Nie angażowała się w rozmowę na temat wesela, na które się wybierali. Nie znała jakoś specjalnie tej dwójki, która to miała rozpocząć swoją nową drogę życia (poza tym spotkaniem bliskiego stopnia z laską Perseusa, które nadal wzbudzało w niej mieszane uczucia), chociaż to, co wspomniał Morpheus ją zainteresowało, trzeci mąż? Brzmiało dosyć kontrowersyjnie. Po co brać ślub, jeśli nie jest się pewnym swojego wyboru, nie miała pojęcia.
Unosiła do ust filiżankę z herbatą, kiedy wujek kontynuował swój wywód, akurat upijała niewielki łyk herbaty. Jego słowa spowodowały, że się zakrztusiła. Próbowała złapać oddech, po kilku próbach odkaszlnięcia jej się to udało. - Dziękuję? - Powiedziała nieco zmieszana, nie spodziewała się, że jej nie najlepszą formę będzie chciał skomentować i on.
Miała wrażenie, że Morpheus robi wszystko, żeby ją doprowadzić do zawału, bo kolejny temat rozmowy, który wybrał wcale nie był lepszy. Wiele by dała, żeby odbiec od tego stołu, ale chyba znajdowała się w potrzasku. Nie odezwała się ani słowem, za to czuła, że pieką ją policzki. Na pewno nikt tego nie zauważył.
- Jesteś pewien, że kawa to dobry wybór? - Zapytała jeszcze Thomasa, z doświadczenia sugerowałaby jednak herbatę, była zdecydowanie mniej inwazyjna, ale różne był gusta i sposoby leczenia kaca.
Nie wiedzieć czemu, nawet Hardwick dołączył do komentowania tego, jak wygląda. Czy oni się zmówili? Westchnęła jedynie głośno. - Nie sądziłam, że jest, aż tak źle. - Powiedziała jeszcze cicho, może nie powinna w ogóle wychodzić z tego pokoju.
- To zdecydowanie lepszy pomysł, co tam miłość, kiedy można leczyć kaca. - Zgodziła się z Tomaszem.
Nie zauważyła, że Sam skończył rozmawiać z Brenną. Zarejestrowała to dopiero wtedy, kiedy się odezwał. Jej wzrok wtedy momentalnie przeniósł się na pusty talerz, który wydawał się być teraz istnym dziełem sztuki, które podziwiała.
- Po prostu im zazdrościsz, bo ty nie umiesz tak wywijać. - Rzekła jeszcze do swojego najukochańszego przyjaciela. Strasznie uszczypliwy się ostatnio zrobił.
Posłała mu również zabójcze spojrzenie, sugerujące, że ma chęć go zamordować, po tym jak dostrzegła ten przebiegły uśmiech na jego twarzy, nie było to jedyne, co zrobiła, bo przy okazji dyskretnie kopnęła nogą pod stołem, żeby uderzyć Erika w kostkę.