. Mógł przeprowadzić wiwisekcję żywego człowieka, którym był Perseus Black i z precyzją chirurga sięgnąć po zepsute miejsca. Wyciąć je? Nie. Człowiek składa się z zepsucia, ale nie powinien go wycinać - wraz z nim wycinałeś też żywą tkankę. Takie mieliśmy życie - nie pozbędziesz się całkiem brudu nie pozbywając czegoś czystego. Co za smutne, ludzkie ciała nam się trafiły.

Byłoby coś groteskowego w białej sylwetce z welonem skrywającym twarz klęczącej w świątyni Diabła. Coś niepoprawnego w niewielkim człowieku przed powyginanym potworem w karykaturalnej pozie człowieka, który chce pochwycić tę Drobnostkę w swoje palce i ramiona. Zniszczyć? Władza nad drugą osobą dawała zaskakująco dużo eskcytacji. Unosiła uczucia w górę i znosiła człowieczeństwo w dół - wszystko to jednocześnie. Potwór, którego należało się obawiać. Potwór, przed którym ostrzegała cię matka, która kręciła głową, pacierz zmawiała na dobranoc, żeby wygonić koszmary o takich ludziach. A Laurent o nich śnił. Nie wiedział, czy byli marzeniem czy romantyzmem, ale śnił. Niektóre ze snów były tak intensywne, że nawet nie dorównywały uniesieniom męskich ramion zostawionych w tyle historii. Bo dobry, miły pan może uśmiechnąć się czule, może czule potraktować twoje ciało, może być uprzejmy i kulturalny. Ale co zrobiłby ten Demon o jadeitowym błysku w oku..? Jak piękne byłyby te oczy otulone mętnością chwili, w których przychodziło spełnienie i znikały wszystkie myśli? Jak mocno mógłby zaciskać swoje szpony, jak bardzo mógłby drapać, jak... Jak bardzo można bać się bólu i jednocześnie pragnąć go w drodze do spełnienia?

Czy to więc miał być nadal ratunek, czy może wspólne ściągnięcie w dół?

Upadek w grzechu.

Szukajmy więc emocji. Nie, powiedziałeś, żebyśmy szukali przyczyn tych emocji. Ich początku, ich drogi, kiedy się rozwijały, kiedy człowiek był w największej słabości i nie miał szans na oparcie się upadkowi, w jakim tkwił. Kiedy światełko było światełkiem, a kiedy przerodziło się w czerwoną latarnię z podłej dzielnicy miasta, gdzie kobiety w zbyt kusych sukienkach prezentowały swoje długie nogi. Ciemność była tam królową. Pochłaniała, bo każdy chciał dać siebie samego pochłonąć. Chciał odlecieć, odejść, uniknąć blasku poranka, który kuł w oczy. Potrafił bardzo razić, szczególnie tych przyzwyczajonych do spokoju nocy. I były te latarenki, które chwiały się na wietrze i wabiły obietnicą ciepła i czegoś prawdziwego. Bo czy było coś bardziej realnego od bliskości ludzkiego ciała? Czy światło mogło być kiedykolwiek jaśniejsze? Mogło. Mogło być prawdziwe. Mogło być niesione na skrzydłach ćmy, zamiast wabić czerwienią ćmę do siebie i ją spalać. Mogło być miłym, czystym uczuciem, a nie tym niesionym przez ludzkie ciało. Właśnie tym, które teraz sprawiało, że Laurent musiał bardzo mocno siebie kontrolować, żeby nie robić ruchów, które zamieniłyby go w tę latarenkę. Żeby nie stać się płomieniem dla ćmy. To byłoby niepoprawne, niemoralne nawet dla niego. Mógł jednak kontrolować swoje ciało, ale nie potrafił tego zmazać ze swoich oczu, kiedy spoglądał teraz na tego pięknego mężczyznę siedzącego tak blisko. Persues zostawił na nim tylko pocałunek swoich perfum, a on bardzo chciał poczuć jego dłoń na swoim udzie. Tak właśnie węgiel spotykał się z morskimi falami, ale chyba nie mógł być przez niego obmywany. Ten smutek sięgał za głęboko, Laurent widział to wyraźnie. Perseus Black został dotknięty przez najgorszą rzecz, jaka można dotknąć mężczyznę - został złamany.

Laurent drgnął lekko, rozchylił swoje wargi, które nawet uniosły się w minimalnym uśmiechu. Ale to nie był uśmiech rozbawienia. Raczej ten rodzaj smutnego uśmiechu, kiedy człowiek w pełni zdaje sobie sprawę z tego, co usłyszał, ale jedyne, co może zrobić, to płakać nad tym, albo się z tego śmiać. Te rozchylone wargi trwały tak przez jeden, dwa, trzy oddechy. Może nawet cztery.

