Ambrosia to gadał dużo rzeczy. Francis za to widział bardzo wiele rzeczy. Siedział, słuchał, zbierał informacje. Z jednej strony był tylko barmanem, a z drugiej pełnił rolę oczu i uszu dla Stanleya.
Dlatego też w ten sposób próbował ubrać narrację. Nie chciał robić żadnych problemów Rosie. Nie chciał, aby Louvain miał jakiś punkt zaczepny, wszak wiedział, że ten bywa momentami nieokrzesany. Zdarza mu się też zapominać o tym, że rozmawia z przedstawicielką płci pięknej.
Borgin był święcie przekonany, że Lestrange na pewno by się dogadał z Hadesem. McKinnon też miał trochę nierówno pod sufitem, a z drugiej strony - kto nie miał? Takich osób - nieskazitelnych - było może kilka, a sam Stanley, byłby skłonny zliczyć z 3. Przyszłoby mu to jednak z wielkim trudem.
- A bardzo proszę. Czym chata bogata - odparł i zaczął polewać. Louvain był gościem najważniejszego sortu - przyjacielem, więc mógł liczyć na obsługę przez właściciela - Ja nie, ale nie mogę tego samego powiedzieć za Francisa - wyjaśnił. Jedno mógł jeszcze dodać. Dobrze wyglądał w tej skórzanej kartce i pasowała do klimatów tego rejonu. Trochę pewnie też odstraszała ewentualnych prowodyrów, zwłaszcza kiedy Lestrange spojrzałby na nich spod byka.
Biedne parszywce nie wiedziały przecież jaką rolę pełnił w jedynej słusznej organizacji. Mógł tutaj mieć na zawołanie tuzin zwolenników, którzy z chęcią oddaliby za niego życie. Co więcej, część klienteli też zapewne popierała ich sprawę i też musieli się ukrywać na Nokturnie. Za co? Za niewinność.
- Lou. Powiedz mi proszę. Co tam się wydarzyło - rzucił w kierunku druha - Tu masz piwko - podał mu wspomniany trunek, który był czarny niczym smoła, a w smaku pewnie jeszcze gorszy. Wszystko zależało od interpretacji kubków smakowych - Możemy też przejść do biura jeżeli wolisz - zaoferował, a następnie polał drugie piwo dla siebie. Też postawił na ten czarnawy trunek, który miał nawet smak. Specjalnie dla ich dwójki, polał im spod lady - trunku, który nie był rozwodniony.
"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina
"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972