Ona nie myślała o ich rozmowie, nie chciała wracać do tych nieprzyjemnych rzeczy, nie w tej chwili. Zbyt wiele razy wyobrażała sobie to, jak mogłoby wyglądać ich życie, gdyby jej wtedy nie zostawił. Dzisiaj nie chciała tego robić, nie kiedy wreszcie znowu znalazł się blisko niej. Nie wiedziała, czy taka okazja nadarzy się jeszcze kiedykolwiek, więc po prostu chciała to wykorzystać. Bo tęskniła, przez te lata tęskniła za jego dotykiem, za spojrzeniem wpatrzonym w nią niczym w obrazek, za wspólnie spędzonym czasem, za tym wszystkim, co jej dawał. Postanowiła więc po prostu wrócić do tego, co mieli przed tym, jakby wcale los ich nie rozdzielił.
Nie przejmowała się tym, czy uważał jej zachowanie za racjonalne, gdyby tak nie było, to by ją odrzucił, a może jak ona po prostu zachłysnął się tą niespodziewaną obecnością. Nie obchodziły jej jego pobudki, za bardzo za tym tęskniła, żeby teraz się tym przejmować
Zabawne, bo przecież mieli porozmawiać, tyle, że zupełnie nie potrafili tego zrobić. Czy właściwie w ogóle był sens teraz używać słów? Nie oddałyby tych uczuć, które powróciły.
Wiedziona instynktem zareagowała w najbardziej naturalny dla siebie sposób. Dotyk zawsze był dobrym wyborem, bliskość cielesna przynosiła ukojenie dla obu stron. Słowa mogły ranić, a nie chciała, żeby którekolwiek z nich teraz usłyszało coś niepotrzebnego. Zresztą po tym, co wydarzyło się nad jeziorem nadal miała niedosyt, nadal chciała wrócić do tych drobnych gestów, pocałunków, odrobiny miłości, której brakowało w jej życiu przez tyle lat.
Może nawet było to nieco egoistyczne, bo nie pytała go, czego on chce, jak to widzi, nie próbowała się nawet zorientować, ale liczyło się dla niej tylko to, że dostała to, o czym marzyła, za czym tęskniła w najmniej oczekiwanych momentach, podczas bezsennych nocy, czy dni, kiedy miała czas na przemyślenia.
Nie odrzucił jej, przyciągnął Norę do siebie, znalazła się jeszcze bliżej, a później uniósł ją nad ziemię. Jeśli tylko spojrzał na jej twarz, to na pewno zauważył beztroski uśmiech, który się na niej pojawił. Świat znowu przestał istnieć, zatrzymał się na moment, gdy znajdowała się w jego ramionach. Zniknęły wszystkie niepokojące myśli, liczyło się tylko tu i teraz, i on. Narzuciła mu swoje ręce na szyję, aby mieć pewność, że się nie wyślizgnie, chociaż nigdy nie dał jej powodu ku podejrzewaniu, że mogłoby się tak zdarzyć.
Usta zaczęły szukać jego ust, żeby złączyć się w pocałunku chociaż jeszcze jeden raz, ukraść mu go póki miała ku temu okazję. Dłonie coraz mocniej zaciskały się w uścisku, nie chciała go z nich wypuścić, nie kiedy wreszcie miała go przy sobie.