20.03.2024, 21:26 ✶
– Prawdę mówiąc nie jestem pewny, czy istnieje w ogóle taki stan, w którym ktoś może powiedzieć, że wszystko ma i nawet nieumyślnie nie skłamać – wtrącił się Karl, akurat wchodząc do kuchni. Kot przystanął na chwilę i ewidentnie się nad czymś zamyślił. – Bo pomyślcie o tym przez chwilę. Nawet jak się wszystko ma, to zawsze istnieją takie rzeczy i potrzeby, o których nie zdajemy sobie sprawy, a istnieją – dokończył i bez dalszych wyjaśnień wyszedł z kuchni, prawdopodobnie po to, by położyć się na łóżku Mabel, gdy ta spojrzała nieco skonfundowana na swoją matkę.
Na szczęście ten stan szybko minął, bo rozmowa zeszła na łatwiejsze tematy.
– Dobrze! To znaczy wzięłam dużo ubrań, tak by w czym chodzić i mieć na zmianę. Trzy książki z kolorowankami. – Mabel nie kolorowała znowu jakoś często. Po prostu zawsze, gdy się gdzieś pakowała czuła nagłą potrzebę wzięcia kolorowanek i nigdy nie mogła się zdecydować, które chce. – Daisy, Iris, Milo i Coco. – Cztery pluszaki, które "wygrały" eksluzywny wyjazd na wakacje, a ona jako organizatorka tego wyjazdu planowała zaplanować im świetny pobyt, chociaż Karl twierdził, że zapomni o tym po kilku dniach. – Kredki. – Dużo kredek. Naprawdę dużo kredek. – Blok, farby, skakankę, Monopoly, książkę i kilka zabawek. – I to chyba było wszystko. – Oh... W sumie to zapomniałam o piżamie.
A było tak blisko, by pamiętała o wszystkim.
No tak. Fartuszek to była rzeczywiście bardzo ważna rzecz. Pospiesznie się ubrała w swój "strój bojowy", szybko umyła ręcę i podeszła do stanowiska pracy.
W bardzo dużym skupieniu zrobiła wszystko to o co mama ją prosiła, zatrzymując się jedynie na chwilę przy soli.
— Taką szczyptę, czy nieco większą? – spytała, pokazując mamie ile jej wzięła.
Na szczęście ten stan szybko minął, bo rozmowa zeszła na łatwiejsze tematy.
– Dobrze! To znaczy wzięłam dużo ubrań, tak by w czym chodzić i mieć na zmianę. Trzy książki z kolorowankami. – Mabel nie kolorowała znowu jakoś często. Po prostu zawsze, gdy się gdzieś pakowała czuła nagłą potrzebę wzięcia kolorowanek i nigdy nie mogła się zdecydować, które chce. – Daisy, Iris, Milo i Coco. – Cztery pluszaki, które "wygrały" eksluzywny wyjazd na wakacje, a ona jako organizatorka tego wyjazdu planowała zaplanować im świetny pobyt, chociaż Karl twierdził, że zapomni o tym po kilku dniach. – Kredki. – Dużo kredek. Naprawdę dużo kredek. – Blok, farby, skakankę, Monopoly, książkę i kilka zabawek. – I to chyba było wszystko. – Oh... W sumie to zapomniałam o piżamie.
A było tak blisko, by pamiętała o wszystkim.
No tak. Fartuszek to była rzeczywiście bardzo ważna rzecz. Pospiesznie się ubrała w swój "strój bojowy", szybko umyła ręcę i podeszła do stanowiska pracy.
W bardzo dużym skupieniu zrobiła wszystko to o co mama ją prosiła, zatrzymując się jedynie na chwilę przy soli.
— Taką szczyptę, czy nieco większą? – spytała, pokazując mamie ile jej wzięła.