- Zdaję sobie z tego sprawę. - A rozbawiło go trochę to, w ten bardzo krytyczny sposób, w jaki Persues ujął te słowa. Tak, odrzucenie. Odrzucenie było najgorszym z uczuć, prawda? Było tylko stopniowane w swoim doznaniu - może cię odrzucić ktoś bliski, a może cię odrzucić ktoś, kogo jeszcze nie znasz. Niby nie znasz... było w Persuesie coś bardzo... BARDZO znajomego. Coś... jakby klikało w odpowiednim miejscu? Jakby puzzle same się wsuwały w wypustki, dobierały kolorami? Jakby zmieszanie jadeitu i morskich fal było ideałem doboru farb dla malarza? Może powstałby z tego chory obraz Beksińskiego, a może doznalibyśmy pasteli dzieł Moneta - sam nie wiem. Laurent drgnął drugi raz, kiedy upadł stetoskop, a dłoń Persuesa znalazła drogę do jego dłoni. Zelektryzowała całe jego ciało. Otworzyła szerzej oczy. Na moment Laurent zapominał, że powinien oddychać. Bał się poruszyć palcami, aż w końcu je leciutko zgiął w tym łagodnym uścisku. To były miłe dłonie. Pasowałyby do jego talii, gdyby je tam naprowadził. - Jakie to szczęście, że jest wiele osób gotowych moją samotność leczyć. - Wyrwało mu się to z ust szybciej, niż pomyślał, co w ogóle mówi. Ale chociaż na sekundę widać było zaskoczenie po nim samym, to nie nadszedł po nim wstyd. Nie było przeprosin. Bo to... była prawda. Gorzka, tak i w jego tonie słychać było tę nutę goryczy. - Ciężko szukać miejsca balansu, kiedy pana również rozdziera samotność. - Stój. Bardzo, BARDZO mocno skupił się na zatrzymaniu siebie samego, na to, żeby nie zamienić się w tego Diabła, który chciał kusić, którego każda komórka ciała chciała się nastawić na to, żeby ramiona mężczyzny przed nim się otworzyły, żeby uległ. To był wręcz tytaniczny wysiłek, który nieświadomie nieco napiął jego mięśnie. - Cóż, nawet moja matka powtarza, że jestem zwykłą kurwą, nie pracuję ciężko na zmianę jej opinii. - Otrząsnął się lekko z tego wrażenia, z tej fali uczuć, ale nie odważył już podnieść twarzy, żeby spojrzeć ponownie w te artystycznie czarne oczy złożonych z marzeń sennych. Ten chwilowy uśmiech na jego twarzy był wymuszony.



○ • ○
his voice could calm the oceans.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Laurent Prewett (11823), Perseus Black (10053)




Wiadomości w tym wątku
[24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent - przez Laurent Prewett - 31.10.2023, 00:05
RE: [24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent - przez Perseus Black - 16.11.2023, 13:38
RE: [24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent - przez Laurent Prewett - 16.11.2023, 16:35
RE: [24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent - przez Perseus Black - 28.12.2023, 22:33
RE: [24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent - przez Laurent Prewett - 30.12.2023, 00:53
RE: [24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent - przez Perseus Black - 02.01.2024, 02:12
RE: [24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent - przez Laurent Prewett - 02.01.2024, 12:43
RE: [24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent - przez Perseus Black - 02.01.2024, 22:28
RE: [24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent - przez Laurent Prewett - 03.01.2024, 00:31
RE: [24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent - przez Perseus Black - 04.01.2024, 02:52
RE: [24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent - przez Laurent Prewett - 04.01.2024, 13:46
RE: [24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent - przez Perseus Black - 04.01.2024, 21:21
RE: [24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent - przez Laurent Prewett - 04.01.2024, 23:36
RE: [24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent - przez Perseus Black - 06.01.2024, 22:40
RE: [24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent - przez Laurent Prewett - 07.01.2024, 14:04
RE: [24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent - przez Perseus Black - 05.02.2024, 14:19
RE: [24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent - przez Laurent Prewett - 05.02.2024, 19:23
RE: [24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent - przez Perseus Black - 21.02.2024, 00:29
RE: [24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent - przez Laurent Prewett - 19.03.2024, 17:31
RE: [24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent - przez Perseus Black - 03.04.2024, 20:12
RE: [24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent - przez Laurent Prewett - 04.04.2024, 00:19
RE: [24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent - przez Perseus Black - 08.06.2024, 21:46
RE: [24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent - przez Laurent Prewett - 09.06.2024, 14:17
RE: [24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent - przez Perseus Black - 13.06.2024, 11:59

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa