20.03.2024, 20:07 ✶
Trzy minuty. Przysłowiowe trzy minuty w zupełności wystarczały, by rozhuśtać się do jeszcze w miarę bezpiecznych granic huśtawkowych możliwości, zejść z huśtawki, przewrócić się, bo próbowało się skakać na jednej nodze, ale tak, że nic się nie stało, rozważyć wejście na drzewo, ale zrezygnować z tego pomysłu, rozważyć wdrapanie się na bramę wejściową, ale zrezygnować z tego pomysłu i w końcu postanowić pochodzić nieco po całym terenie, który w końcu całkiem dobrze znała, a ciocia Brenna przecież na pewno nie będzie miała najmniejszego problemu z ponownym jej znalezieniem.
Gdy szła tak przed siebie, próbując zabić czas do kolacji, niestety Karla z nią wyjątkowo nie było, by mógł zabawić ją rozmową, przeszło jej przez myśl, jak bardzo lubiła to miejsce, zwłaszcza teraz w letnie wieczory.
Mary Poppins spodobałoby się to miejsce - pomyślała, gdy dotarła do okolicy ogródka cioci Dory. I w tym momencie usłyszała za sobą znajomy głos. Od razu odwróciła się, by obdarować ciocię Brennę uroczym uśmiechem i sama otrzepała żółtą sukienkę z ziemi, która zdobiła materiał od czasu upadku.
– Nudziło mi się – odparła zgodnie z prawdą. – Strasznie długo cię nie było. Wiesz, że udało mi się huśtać, tak wysoko, że huśtawka, aż zaskrzypiała? Myślę, że jeszcze trochę, a uda mi się zrobić pełny obrót. Tylko pewnie do tego musiałabym sobie przywiązać dłonie do huśtawki, a nie mogłam znaleźć żadnej liny.
Zerknęła na zabezpieczony ogródek i zmarszczyła brwi.
– Czemu zabezpieczyła go przed ludźmi, skoro to zwierzęta je rozkopały? – spytała.
!roślinywarowni
Gdy szła tak przed siebie, próbując zabić czas do kolacji, niestety Karla z nią wyjątkowo nie było, by mógł zabawić ją rozmową, przeszło jej przez myśl, jak bardzo lubiła to miejsce, zwłaszcza teraz w letnie wieczory.
Mary Poppins spodobałoby się to miejsce - pomyślała, gdy dotarła do okolicy ogródka cioci Dory. I w tym momencie usłyszała za sobą znajomy głos. Od razu odwróciła się, by obdarować ciocię Brennę uroczym uśmiechem i sama otrzepała żółtą sukienkę z ziemi, która zdobiła materiał od czasu upadku.
– Nudziło mi się – odparła zgodnie z prawdą. – Strasznie długo cię nie było. Wiesz, że udało mi się huśtać, tak wysoko, że huśtawka, aż zaskrzypiała? Myślę, że jeszcze trochę, a uda mi się zrobić pełny obrót. Tylko pewnie do tego musiałabym sobie przywiązać dłonie do huśtawki, a nie mogłam znaleźć żadnej liny.
Zerknęła na zabezpieczony ogródek i zmarszczyła brwi.
– Czemu zabezpieczyła go przed ludźmi, skoro to zwierzęta je rozkopały? – spytała.
!roślinywarowni