20.03.2024, 10:19 ✶
Czy te spotkanie były samoumartwieniem? Nie było dopóki nie przyszedł tu i nie zobaczył, Morpheusa z jakimś babiszczem. Wcześniej było tylko lekko niezręcznie, ale chciał rozmawiać z innymi, nawiązać znajomość, pośmiać się, nie z każdym, była osoba jakiej chciał unikać, ale w znacznej mierze był zainteresowany innymi. Jedna zwykła rzecz, którą rozumiał, ale nie umiał jej zaakceptować, popsuła mu wieczór. Odmawiał współpracy.
Morpheus zaprosił go bo był egoistą? Bardzo możliwe. Wiedział jaki ma stosunek do takich spotkań, wiedział, że nie lubi tłumów obcych osób, że nie jest dobry w nawiązywanie relacji, że alkohol i taniec nie leżą do końca w kręgu jego zainteresowań, a najwidoczniej uznał, że warto aby przyszedł, poznał się z innymi, doskonale wiedząc, że francuz za nic nie odmówi jego propozycji dającej możliwość spędzenia z nim chociaż chwili, której koniec końców i tak nie spędził, a podarowane mu ochłapy kontaktu i dotyku w tej chwili pozostawiały po sobie nie smak, bo nie rozumiał już co znaczyły. Nie chciał jednak wierzyć w złe intencje czarodzieja, bo ten może był zbyt podekscytowany zabawą, że zignorował całą wiedzę jaką miał o wilkołaku mówiącą, że zapraszanie go to zły pomysł. Ale czy sam też nie był egoistą? Przyszedł tu licząc, że będzie mieć Morpheusa na wyłączność, co było głupie, bo to grupowa zabawa. Jeden egoista, drugi naiwniak.
Jego rozmyślania malowały mu się na twarzy w sposób niezbyt wesoły. Odgonił te myśli i uśmiechnął się do aurora.
-Nic się ie stało, chciałeś dobrze.-intencje były pozytywne, wyszło jak wyszło, ale nie to się liczy, szczególnie, że nie przyniosło to upierdliwych skutków, a ciekawą debatę. Nie chciał podupadać na humorze, ale trudno było to zrobić.
Spojrzał na nich i na ich wymiany słownych czułości. Czemu sam nie dostał takiego zapewnienia? Może Morpheus był zbyt mało pijany, może za bardzo się bał. Gdyby nic ich nie łączyło, może mógłby mu takie rzeczy bo jak ludzie mają doszukać się podtekstu, skoro tego nie ma.
Praca mężczyzny była jednak dużo bezpieczniejszą opcją rozmowy na ten moment, a do tego ciekawą. Wypędzanie duchów, poltergeistów.
-Hmm. Duchy pewnie nie zawsze chcą iść na drugą stronę prawda? Co musi się stać, żeby duch został między nami?-może jakieś niedokończone sprawy? Nie to, że coś planował, ale nie chciał, żeby przypadkiem jego tata po śmierci został na ziemi po śmierci i tułał się bezcelowo.
Morpheus zaprosił go bo był egoistą? Bardzo możliwe. Wiedział jaki ma stosunek do takich spotkań, wiedział, że nie lubi tłumów obcych osób, że nie jest dobry w nawiązywanie relacji, że alkohol i taniec nie leżą do końca w kręgu jego zainteresowań, a najwidoczniej uznał, że warto aby przyszedł, poznał się z innymi, doskonale wiedząc, że francuz za nic nie odmówi jego propozycji dającej możliwość spędzenia z nim chociaż chwili, której koniec końców i tak nie spędził, a podarowane mu ochłapy kontaktu i dotyku w tej chwili pozostawiały po sobie nie smak, bo nie rozumiał już co znaczyły. Nie chciał jednak wierzyć w złe intencje czarodzieja, bo ten może był zbyt podekscytowany zabawą, że zignorował całą wiedzę jaką miał o wilkołaku mówiącą, że zapraszanie go to zły pomysł. Ale czy sam też nie był egoistą? Przyszedł tu licząc, że będzie mieć Morpheusa na wyłączność, co było głupie, bo to grupowa zabawa. Jeden egoista, drugi naiwniak.
Jego rozmyślania malowały mu się na twarzy w sposób niezbyt wesoły. Odgonił te myśli i uśmiechnął się do aurora.
-Nic się ie stało, chciałeś dobrze.-intencje były pozytywne, wyszło jak wyszło, ale nie to się liczy, szczególnie, że nie przyniosło to upierdliwych skutków, a ciekawą debatę. Nie chciał podupadać na humorze, ale trudno było to zrobić.
Spojrzał na nich i na ich wymiany słownych czułości. Czemu sam nie dostał takiego zapewnienia? Może Morpheus był zbyt mało pijany, może za bardzo się bał. Gdyby nic ich nie łączyło, może mógłby mu takie rzeczy bo jak ludzie mają doszukać się podtekstu, skoro tego nie ma.
Praca mężczyzny była jednak dużo bezpieczniejszą opcją rozmowy na ten moment, a do tego ciekawą. Wypędzanie duchów, poltergeistów.
-Hmm. Duchy pewnie nie zawsze chcą iść na drugą stronę prawda? Co musi się stać, żeby duch został między nami?-może jakieś niedokończone sprawy? Nie to, że coś planował, ale nie chciał, żeby przypadkiem jego tata po śmierci został na ziemi po śmierci i tułał się bezcelowo.